StartWszystkie wpisyPorady językoweEdycja, edytor

Przez długi czas słowa te były terminami odnoszącymi się wyłącznie do kwestii związanych z wydawaniem książek…

Czy zgodnie z regułami poprawnej polszczyzny można powiedzieć bądź napisać: „W poprzedniej edycji rozgrywek najlepsza okazała się drużyna X”; „W tegorocznej edycji konkursu pianistycznego wystąpią przedstawiciele kilkudziesięciu krajów”;  „Właśnie trwa XXXIV  edycja  festiwalu »Muzyka w starym Krakowie«? – pyta internautka.

Dziś już można (o czym z bólem serca Państwa informuję). Współczesne słowniki (np. Wielki słownik wyrazów obcych PWN i Uniwersalny słownik języka polskiego PWN) podają, że edycja to także ’kolejne wystąpienie powtarzającego się regularnie wydarzenia, np. konkursu’.

Przez długi jednak czas słowo edycja było terminem odnoszącym się wyłącznie do ‘wydania czegoś drukiem’, a więc miało związek z książką. Mówiło się o nowej edycji Słownika języka polskiego PWN, ostarannej edycji encyklopedii czy o powieści, która wyszła w dwóch edycjach (w pierwszej wydrukowano np. 2 tysiące egzemplarzy, a w drugiej – 4 tysiące).

Wyrazy edycja, edytor, edytorstwo, edytorski niejako rezerwowano dla jednej i tylko jednej sfery rzeczywistości – tej związanej z wydawaniem książek. Nikomu nie przeszło przez myśl, by używać określeń edycja kaset magnetofonowych czy edycja płyt, nie mówiąc już o kolejnej edycji festiwalu,nowej edycji konkursu pianistycznego czy jesiennej edycji rozgrywek sportowych.

Kiedy przed dziesiątkami lat włączaliśmy do zasobu leksykalnego polszczyzny łaciński wyraz editio, –onis, wzięliśmy pod uwagę jego zasadniczą definicję, właśnie ‘wydanie dzieła drukiem’ (np. łacińskie wyrażenie editio princeps to ‘pierwsze wydanie dzieła; pierwodruk’). Czasem (jedynie żartobliwie) posługiwano się słowem edycja w przenośnym sensie ‘wydanie, wersja, wariant, odmiana’. Na przykład Bolesław Prus pisał w „Lalce” (rozdz. 12, Wędrówki za cudzymi interesami): Pan zaś, proszę mi wybaczyć śmiałość, jesteś przede wszystkim szlachcicem, i to w angielskiej  edycji, jakim każdy z nas być powinien.

A zatem przyzwyczailiśmy się do tego, że słowo edycja ma związek z książką, a edytor oznacza ‘wydawcę książek’. Tymczasem w ostatnim czasie języki zachodnioeuropejskie, do których trafiły forma editio, editor, zaczęły upowszechniać nowe ich znaczenia (bo owe latynizmy są istotnie polisemiczne). Ponieważ w łacinie wyraz editio to zarówno ‘wydawanie dzieł literackich’, jak i ‘organizowanie igrzysk sportowych’, angielskie edition i francuskie édition otrzymały taką właśnie, drugą definicję. Nic dziwnego, że neosemantyzm edycja trafił i do polszczyzny.

Dlatego dziś trudno się zżymać na teksty, w których pojawia się słowo edycja w nowym znaczeniu (np. Wytwórnia fonograficzna poinformowała o nowej edycji płyty „Piaska”; Czekamy na edycję Pucharu Polski w piłce nożnej 2009/2010; W XXXIV. edycji festiwalu „Muzyka w starym Krakowie przewidziano wiele atrakcji. Choć ludzi przyzwyczajonych od lat do jednego, „książkowego” znaczenia słowa edycjamoże to mocno drażnić.

Musimy również przyjąć do wiadomości, że w informatyce pojawił się nowy termin edytor tekstu  – ang. (text) editor – czyli ‘program komputerowy umożliwiający tworzenie, czytanie, redagowanie, formatowanie i poprawianie dowolnych tekstów’, którym posługują się wszyscy.

Warto przypomnieć, że oprócz znaczeń 1. ‚wydawca książek’ i 2. ‚w starożytnym Rzymie ktoś urządzający igrzyska’ słowo edytor ma jeszcze i taką definicję: ‚osoba, zwykle naukowiec, przygotowująca czyjeś dzieło lub dzieła do opublikowania’. W języku specjalistycznym operuje się terminem edytorstwo naukowe, czyli ‚przygotowanie do druku utworu, najczęściej nieżyjącego autora, polegające na ustaleniu wiernej w stosunku do autografu (tzn. rękopisu) formy tekstu i opatrzeniu go przypisami, komentarzami itp.’.

Jaka rada, nauka dla nas wszystkich płynie z  tego, co napisałem? Ano taka, że trzeba być ostrożnym w posługiwaniu się dziś wyrazami edycja, edytor. Choć są notowane w słownikach w różnych definicjach, wciąż wiele osób odnosi je wyłącznie do dziedziny związanej z wydawaniem książek.

Warto więc wziąć sobie do serca uwagę w tym względzie Andrzeja Markowskiego, autora Wielkiego słownika poprawnej polszczyzny PWN. Profesor przestrzega przed nadużywaniem wyrazu edycja. Twierdzi, że czasem w ogóle można się bez niego obejść. Na przykład zamiast powiedzieć czy napisać:Kolejna edycja Pucharu Świata lub Trzecia edycja teleturnieju, lepiej użyć sformułowań: Kolejne zawody Pucharu Świata; Trzeci teleturniej.

Ruszajmy zatem głową, naprawdę warto…

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry