StartWszystkie wpisyPorady językoweMnie też (a nie: mi też)

Niestety, wiele osób mówi właśnie mi też...

Czytelniczkę Krystynę G. z Warszawy (nazwisko i adres do wiadomości mojej i redakcji) martwi używanie przez wiele osób na początku wypowiedzi zaimka mi zamiast mnie:

– To „mi” tak się rozpowszechniło, że nie odróżniają tych form zaimków prawie wszyscy młodzi ludzie. Myślę, że ma to związek z powszechną nauką języka angielskiego i z angielską formą „me” Bardzo Pana proszę o dokładną gramatyczną wykładnię (a nie same tylko przykłady), kiedy trzeba mówić „mi”, a kiedy „mnie”.

Niewykluczone, że jakiś (może nawet spory) wpływ na upowszechnianie się wymienionego w liście wyrażenia mi też (w domyśle: nie chce się nic robić) ma istotnie angielskie me too.

Przecież nie od dziś wiadomo, że młodzi ludzie, łyknąwszy co nieco angielszczyzny, przenoszą później wszystko bezkrytycznie na grunt polszczyzny, kopiując każde napotkane wyrażenie czy usłyszany zwrot i nie zastanawiając się głębiej nad tym, czy to poprawne.

Natrafiając na owo błędne mi się nie chce, mi się nie podoba, mi się wydaje itp. w mowie lub piśmie, zawsze się zastanawiam, czy ktoś by także zapytał: ci się nie chce?, ci się nie podoba?, ci się wydaje? bądź mu się nie chce?, mu się nie podoba?, mu się wydaje?

Na pewno nie (chyba że żartobliwie…).

Tymczasem we wszystkich przytoczonych przykładach musi się pojawić dłuższa (pełna) forma zaimkowa mnie, tobie, jemu, ponieważ stoi na początku zdania i na nią pada akcent logiczny, chcemy ją szczególnie podkreślić.

Powie się zatem:

mnie się nie chce, mnie się nie podoba, mnie się wydaje; tobie się nie chce?;
tobie się nie podoba?, tobie się wydaje?;
jemu się nie chce?, jemu się nie podoba?, jemu się wydaje?

Form dłuższych omawianych zaimków używa się ponadto przy przeciwstawieniu, np.

powiedz to mnie, a nie jemu;
daję to tobie, a nie siostrze;
uwierzyłam jemu, a nie mamie.

Krótkimi postaciami mi, ci, mu wolno się rzecz jasna posłużyć wtedy, gdy są one nieakcentowane, enklityczne, czyli znajdują się w środku wypowiedzi, np.

nie podoba mi się twoje zachowanie;
chcę ci dać dobrą radę;
znowu mu nie wyszło.

Mogą one także wystąpić na początku zdania składowego po spójniku, ale wyłącznie w sytuacji, kiedy na ów spójnik pada akcent, np.

nie wyjechałem, bo mi się nie chciało;
nie jest tak, jak ci się wydaje;
był zły, gdyż mu kolejny raz nie wyszło.

Niestety, coraz więcej osób (już nie tylko młodzież, ale i dorośli, np. politycy – niechlubnym przykładem pozostaje tutaj Donald Tusk, proszę się przekonać samemu, że mówi mi się wydaje…) nie przestrzega owego wariantywnego rozróżnienia zaimkowego w celowniku (mnie/mi).

Tym sposobem irytujące wielu dbających o poprawność językową użytkowników polszczyzny umieszczanie na początku wypowiedzi krótkiego zaimka mi staje się, niestety, powoli faktem, nad czym mocno boleję i ja, i mój mistrz prof. Jan Miodek.

Kiedy słyszę syntagmy „mi się to należy” i „mi to nie przeszkadza”, dostaję gęsiej skórki i wyzywam rodaków od bezsłuchowców – grzmi językoznawca w „Gazecie Wrocławskiej” z 21 listopada 2012 r. (www.gazetawroclawska.pl).

Mimo to ci nic sobie z tego nie robią.

Ostatnio odzywają się nawet głosy podważające konstrukcje ze słowem mnie w pozycji akcentowanej (proszę poszperać w internecie…). Owo mnie zaczyna ludziom wyraźnie przeszkadzać. – Przecież chodzi o odpowiedź na pytanie „komu?”, a nie „kogo?” – pada argument.

Rzeczywiście – tak się nieszczęśliwie składa, że zaimek ja przyjmuje w odmianie formę mnie aż w czterech przypadkach: i w dopełniaczu (kogo? czego?) jest mnie, i w celowniku (komu? czemu?) jest mnie (i mi), i w bierniku (kogo? co?) jest mnie (dawne mię wyszło z użytku), i w miejscowniku (o kim? o czym?) jest o mnie.

Taką sytuację gramatyczną trudno uznać za komfortową, ale to nie oznacza, że krótsza forma celownika mi powinna na dobre wyprzeć dłuższą mnie w pozycji akcentowanej.

MACIEJ  MALINOWSKI

1 komentarz

  1. Czy tutaj można gdzieś zadawać pytania dotyczące problemów językowych? Szukałam, ale nie znalazłam takiej zakładki, dlatego pytam w komentarzu. Dodatkowo próbowałam na facebooku, ale nie było żadnego odzewu na moją wiadomość. Nie ma tam również przycisku „obserwuj”, chociaż tutaj jest ikonka fb podpisana „obserwuj na facebooku”. Nic z tego nie rozumiem…

Komentowanie jest niedostępne.

Przewiń do góry