StartWszystkie wpisyY’know, ja sbe tko czsm skrc slwka

Język, którym posługujecie się na co dzień, pisząc krótkie e-maile czy SMS-y (albo uczestnicząc dłużej w czatach lub w rozmowie na Gadu-Gadu), niewiele ma wspólnego z poprawną polszczyzną.

To jakiś specjalny kod, który językoznawcy nazywają polszczyzną zapisaną, ponieważ występuje ona przede wszystkim w formie pisanej na monitorach komputerów i wyświetlaczach telefonów komórkowych.

Nie zżymam się na Was, kiedy używacie liczebnikowo-sylabowych form w rodzaju 3majsie (= trzymaj się), za3maj do Utra (= zatrzymaj do jutra) bądź fonetycznie zapisujecie angielskie określenia typu siju (= see you); 4U (= for you), bo to nawet zabawne, świadczące o pomysłowości i skojarzeniach autorów.

Przymykam oko (choć drażni mnie to, ponieważ potem zaczynacie tak mówić), gdy kończycie rozmowę i piszecie pozdro, pzdr; spoko siema (= spokojnie, się masz); nara (= na razie), dozoba (= do zobaczenia). Czy naprawdę taka skrótowość i pozorna oszczędność mają swoje uzasadnienie?

Nie sądźcie przypadkiem, że owa żartobliwa gra słów zaczęła się niedawno i charakteryzuje właśnie erę internetowo-SMS-ową! Już przed drugą wojną światową w pismach satyrycznych (np. w „Szpilkach”) można było natrafić na taki przykładowo tekst znanego autora Janusza Minkiewicza:

Naró 2 śni ma dość […]. Wiem, że na ten temat poglądy na 6 ierają się ze sobą, ale tylko w ten sposób we właściwym czas 7 okracja zwycięży, co znajdzie wyraz we wspólnym gł 8 łodzieży, dorosłych i starców, co „po przetłumaczeniu” daje sensowną treść: Naród waśni ma dość […]. Wiem, że na ten temat poglądy nasze ścierają się ze sobą, ale tylko w ten sposób we właściwym czasie demokracja zwycięży, co znajdzie wyraz we wspólnym głosie młodzieży, dorosłych i starców.

A ileż to polskich przysłów czy powiedzeń kryje się w zapisie wyglądającym z pozoru na matematyczny, np. 5:10; ½ biedy; włos:4; π x oko; (2 x grzyb) + barszcz? („Piąte przez dziesiąte”, „Pół biedy”, „Dzielić włos na czworo”, „Pi razy oko”, „Dwa grzyby w barszcz”).

Jak więc widzicie, taką zabawę słowną znano już bardzo dawno temu. Wy tylko mocno ją zmodyfikowaliście i to nie zawsze tak, jak można by oczekiwać. Naprawdę nie rozumiem, co ma być nowatorskiego w polsko-angielskich hybrydach nie jesteś lepshhha (= nie jesteś lepsza), tesh was pozdrawiam (= też was pozdrawiam), shannuj się chasem (= szanuj się czasem).

Na jednej ze stron portalu Onet.pl przeczytałem ostatnio: y’know, ja sbe tko czsm skrc slwka, nrml pisz pprwn plszczna, co należy rozumieć jako: Ty wiesz, ja sobie tylko czasem skracam słówka, normalnie piszę poprawną polszczyzną. Włos się jeży na głowie!

Pan Literka

Przewiń do góry