StartWszystkie wpisyPorady językoweDlaczego Miss Polonia, ale: Miss Polski?

Nazwy z członem „Miss” nie mają już dziś związku z pierwotną symboliką tytułu najpiękniejszej. Wszystko sprowadza się do rangi zawodów, targów, licytacji, która lepsza, zgrabniejsza, efektowniejsza – twierdzi prof. Andrzej Markowski

Przy okazji organizowanych rokrocznie konkursów piękności mających w tytule Miss językoznawcy zwracają uwagę na gramatyczną kwestię dotyczącą nazywania osoby najpiękniejszej na jakimś kontynencie czy w danym kraju.

Otóż utarło się, że po Miss stoi wyraz w dopełniaczu, będący najczęściej nazwą jakiegoś kraju lub krainy geograficznej, a czasem jakiegoś gremium (np. Miss Świata, Miss Polski, Mazowsza, Miss Publiczności, Miss Fotoreporterów).

Ale mamy i określenie Miss Polonia, a więc takie, w którym człon Polonia występuje w mianowniku.

Skąd to rozchwianie składniowo-fleksyjne?

Dlaczego Miss Polski, ale: Miss Polonia?

A może poprawniejsze byłyby formy Miss Polska (jak Miss Polonia) oraz i Miss Polonii (jak Miss Polski)?

Tytuły zawierające w sobie słówko miss przywędrowały do nas już w latach 20. ubiegłego wieku. W wielu europejskich stolicach odbywały się wtedy rewie elegancji, mody i wdzięku, aż w końcu ogłoszono oficjalny konkurs o tytuł Miss Europe.

Postanowiono więc przeprowadzić wybory także w Polsce.

W 1929 r. magazyn ilustrowany „Światowid” oraz gazety „Express Poranny” i „Kuryer Czerwony” zorganizowały historyczne wybory Miss Polonia (nazwę wymyślił Tadeusz Boy-Żeleński).

Jako ciekawostkę podam, że choć wystartowały córka marszałka Sejmu Hanna Daszyńska i hrabianka Alina Rzyszczewska, a tytuł przypadł urzędniczce Miejskiej Kasy Oszczędnościowej w Warszawie Władysławie Kostakównie.

Ciekawie działo się i w roku następnym, gdyż po miano najpiękniejszej Polki sięgnęła ciemnooka, szczupła brunetka ze Lwowa Zofia Batycka, która zasłynęła później z tego, że nie chciała oddać korony (wyjechała z nią do Hollywood, licząc na światową karierę filmową).

Nie ma wątpliwości, że na wzór Miss Europe powstało u nas i szybko się upowszechniło określenie Miss Polonia, ale nie wszyscy wiedzieli, że po przetłumaczeniu znaczy ono ‘Panna Polska’, tak jak Miss England ‘Panna Anglia’, Miss France ‘Panna Francja’, a Miss Deutschland  ‘Panna Niemcy’.

Kiedy za jakiś czas powołano do życia konkurencyjną imprezę tego typu, nie nadano jej więc nazwy Miss Polska (co także należało rozumieć jako ‘Panna Polska’, z tym że drugi człon zapisany by już został w języku rodzimym), tylko Miss Polski.

Dlaczego?

Otóż dlatego że słówko miss przestano rozumieć dosłownie (jako ‘panna’), w powszechnym obiegu zaczęło ono funkcjonować jako ‘królowa’ albo ‘mistrzyni’ (w domyśle ‘piękności’).

Szybko pojawiły się inne nazwy z drugim członem dopełniaczowym (Miss Mazowsza, Miss Małopolski, Miss Wybrzeża), a potem w ogóle został zerwany związek tytułu miss z reprezentowaniem albo symbolizowaniem jakiegoś kraju czy regionu przez piękne kobiety (zaczęto wybierać różne Miss Wdzięku, Miss Gracji, Miss Publiczności, Miss Fotoreporterów, Miss Mokrego Podkoszulka itp.).

Zdaniem prof. Andrzeja Markowskiego tego typu nazwy nie mają już związku z pierwotną symboliką tytułu miss ani z romantycznością. Piękna dziewczyna jako symbol swojego kraju lub regionu zawsze ucieleśnia to, co w nim najpiękniejszego. TytułMiss Polski czy Miss Obiektywu sprowadza wszystko do rangi zawodów, targów, licytacji, która lepsza, zgrabniejsza, efektowniejsza, która więc będzie mistrzynią piękności…

Tak czy inaczej określenia typu Miss Polski, Miss Mazowsza, Miss Małopolski, Miss Opolszczyzny itp. (rozumiane jako ‘najpiękniejsza dziewczyna Polski, Mazowsza, Małopolski, Opolszczyzny’) na dobre zadomowiły się w polszczyźnie i trudno by je było z niej dzisiaj usuwać.

Z kolei nie ma sensu lansowanie na siłę (jako obocznych) określeń zawierających człon miss i nazwę kraju występującą w mianowniku. Nikt nie powie Miss Polska, Miss Mazowsze, Miss Małopolska, a wręcz nonsensownie by brzmiały formy Miss Mokry Podkoszulek, Miss Publiczność czy Miss Wdzięk itp.).

Jeśli zaś chodzi o nazwę Miss Polonia, to pamiętajmy o tym, że zawsze wybiera się Miss Poloniaspotyka się z Miss Polonia, mówi o Miss Polonia.  Jednym słowem, człon Polonia pozostaje zawsze w mianowniku. Mamy zatem z jednej strony wyrażenie Miss Polski, a z drugiej Miss Polonia.

MACIEJ MALINOWSKI

E-maile od Czytelników:

* Coraz częściej daje się słyszeć, że „ktoś wnioskuje coś z czegoś”, zamiast po prostu „wyciąga wnioski”. Mnie się ten zwrot podoba, ale chciałabym wiedzieć, czy nie budzi on zastrzeżeń językoznawców. (bre**@interia.pl

Wnioskować to inaczej właśnie ‘wyciągać z czegoś wnioski’, a więc wszystko jest w porządku. Mówi się często: Z twojego zachowania na zebraniu wnioskuję, że jesteś przeciwko mnie; Z jej słów wnioskował, że jest szczęśliwa. Nie wolno natomiast posługiwać się tym czasownikiem w znaczeniu ‘występować z wnioskiem o coś’, np. Wnioskowali przeniesienie (albo o przeniesienie) zajęć na inny termin. Poprawnie: Wystąpili z wnioskiem o przeniesienie zajęć na inny termin. Podobnie nie należy mówić (tu uwaga pod adresem sprawozdawców sportowych stacji telewizyjnych), że w jakimś meczu dobrze punktował (tzn. ‘zdobywał punkty dla swojej drużyny’) koszykarz X, gdyż punktować znaczy wyłącznie ‘przyznawać punkty uczestnikom zawodów, eliminacji, egzaminu, konkursu itp., oceniając w ten sposób uzyskane przez nich wyniki’. Można więc punktować odpowiedzi uczestników teleturnieju, występy łyżwiarzy figurowych. 

* Chciałam zapytać o to, czy forma „wpierw” (od „najpierw”) jest prawidłowa, a jeśli tak, to czy z punktu widzenia językowego traktuje się ją na równi z formą „najpierw”. (mkonow***@wp.pl) 

Słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. prof. Witolda Doroszewskiego sprzed 30 lat podawał, że wpierw to forma potoczna o znaczeniu ‘najpierw’, ale dawni pisarze chętnie się nią posługiwali. To dowód, że traktowali przysłówek wpierw synonimicznie znajpierw także w języku ogólnym. Ale formy wpierw używano również w znaczeniu ‘wcześniej, przedtem, uprzednio’, czego nie odnotowywano w wypadku słowa najpierw. Świadczyłoby to o jednym: o tym, że wyraz wpierw był potrzebny w polszczyźnie. Dziś razi nas nieco archaicznością, podobnie jak formy najprzód, najsamprzód, nasamprzód, najsampierw, wprzód (to też synonimynajpierw), występujące kiedyś powszechnie. Byłoby jednak nadgorliwością traktowanie wyrazu wpierw jako jednoznacznie niepoprawnego. Odnotowuje go najnowszy Uniwersalny słownik języka polskiego PWNpod red. prof. Stanisława Dubisza, choć z adnotacją: przestarzały, a także „Nowy słownik poprawnej polszczyzny” PWN pod red. prof. Andrzeja Markowskiego (ten zalicza ów wyraz ciągle do polszczyzny potoczonej). Inaczej postąpiono z formami najprzód, najsamprzód, nasamprzód, najsampierw. U prof. Dubisza są przestarzałe, u prof. Markowskiego niepoprawne (trzeba mówić i pisać najpierw).

* Czy powinno się pisać Dz.U. nr 63., poz. 24. z późn. zm. (z kropkami po liczebniku ), czy też może Dz.U. nr 63, poz. 24 z późn. zm.(bez kropki )? Wiem, że po liczebniku porządkowym należy stawiać kropkę, ale słyszałem też o zasadzie, iż w pewnych sytuacjach nie jest ona konieczna… (andrzej_t***@wp.pl

Rzeczywiście, są takie wypadki, kiedy po liczebnikach porządkowych, a więc odpowiadających na pytanie: który? (pierwszy, dziesiąty, setny itd.), kropki się nie stawia. Nie jest ona potrzebna, gdy liczebnik porządkowy występuje z wyrazami godzina i rok, np.Przyjeżdżam jutro o godzinie 8 (a nie: o godzinie 8.) z minutami; Zwykle nie ma mnie w domu od godziny 16 do 20 (a nie: od godziny 16. do 20.); Było to w roku 1999 (a nie: w roku 1999.) w Krakowie . Kropkę po liczebniku porządkowym opuszcza się ponadto w zapisie daty, gdy miesiąc podaje się słownie (np. 18 grudnia 2004, a nie: 18. grudnia 2004.) oraz przy oznaczaniu tomów i stron w notach bibliograficznych (np. Por. tom 3, s. 155 i następne, a nie: tom 3., s. 155. i następne). Wyjątki te można rozciągnąć na zapis typu DzU nr 63, poz. 24, który odczytuje się jako [Dziennik Ustaw numer sześćdziesiąty trzeci, pozycja dwudziesta czwarta…]. Zresztą kropka po 63 i 24 wydaje się zbyteczna jeszcze z jednego powodu. Nierzadko liczebniki te rozumie się jako główne i czyta [numer sześćdziesiąt trzy, pozycja dwadzieścia cztery]. Należy przy okazji zwrócić uwagę na to, że autorzy słowników ortograficznych każą pisać DzU (bez kropek), a mimo to urzędnicy ministerialni… ciągle używają skrótu Dz. U. (z kropkami po Dz. iU. i spacją między dwuznakiem Dz i literą U).

* Moje pytanie dotyczy wyrazu nieczęsto występującego we współczesnej polszczyźnie: „skądsiś” czy „skądciś”? (tome*****@wp.pl

Poprawne jest zarówno skądsiś, jak i skądciś (mówiono też skądsić), ale wyrazów tych rzadko się dziś używa. W mowie potocznej znaczy to ‘nie wiadomo skąd; z jakiegoś miejsca, źródła’ itp. Maria Dąbrowska pisała w „Nocach dniach”: Jest przecież zwyczajną dziewką wiejską przybyłą skądciś ze świata. Dawniej w obiegu była też forma skądeś, dzisiaj powiemy wyłącznie skądś. 

Przewiń do góry