StartWszystkie wpisyPorady językowePrekariusze

To zbiorowość ludzi (przeważnie młodych) niepewnych swego bytu

Coraz częściej spotykam się ze słowem „prekariusz”, „prekariusze”. Z kontekstu wynika, że chodzi o ludzi raczej młodych, którzy nie mają zbyt świetlanych perspektyw na przyszłość, pracują na tzw. umowach śmieciowych, a tym samym ich byt pozostaje mocno niepewny. Czy mogę się od Pana dowiedzieć czegoś więcej o tych nowych wyrazach? (e-mail otrzymany od internautki joaxxxx@wp.pl).

Określenie prekariusz – w rodzaju żeńskim prekariuszka, a w l. mn. prekariusze, prekariuszki – pojawiło się w obiegu komunikacyjnym stosunkowo niedawno (na przełomie wieków) na fali protestów ruchów antyglobalistycznych i alterglobalistycznych (zaczęło się od EuroMayDay w Mediolanie 1 maja 2001 r.).

Jednak jego upowszechnienie przypisuje się brytyjskiemu ekonomiście prof. Guy Standingowi, który przed czterema laty wydał książkę The Precariat. The New Dangerous Class (Prekariat. Nowa niebezpieczna klasa).

Próbując znaleźć odpowiedź na pytanie o powody takiego zachowania demonstrujących, socjologowie wraz z ekonomistami doszli do wniosku, że jedną przyczyn może być brak perspektyw zawodowych i życiowych osób młodych, pracujących sezonowo, na zastępstwo, tymczasowo, w charakterze wiecznych stażystów, których ponadto zatrudnia się na stanowiskach nieodpowiadających ich wykształceniu.

Guy Standing, przyglądając się frustracji młodego pokolenia, uznał, że należy głośniej mówić o powstającej w ten sposób nowej klasie społecznej. Nazwał ją the precariat, po spolszczeniu prekariat.

Angielszczyzna nie znała wcześniej takiego terminu. Autor wymyślił zgrabny i łatwy w wymowie neologizm będący połączeniem przymiotnika precarious (‘niepewny, wątpliwy, przypadkowy, niebezpieczny, ryzykowny’) i zapomnianego już nieco rzeczownika proletariat (‘najuboższa klasa społeczna, od łac. proletarius ‘niepłacący podatków, dający państwu jedynie potomstwo’; od proles ‘latorośl, potomstwo’).

Prekariat jest więc – mówiąc najogólniej – zbiorowością ludzi niepewnych swego bytu, a jej przedstawicieli określa się mianem prekariuszy (przez analogię do proletariuszy).

Guy Standing trafnie nazywa w swej książce również inne warstwy społeczne.

Na pierwszym planie stawia plutokracjuszy, czyli ludzi „absurdalnie” bogatych i sprawujących władzę, stojących w hierarchii społecznej najwyżej.

Po nich wymienia solariuszy (the solarians), tzn. pracowników międzynarodowych korporacji i administracji ministerialnych mających stałe zatrudnienie i bardzo wysoką pensję oraz korzystających z rozmaitych innych przywilejów.

Dalej mówi o proficjuszach lub proficjantach (the proficians), czyli profesjonalistach w swojej dziedzinie, którzy nie martwią się o stałe, dobrze płatne zatrudnienie, gdyż są wybitni, niezastąpieni.

Później idą prolitariusze (the prolitarians), tzn. robotnicy mający stałą pracę, choć raczej niezbyt wysokie wynagrodzenie (Standing nie ma wątpliwości, że to kurcząca się klasa).

Na samym końcu hierarchii społecznej znajdują się, zdaniem Brytyjczyka, wspomniani już prekariusze (the precarians) i tzw. lumpenprekariusze (the underclass), czyli ludzie bezrobotni, żyjący na obrzeżach społeczeństwa.

Niestety, Guy Standing nie ma złudzeń (otwiera nam na to oczy), że „proces prekaryzacji warunków życia będzie postępował” (cytuję za jednym z komentarzy w mediach).

Posłużenie się przez kogoś słowem prekaryzacja dowodzi niezbicie tego, że wraz z pojawieniem się w polszczyźnie określeń prekariat, prekariusz, prekariusze wchodzą do niej wyrazy pokrewne (poza prekaryzacją natrafiłem już w rozmaitych tekstach na przymiotnik prekariacki, przysłówki prekariacko, prekariatywnie i rzeczowniki prekaryjność, prekariackość).

Warto dodać, że dawna polszczyzna znała wyrazy prekarium (zapisywane najpierw jako prekarjum, łac. precarium) i prekaryjny. Prekarium było to ‘oddawanie w – drodze łaski – dóbr (np. kościelnych), zwłaszcza ziemi, do użytkowania ludności wiejskiej za wynagrodzeniem’, a prekaryjny znaczył ‘zależny od czyjejś łaski’.

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry