StartWszystkie wpisyPorady językoweKostaryka [wym. kostaRYka]

Słowo to należy artykułować paroksytonicznie, czyli na sylabie drugiej od końca – [kostaryka], gdyż pochodzi ono z języka hiszpańskiego (Costa Rica) i w oryginale wymawia się [kosta rika], czyli kładzie akcent na obydwa człony.

– Jak powinno się poprawnie wymawiać nazwę kraju z Ameryki Środkowej, tak udanie biorącego udział w mistrzostwach świata w piłce nożnej w Brazylii: KosTAryka czy KostaRyka? Sprawozdawcy telewizyjni, trenerzy i zawodnicy mówią różnie… (e-mail nadesłany przez Huberta D.; dane do wiadomości redakcji)

Słowo Kostaryka należy artykułować paroksytonicznie, czyli na sylabie drugiej od końca – [kostaryka], gdyż pochodzi ono z języka hiszpańskiego (Costa Rica) i w oryginale wymawia się [kosta rika], czyli kładzie akcent na obydwa człony.

Po hiszpańsku costa rica znaczy ‘bogate wybrzeże’. Ową nazwę nieznany rejon świata zamieszkiwany przez Indian zawdzięcza Krzysztofowi Kolumbowi, który na początku XVI w. zawitał wraz z załogą w tamten rejon świata, sądząc, że odkrył legendarną krainę złota. Dlatego początkowo słynny żeglarz użył dłuższego określenia –  Costa Rica y Castilla de Oro (dosł. ‘bogate wybrzeże i złota Kastylia’).

Kiedy dawno temu włączaliśmy nazwę Costa Rica do polskiego systemu pisowniowego, zrobiliśmy z niej jeden wyraz – Kostaryka, zmieniając w członie Rica obce polszczyźnie połączenie ri– na ry– (jak w nazwie własnej Argentyna oryg. Argentina czy w wyrazach rygor łac. rigor, rykoszet fr. ricochet czy rytuał niem. Ritual). O zrost było o tyle łatwiej, że pierwszy człon kończył się samogłoską (Costa, tak jak Biały czy Krasny w nazwach Białystok i Krasnystaw).

Połączenie członów nazwy oryginalnej Costa Rica w jedno słowo zapisywane po polsku jako Kostaryka wpłynęło na sposób jego akcentowania. Z oczywistych względów odpadł akcent na sylabie ko, pozostał natomiast na zgłosce ry. Tym sposobem słowo Kostaryka – mimo że kończy się na –yka jak wiele innych nazw własnych (np. Afryka, Ameryka, Antarktyka, Arktyka, Korsyka) i mnóstwo apelatywów (np. fabryka, rubryka, liryka, retoryka, klasyka) pochodzących z łaciny i akcentowanych z przyciskiem na sylabie trzeciej od końca – stała się nazwą z akcentem paroksytonicznym (na sylabie drugiej od końca).

Identycznie zresztą potraktowana została przez leksykografów nazwa innego kraju w Ameryce Środkowej –  Puerto Rico (dosł. ‘bogaty port’). Piszemy dzisiaj Portoryko i wymawiamy [portoryko], czyli z przyciskiem na ry-, dlatego, że w oryginale akcentowane są obydwa człony Puerto Rico [płerto riko] i – tak samo jak w nazwie Kostaryka – po spolonizowaniu akcent z członu Rico się utrzymał.

Dziwne, że komentatorom sportowym (m.in. Dariuszowi Szpakowskiemu, Tomaszowi Jasinie, Jackowi Kurowskiemu, Przemysławowi Babiarzowi i trenerom czy piłkarzom zapraszanych do studia) ochoczo wymawiającym [kostaryka] zamiast [kostaryka] nie przychodzi jakoś do głowy akcentować [portoryko]; mówią raczej poprawnie [portoryko]. A przecież nazwy Kostaryka i Portoryko są – jak wykazałem – identyczne zbudowane morfologicznie, zawierają człony -ryka i –ryko (od -rica, -rico), które muszą być akcentowane na -ry-.

Owo błędne artykułowanie nazwy Kostaryka jest naprawdę irytujące dla ludzi znających dobrze polszczyznę. Ile razy i ja podczas transmisji piłkarskiej słyszę [kostaryka] (tak jak gdyby chodziło o słowo pochodzenia łacińskiego), zastanawiam się, dlaczego jeden czy drugi dziennikarz nie zajrzał do Wielkiego słownika poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego (Warszawa 2003, s. 434). Przekonałby się wówczas, że należy mówić [wym. kostaryka, a nie: kostaryka], i do końca życia by to zapamiętał.

