StartWszystkie wpisyPorady językoweDlaczego krwiobieg, a nie: krwioobieg?

Obydwa brzmienia tego słowa powinny zostać uznane za poprawne. Można się doszukać argumentów za podwójnym „o”…

Przy różnych okazjach spotykam się z uwagą, że nie należy mówić i pisać krwioobieg, tylko krwiobieg, gdyż krew nie ‘obiega organizmu’, lecz ‘biegnie po nim’.

Takie jest też stanowisko językoznawców i autorów słowników, które od dawna odnotowują wyłącznie formę krwiobieg w znaczeniu ‘krążenie krwi’.

Czy to oznacza, że pojęcie krwioobieg, którym posługują się sami lekarze, trzeba jednoznacznie traktować jako błędne?

Spróbuję dowieść, że obydwa brzmienia omawianego rzeczownika powinny zostać uznane za poprawne, a owa oboczność jak najszybciej odnotowana w słownikach i poradnikach..

W medycynie mówi się o obiegu krwi w systemie naczyń krwionośnych człowieka, czyli o tym, że krąży ona w układzie zamkniętym. Jest obieg krwi duży, wielki, kiedy krew, bogata w tlen, biegnie z lewej komory serca do tkanek, a ta uboga w tlen, nasycona dwutlenkiem węgla, dostarczona zostaje z tkanek do prawego przedsionka serca, i jest obieg mały, płucny, gdy krew żylna, uboga w tlen, biegnie z prawej komory serca do płuc, skąd po oddaniu dwutlenku węgla i pobraniu tlenu wraca do lewego przedsionka.

Skoro powszechnie w medycynie operuje się określeniem obieg krwi, nikogo nie powinno drażnić (po przestawieniu członów) słowo krwioobieg. Mielibyśmy do czynienia z normalnym złożeniem, czyli wyrazem powstałym z dwóch innych (z ich podstaw słowotwórczych), scalonych specjalną cząstką (spójką) -o lub -i/-y, np. dom-o-krążca, sam-o-chód, wod-o-głowie, pięci-o-bój, siedmi-o-latek, wszęd-o-bylski; dus-i-grosz, licz-y-krupa, pędz-i-wiatr.

Krwioobieg należałby do grupy innych wyrazów z przedrostkiem krwi-, takich jak (podaję zapis analityczny) np. krwi-o-dawca, krwi-o-lecznictwo, krwi-o-mocz, krwi-o-nośny, krwi-o-pędny, krwi-o-pijca, krwi-o-plucie, krwi-o-żerca (dawniej także: krwi-o-tok, dziś krw-o-tok).

Tymczasem nieoczekiwanie słowniki i poradniki podają, że w wypadku rzeczownika krwiobieg mamy do czynienia ze złożeniem powstałym nie z wyrazów krew i obieg, lecz z krew i bieg, że został on utworzony z wyrażenia bieg krwi (bo przecież w organizmie człowieka krew biegnie, krąży), tylko że człon dopełniaczowy krwi został tu wysunięty na pierwsze miejsce, a całość połączył jeszcze formant -o(krwi-o-bieg).

Czy jednak na pewno chodzi o złożenie powstałe ze słów krew i bieg? Mam spore wątpliwości…

W Słowniku języka polskiego (tzw. warszawskim, t. II z 1902 r., s. 581) Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego istotnie natrafimy na hasło krwiobieg, objaśnione jednak jako… ‘obieg (sic!), krążenie, cyrkulacja krwi’. Choć w nawiasie na końcu autor podaje, że to od słówkrew i bieg, po formie krwiobieg nieoczekiwanie pojawia się informacja… krwi-obieg.

Co by to oznaczało? Ano to, że chodzi jednak o obieg krwi!

Potwierdzenie wyjaśnienia owej zagadki znajdujmy w Etymologicznym słowniku języka polskiego PWN (t. I, s. 830) z 2000 r. Prof. Andrzej Bańkowski pisze tak:

krwiobieg zamiast krwi obieg, za niemieckim wyrażeniem blut-kreislauf, będącym przekładem łacińskiego wyrażenia circulatio sanguinis. Dziś słowo Die Blutkreislauf pisane jest jako jeden wyraz i oznacza ‘krążenie, obieg krwi’.

W jednoznacznym upewnieniu się, że cała rzecz musi dotyczyć obiegu krwi, a nie biegu krwi, utwierdziła mnie informacja znaleziona w Słowniku języka polskiego (tzw. wileński) z 1861 r. (t. I, s. 553) Maurycego Orgelbranda.

Otóż leksykograf nie umieszcza tam wprawdzie jeszcze wśród haseł słowa krwiobieg, wymienia jednak termin krwi nabieg ‘napływ krwi do naczyń krwistych jakiegokolwiek narzędzia’ (dziś powiedzielibyśmy: narządu), np. napływ krwi do mózgu.

Forma krwinabieg, powstała z wyrażenia krwi nabieg (nabieg krwi) i objaśniana jako połączenie słów krew i nabieg (inaczej: napływ,uderzenie), bardzo przypomina wyrażenie krwi obieg i złożenie krwiobieg.

I wszystko staje się jasne: słowo krwiobieg od samego początku powinno się wymawiać jako… [krwi-obieg], a nie: [krwio-bieg]!

Kiedy przeszło sto lat temu wprowadzano je do polszczyzny, należało się od razu opowiedzieć za krwioobiegiem i przedstawić tę formę jako połączenie wyrazów krew + spójka o + obieg.

Przecież łatwo dało się przewidzieć, że wcześniej czy później ludzie zaczną błędnie mówić [krwio-bieg] zamiast [krwi-obieg]. Dziś wyręczyli językoznawców i sami stworzyli sobie „niechcianą” sto lat temu formę krwi-o-obieg (od: obieg krwi), której zarówno gramatycznie, jak i pod względem merytorycznym, medycznym niczego nie można zarzucić.

Podsumujmy.

Mamy dwie formy oznaczające… to samo: krwiobieg  i krwioobieg. Obydwie są złożeniami powstałymi z wyrażenia obieg krwi, tylko że w pierwszej, starszej, brakuje spójki -o, w drugiej już ona występuje.

Paradoksalnie w rzeczowniku krwiobieg literkę o należącą do wyrazu obieg wzięto z czasem za… spójkę -o (jak w słowach krwi-o-dawca, krwi-o-pijca, krwi-o-żerca) i zamiast [krwi-obieg] zaczęto mówić [krwio-bieg], dorabiając sobie teorię, że krew ‘biegnie po organizmie’, a nie ‘obiega go’. Dziwne, że i językoznawcy wzięli to za dobrą monetę i od lat podają za dawnymi autorami słowników, że jest krwiobieg, a nie: krwioobieg.

Nie mam żadnych wątpliwości, że w nowo wydawanych słownikach i poradnikach powinna się znaleźć poprawka, iż poprawny jest zarówno krwiobieg, jak i krwioobieg (‘krążenie krwi; układ krwionośny’), tylko że tę pierwszą formę należy wymawiać jako [krwi-obieg], a nie… [krwio-bieg].

Dajmy sobie w końcu spokój z opowiadaniem historyjki, że chodzi o… biegnięcie krwi po organizmie…

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry