Łyżka dziegciu


Dziegieć w butelce, wyprodukowany we wsi Łosie w Gminie Ropa
FacebookTwitterWykopGoogle+RedditLinkedInEmailPrint

Stare, ale jeszcze dzisiaj często i chętnie przywoływane powiedzenie łyżka (albo kropla) w beczce miodu – znane też w dłuższej konstrukcji łyżka dziegciu beczkę miodu zepsuje lub łyżka dziegciu dodana do beczki miodu zepsuje jego smak, nazywa sytuację ogólnie korzystną, którą nieoczekiwanie zakłóca jakieś małe, drobne, ale nieprzyjemne wydarzenie.

Cóż to był ów dziegieć? – zapytacie.

Dziegciem nasi przodkowie nazywali gęstą, ciemnobrunatną ciecz, smołę o bardzo nieprzyjemnym zapachu, otrzymywaną podczas suchej destylacji kory i drewna brzozowego.

Używano jej w rozmaitym celu, np. jako środka na schorzenia skóry, gdyż działała antybakteryjnie, gojąco, czy jako smaru do piast kół w wozach (stąd się wzięło inne powiedzenie – kto smaruje, ten jedzie).

Dziegciem w połączeniu ze smołą uszczelniano beczki, impregnowano liny, a nawet smarowano buty, by dłużej służyły, a maść dziegciowa skutecznie odstraszała komary.

W przeszłości był w obiegu nie tylko wyraz dziegieć, ale także czasownik dziegciować, czyli ‘smarować, nasycać coś dziegciem’. ‘Kogoś, kto to robił’ nazywano dziegciarzem, a ‘miejsce wyrabiania dziegciu’ – dziegciarnią.

Przenośny sens powiedzenia łyżka dziegciu w beczce miodu wziął się ponoć z tego, że do beczek miodu pitnego przewożonego w taborach za wojskiem celowo wlewano trochę cuchnącego dziegciu, żeby ów miód nie korcił przed bitwą żołnierzy. Nie wiadomo jednak, czy jest to prawdą…

Bardziej wiarygodne wydaje się to, że mieszanina miodu z odrobiną gorzkiego dziegciu stanowiła dobrą miksturę na rozmaite dolegliwości. Tym samym powiedzenie to zawdzięczalibyśmy samozwańczym farmaceutom i znachorom.

A może znacie jeszcze inną genezę? Napiszcie do mnie…

Pan Literka

redakcja@angorka.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *