Dawniejsze słowniki podawały też oboczną formę „smętarz” mającą związek z wyrazami „smętek”, „smęcić się” (czyli inaczej „smutek”, „smucić się”). Był to jednak wytwór etymologii ludowej…

Rzeczownik cmentarz należy wywodzić z języka greckiego, w którym koimētḗrion oznaczał ‘miejsce pochówku zmarłych’ (dosłownie ‘miejsce snów’, od koimēō ‘układam do snu’ i terēō ‘ochraniam’). Określenie to przejęli od Greków Rzymianie, tworząc zlatynizowany odpowiednik cemeterium (coemeterium, cimeterium), a my wprowadziliśmy do polszczyzny rodzimą postać cmyntarz albo cmyntorz lub cmynterz, aż w końcu cmentarz.

Właściwie wszystkie polskie formy z nagłosowym cm- i głoską n trzeba by traktować jako niewłaściwe. Między literami c i m powinna się bowiem była utrzymać litera i lub litera y, nie należało też dodawać do nowego tworu głoski n.

Bardziej uzasadnione od samego początku wydawały się brzmienia cimetarz, cimiterz [wym. c-i-me-tarz, c-i-mi-terz] bądź cymetarz, cymytarz.

Zauważmy, że w wielu językach w nazwie oznaczającej miejsce pochówku zostało zachowane e lub i (porównajmy ang. cemetery, wł. cimitero, hiszp. cementerio, fr. cimetière [wym. s’imtjer] ).

Jak pisze prof. Andrzej Bańkowski (Etymologiczny słownik języka polskiego PWN, Warszawa 2000, t. I, s. 198), staropolszczyzna znała jednak postać z y – cymiterz powstałą z pomieszania dwóch wersji: cmiterz i cymterz.

Zdaniem Aleksandra Brücknera z kolei niewykluczone, że literkę n- dodano później do cmentarza pod wpływem starofrancuskiej formy cimentire, co wymawia się [simãtir]. Cmentarz byłby więc hybrydą fonetyczno-graficzną owego galicyzmu z rodzimym przyrostkiem -arz.

Ale to nie wszystko. Przed wiekami spora część naszych przodków była święcie przekonana, że omawiane słowo ma związek z wyrazami smętek, smęcić (czyli inaczej smutek, smucić się). Z czasem zaczęli więc nazywać „miejsce, gdzie ludzie się smęcą” smyntarzem, smyntorzem bądź smętarzemsmętorzem, a zatem wprowadzili nawet do pisowni – jak w formie smętek, smęcić – litery s i ę.

Mimo że było to nieuzasadnione zarówno etymologicznie, jak i ortograficznie, rzeczownik smętarz trafił do słowników jako oboczny do cmentarz.

Przekonujemy się o tym, zaglądając do Słownika języka polskiego (tzw. wileńskiego) z 1861 r. wydanego przez Maurycego Orgelbranda. Znajdujemy tam i cmentarz (t. I, s. 173), i smętarz (t. 2, s. 1519).

Tak samo całą rzecz interpretowali autorzy Słownika języka polskiego (tzw. warszawskiego) Adam Kryński, Jan Karłowicz i Władysław Niedźwiedzki (t. I z 1900 r., s. 343 i t. VI z 1915 r., s. 24) i autor Słownika poprawnej polszczyzny z 1938 r. Stanisław Szober (s. 42). Dopiero po latach zniknęło z wydawnictw poprawnościowych słowo smętarz (a także cmętarz, przez ę).

Nic więc dziwnego, że kiedy w 1992 r. wyszła w Polsce powieść (horror) amerykańskiego pisarza Stephena Kinga nosząca w oryginale tytuł Pet Sematary z błędem ortograficznym (gdyż po angielsku pisze się cemetery, a czyta [se-me-teri], tłumacz przypomniał sobie o dawnej formie smętarz i całość oddał sformułowaniem Smętarz dla zwierząt (późniejsze wydania nosiły jeszcze tytuły Smętarz dla zwierzaków i Cmętaż zwieżąt (tutaj jednak translator chyba się zagalopował…).

Amerykański tytuł powieści celowo zawierał niepoprawną pisownię sematary, gdyż książka opowiada (nakręcono także film) historię dzieci, które stworzyły sobie w lesie za domem miejsce pochówku swych ukochanych zwierząt zabijanych na drodze przez rozpędzone ciężarówki.

Dziewczynki i chłopcy własnoręcznie usypywali nagrobki, a na prowizorycznej bramie napisali Pet Sematary, gdyż nie za dobrze znali ortografię…

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry