StartWszystkie wpisyPorady językoweZ premierem na czele

Szyk „na czele z kimś” uważa się za kalkę z języka rosyjskiego

Jest takie określenie, po które niesłychanie często sięga się w tekstach prasowych, radiowych czy telewizyjnych, a które zawiera uchybienie, kiedy zmieni się w nim kolejność członów. Chodzi mi o wyrażenie z kimś na czele (tzn. ‘pod czyimś przewodnictwem’).

Zgodnie z regułami poprawnej polszczyzny należy mówić i pisać: delegacja polska z Prezydentem RP na czele; Zarząd wydawnictwa z prezesem X na czele;  Orszak weselny z kapelą na czele. Człon na czele musi obowiązkowo stać na końcu frazy.

Niestety, owego zalecenia lingwistów nagminnie się nie przestrzega. Nie raz i nie dwa słyszę bądź czytam, że przyjechała delegacja  na czele z przewodniczącym „Samoobrony”; że zaproszono całą załogę  na czele z dyrektorem; że w prezentacji wzięli udział wszyscy piłkarze  na czele z nowym trenerem.

Jakiś czas temu pomylenie szyku z kimś na czele przytrafiło się Donaldowi Tuskowi (choć stara się mówić ładnie). W „Salonie Politycznym” radiowej „Trójki” w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim powiedział tak: Jednym z powodów, dla których wróciliśmy do wniosku o wotum nieufności, jest to, że dziś w Polsce nikt, na czele  z premierem, nie wie, jak naprawdę zakończył się szczyt w Brukseli.Oczywiście lider PO powinien był powiedzieć z premierem na czele…

Spytają Państwo, dlaczego za jedynie poprawne uważa się połączenie wyrazowe z kimś na czele, a nie: na czele z kimś. Przecież wysunięcie członu na czele przed formę narzędnika zaimka kto nie czyni całej wypowiedzi niezrozumiałej…

Otóż nie, właśnie… że czyni, tylko sobie tego nie uświadamiamy.

Zdaniem prof. Walerego Pisarka (cytuję za Słownikiem języka niby-polskiego (Ossolineum, Wrocław 1978) „pod względem budowy gramatycznej wyrażenie typu delegacja z premierem na czele odpowiada wyrażeniom człowiek z głową w chmurach, tango z wodą w ustach czy kobieta z dzieckiem na ręku. Jeśli zmieni się kolejność składników, otrzymamy takie śmieszne twory jak człowiek w chmurach z głową, tango w ustach z wodą czy kobieta na ręku z dzieckiem.

Chyba wszystko jasne…

Dodam, że jednym z powodów sporej obecności w tekstach dziennikarskich szyku na czele z kimśmoże być nieuświadamiany sobie wpływ języka rosyjskiego. Rosjanie mówią i piszą во главé c кéм[wym. wo gławie z kiem], więc jeśli bezrefleksyjnie przeniesiemy owo połączenie do polszczyzny, otrzymamy właśnie piętnowaną przez wydawnictwa poprawnościowe kalkę na czele z kimś.

I jeszcze jedno. W wyrażeniach typu delegacja z kimś na czele; załoga z kimś na czele, drużyna z kimś na czele nie wolno pomijać członu na czele i mówić bądź pisać: przyjechała delegacja z przewodniczącym „Samoobrony”; zaproszono całą załogę z dyrektorem; w prezentacji wzięli udział wszyscy piłkarze z nowym trenerem. Jest on w tym wypadku niezbędny, ponieważ chodzi o zaznaczenie, że wymieniona osobistość to najważniejszy członek delegacji, załogi czy drużyny, a nie jedynie osoba towarzysząca.

MACIEJ MALINOWSKI

Konkurs dla Czytelników
Fotobyki, czyli polszczyzna swojszczyzna

Błyskawicznie zareagowali Państwo na moją propozycję nadsyłania najprzeróżniejszych wpadek językowych właścicieli sklepów, punktów gastronomicznych, firm usługowych czy produkcyjnych albo urzędników itp. i wspólnej walki z fotobykami, czyli polszczyzną swojszczyzną. Pierwszy odezwał się p.Jacek Szustakowski, który zrobił takie oto zdjęcie znaku drogowego w centrum Gliwic.

img_284_1

Rzecz jasna powinno być napisane: Nie dotyczy tramwajów, gdyż słowo tramwaj przyjmuje w dopełniaczu l. mn. formę z końcówką -ów. Owszem, zdarza się, że jakiś wyraz z wygłosowym -aj ma oboczne postacie (np. mazgaj, ale mazgajów a. mazgai, hultaj, hultajów, rzadz. hultai), ale wówczas nie pisze się -aji (choć wymawia [-aji]), tylko -ai,

W wypadku rzeczownika tramwaj Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN dopuszcza (potocznie) formę tramwai, a zatem można by ją od biedy zaaprobować, gdyby pojawiła się na znaku (Nie dotyczy tramwai). Niestety, ktoś napisał tramwaji, ktoś inny nie dopatrzył się w tym uchybienia i teraz trzeba się wstydzić… „Angora” apeluje do władz samorządowych Gliwic o jak najszybszą wymianę tablicy z bykiem ortograficznym!

Czekam na nowe fotobyki, czyli polszczyznę swojszczyznę rodaków. Jeśli trafią one na łamy „Angory”, każda z osób, które je nadesłały, otrzyma moją najnowszą książkę „Co z tą polszczyzną?”.

Przewiń do góry