Przed kilkunastoma laty (dokładnie w 1999 r.) Ośrodek Szkolenia i Analiz Programowych TVP SA przygotował dla osób pracujących w radiu i w telewizji (do użytku wewnętrznego) Mały słownik obcych nazw miejscowych pod redakcją Jerzego Podrackiego (mam go w domowej bibliotece). Wydawało się, że będzie to bardzo przydatne wszystkim opracowanie, przy każdej bowiem obcej nazwie miejscowej podano nie tylko pisownię, ale i poprawną wymowę. I tam również (na s. 23) znajdujemy informację, że słowo Kostaryka należy akcentować na sylabie drugiej od końca…

Nie mam wątpliwości, że ów jakże przydatny słowniczek należałoby jak najszybciej wydać raz jeszcze i zalecić jako lekturę obowiązkową wszystkim ludziom zatrudnionym w TVP i kalczącym polszczyznę.

Pozostaje jeszcze kwestia, jak nazywać mieszkańców Kostaryki i jak tę nazwę odmieniać, oraz czy poprawnie jest: byłem na Kostaryce czy byłem w Kostaryce?

Jeśli chodzi o mieszkańców Kostaryki, to należy mówić i pisać Kostarykanin, Kostarykanka,Kostarykanie (a nie: Kostarykańczyk, Kostarykańczycy; choć poprawnie jest PortorykańczykPortykańczycy). Ale co do odmiany (mam na myśli przede wszystkim postać dopełniacza od Kostarykanie), wśród lingwistów, o dziwo, nie ma jednomyślności.

Otóż Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego (Waraszawa 2004, s. 1624) i Słownik nazw własnych PWN Jana Grzeni (Warszawa 2002, s. 217) podają formę (tych) Kostarykanów zgodnie z regułą, że przy rzeczownikach o zakończeniu –kanin korzysta się ze wzoru salezjanin  – salezjanie, D. salezjanów.

Nieoczekiwanie w Wielkim słowniku ortograficznym PWN pod redakcją Edwarda Polańskiego (Warszawa 2010, s. 392) natrafiamy na hasło Kostarykanin i dopełniaczową formę pluralną… Kostarykan (a nie: Kostarykanów). Zastosowano tutaj (najprawdopodobniej przez pomyłkę) paradygmat odmiany obowiązujący nazwy typu dworzanin, paryżanin, gdańszczanin – dworzanie, paryżanie,gdańszczanie, od których dopełniacz ma końcówkę zerową dworzan, paryżan, gdańszczan.

Rzecz jasna pierwszeństwo trzeba dać brzmieniu pluralnemu (tych) Kostarykanów (jak tych Meksykanów, tych Amerykanów, tych Afrykanów).

Odpowiedzmy wreszcie na wątpliwość, czy jedzie się na Kostarykę i było się na Kostaryce, czy jedzie się do Kostaryki i było się w Kostaryce.

Kostaryka nie jest wyspą, choć od strony zachodniej oblewa ją Ocean Spokojny, a od strony wschodniej Morze Karaibskie (od północy graniczy z Nikaraguą, a od południa z Panamą). Dlatego nie ma powodu, żeby do nazwy kraju niebędącego wyspą stosować regułę gramatyczną odnoszącą się do kraju leżącego na wyspie (wtedy używa się składni  biernikowej i miejscownikowej z przyimkiem na) i mówić i pisać: jadę na Kostarykę, byłem na Kostaryce (tak jak jadę na Cypr, byłem na Cyprze).

Jeździ się do Kostaryki i bywa się w Kostaryce.

Mimo to, szczególnie w języku biur turystycznych, będących często na bakier z poprawną polszczyzną, prawie zawsze operuje się określeniami loty na Kostarykę, wycieczki na Kostarykę, wizy na Kostarykę, bilety na Kostarykę, wakacje na Kostaryce, urlop na Kostaryce.

Niestety, powielają to później niektórzy dziennikarze, pisząc o cudzie na Kostaryce czy życiu na Kostaryce (zamiast: o cudzie w Kostaryce, życiu w Kostaryce). Z pewnością dzieje się tak również wskutek błędnej analogii do zwrotów jadę na Korsykę, byłem na Korsyce. Tutaj wszystko jest w porządku, gdyż Korsyka to wyspa na Morzu Śródziemnym.

 MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry