Komu przeszkadzało słowo firanka?

Błędnie się sądzi, że ów wyraz jest zdrobnieniem od „firana”…


Zapytano mnie niedawno, co sądzę o słowie firana. Osoba, która mnie o to zagadnęła, podkreśliła, że od zawsze używa formy firanka, ale ostatnio co chwila natrafia na szyldy sklepowe i usługowe z  napisami: Wielki wybór firan; Witamy w świecie najpiękniejszych firan i zasłon; Szyjemy zasłony i  firany.

Firana jest wytworem słowotwórczym środowiska handlowców (zetknąłem się nawet z określeniem… eurofirany), niepotrzebnie wciskającym się do polszczyzny ogólnej. Niepotrzebnie, gdyż od dawna mamy wyraz firanka. Już Stanisław Szober w swym Słowniku poprawnej polszczyzny z 1938 r. przestrzegał: firanka, nie: firana, bo to prowincjonalizm wielkopolski.

Dlaczego więc poczciwa firanka zostaje na początku XXI w. wypierana przez firanę?

Nietrudno na to pytanie odpowiedzieć. Mniej wyrobionym językowo użytkownikom polszczyzny firanka wydaje się słowem mało wykwintnym. Błędnie myśląc, że -ka jest w nim przyrostkiem zdrabniającym, po prostu odcięli go sobie i stworzyli określenie w ich mniemaniu lepsze, dostojniejsze –firana, z wygłosowym -na, należące do tej samej grupy nazw, co zasłona, serweta czy pierzyna. Tymczasem to… samowola słowotwórcza, co udowodnię w dalszej części tekstu.

Zresztą handlowi „słowotwórcy” poszli dalej. Nie poprzestali na wprowadzeniu do polszczyzny nowego tworu, nie zadowolili się obocznością firankafirana, ale zróżnicowali znaczenia obydwu słów. Odtąd firanka ma niby oznaczać ‘ozdobną zasłonę na okno, ale cienką, zwykle przezroczystą, nylonową lub z siatki, firana zaś – ‘coś grubszego, często nieprzezroczystego’ (na wzór skarpety ‘coś grubego, wełnianego, do buta zimowego’, skarpetki – ‘coś lekkiego, krótkiego, przewiewnego’). Niestety, owej odmienności semantycznej nie znajdziemy w słownikach. Przy haśle firana językoznawcy odsyłają nas do hasła firanka, informując, że ta pierwsza forma używana jest głównie w środowisku handlowców.

Zatrzymajmy się na chwilę przy owym neologizmie. Jak już wspomniałem, firana nie jest żadnym zgrubieniem słowa firanka, lecz rezultatem fałszywej dekompozycji słowotwórczej (że powołam się na opinię prof. Jana Miodka). Rzeczownika firanka nie można traktować tako deminutivum, tzn. zdrobnienia (jak salka, lalka itp.). Utworzyliśmy go z niemieckiej formy Vorhang (inne źródła podają Fürhang), biorąc za punkt wyjścia wymowę [forank], [firank], czyli ubezdźwięczniając wygłosowe g. Do cząstek forank, firank dodaliśmy później zakończenie żeńskie -a i w ten sposób powstały wyrazy foranka, firanka. Ta pierwsza nie weszła do oficjalnego obiegu, podobnie jak firamka, firhanka, firchanka czy fieranka, wierhanka.

Wiemy więc, że nasze słowo nie jest zbudowane w ten sposób, że do członu firan- dodano przyrostek zdrabniający -ka, tylko że powstało tak jak wiele winnych wyrazów zapożyczonych z niemczyzny: do podstawy firang- pisanej fonetycznie firank- doszła samogłoska -a będąca wyznacznikiem formy żeńskiej. Podobnie z wyrazów Gang i Ring utworzyliśmy rodzime twory ganekrynek, choć początkowo mówiło się i czytało gank, rynk (ri- przeszło w ry-). Po prostu z czasem obydwa wyrazy potraktowano jak rodzime rzeczowniki deklinowane z tzw. e ruchomym (np. stołek – stołka;kołek – kołka) i „dorobiono” im nową postać mianownikową rynek, ganek.

Zauważmy, że zdrobnieniem nie jest również słowo marszałek. Mówimy i piszemy generał czy admirał, ale właśnie marszałek, a nie: marszał. Tymczasem w językach wielu krajów występują formy o zakończeniu -al, -all, -ał (porównajmy: ang. marshal; niem. Marshall; fr. maréchal; ros. mаршал).

Dzieje się tak dlatego, że wyraz marszałek jest także z pochodzenia zapożyczeniem, wywodzi się od staroniemieckiego marahskalk. Jak pisze prof. Witold Doroszewski (O kulturę słowa, t. I, Warszawa 1970), w części pierwszej tego słowa tkwi nazwa konia, do dziś kontynuowana w niemieckiej Mähre(‘klacz’), a w części drugiej nazwa chłopca, sługi. A zatem w całości słowo marahskalk oznaczało ‘chłopca od koni’. Dopiero później nazwa początkowo związana z wykonywaniem pewnej czynności stała się tytułem, i to zaszczytnym. Zmieniła się też nieco jej pisownia. Pierwotna forma marah-skalk (marahskalk) przekształciła się najpierw w marschalk, a następnie w marschal (teraz Niemcy piszą Marschall). Polszczyzna przejęła jednak słowo marschalk w momencie, gdy końcowe k jeszcze wchodziło w jego skład. Otrzymało ono postać marszałk, ale szybko przekształcono je słowotwórczo w marszałek przez analogię do innych słów pochodzenia niemieckiego (właśnie rynek, ganek).

MACIEJ MALINOWSKI

Scroll to Top