StartWszystkie wpisyPorady językoweTaczka ‒ tak powinno zostać…

Kiedyś źle odczytano wyrażenie „na taczkach” i dlatego dzisiaj funkcjonuje obocznie słowo „(te) taczki”

Jeden z tygodników zamieścił ostatnio śmieszny rysunek: Lepper, z podwiniętymi nogami i ze spuszczonym na kwintę nosem, siedzi na jednokołowym wózku, który pcha przed siebie, trzymając za uchwyty, premier Kaczyński. Sprawa jest jasna: minister rolnictwa zostaje wywożony z rządu. Ale właśnie… wywożony na taczkach czy na taczce?

Okazuje się, że ów rzeczownik występuje w języku polskim w dwóch postaciach: jako forma l. poj. (ta) taczka i jako forma pluralna (te) taczki. Jak to możliwe? – zapytajmy.

Etymologiczne uzasadnienie ma wyłącznie (ta) taczka. Jest to bowiem zdrobnienie od archaicznego dziś wyrazu taka, czyli ‘coś taczającego się o jednym kole’. Całe zamieszanie związane z dwiema postaciami gramatycznymi omawianego słowa wzięło się z tego, że niektórzy dawni autorzy słowników zilustrowali użycie wyrazu (ta) taczka zwrotem zawierającym jej pluralną postać ‒  na taczkach (np.Wozić ziemię na taczkach). Zamiast rozumieć to w ten sposób, że ziemia może być wożona w jakieś miejsce wiele razy ‘jedną taczką za drugą’, a zatem, że chodzi o formę l. mn. miejscownika wyrazu taczka, niektórzy użytkownicy polszczyzny odczytali owo na taczkach … opacznie, tzn. że jest to wyraz z rodziny pluralia tantum (tylko w l. mn.) (te) taczki (jak sanie, drzwi czy nożyce). Ni stąd, ni zowąd zaczęto tak nagminnie nazywać pojedynczy wózek jednokołowy i mówić: Wziąć coś na taczki; Nie mieć taczek; Pójść do taczek (tu w znaczeniu ‘do ciężkich robót’).

Nieuzasadniona gramatycznie forma upowszechniła się na tyle, że zamieścił ją Samuel Linde wSłowniku języka polskiego wydanym w 1859 r. (Taczki, np. do wożenia ziemi w ogrodzie), a później znalazła się ona w Ilustrowanej encyklopedii Trzaski, Everta i Michalskiego (wydanej w latach 1925-1938). Na szczęście inni leksykografowie nie poszli tak daleko. Zarówno tzw. słownik wileński, jak i słownik warszawski pozostały przy formie (ta) taczka, odnotowując jednak, że obocznie mogą też być (te) taczki.

I tak zostało do dziś.

A zatem można wozić piasek taczką albo na taczce, albo taczkami bądź na taczkach, a również przenośnie wywozić kogoś na taczkach i na taczce. Dlatego wolno powiedzieć czy napisać dwie taczkialbo dwoje taczek. Pamiętajmy jednak, że pierwotnie była to wyłącznie (ta) taczka i że… na dobrą sprawę tak powinno zostać.

MACIEJ MALINOWSKI

* Czym  Jarosław Kaczyński dłużej rządzi, tym  jest coraz większy (Mariusz Janicki, Wiesław Władyka „Jarosław Wielki”, „Polityka” nr 28 z 14 lipca 2007 r.)

Wyrażenie czym…, tym jest strasznym rusycyzmem. Po polsku należy mówić i pisać im…, tym…, np.Im głębiej w las, tym więcej drzew; Im wino starsze, tym lepsze. Dlatego i autorzy „Polityki” powinni byli użyć konstrukcji: Im Jarosław Kaczyński dłużej rządzi, tym jest coraz większy. Coś za dużo ostatnio rozmaitych uchybień językowych w warszawskim tygodniku…

 Konkurs dla Czytelników

Fotobyki, czyli polszczyzna swojszczyzna

Wakacje, urlopy w pełni. Podróżując po kraju, nie raz i nie dwa (tak sądzę) zetkną się Państwo z najprzeróżniejszymi wpadkami językowymi właścicieli sklepów, punktów gastronomicznych, firm usługowych czy produkcyjnych albo urzędników itp.

Piętnujmy wspólnie ową polszczyznę swojszczyznę. Przez całe wakacje czekam na fotobyki z różnych zakątków kraju (mlkinsow@angora.com.pl). Zrewanżuję się egzemplarzami swojej najnowszej książki „Co z tą polszczyzną?” (Wydawnictwo Promo, Kraków 2007).

Przewiń do góry