Owo zapomniane współcześnie łacińskie wyrażenie bywa przekręcane na verbum mobile. Trzeba uważać
– Łacina jest w naszych czasach w odwrocie, ale od czasu do czasu bywa przez ludzi przywoływana, tyle że w postaci zniekształconej. Na przykład mój znajomy informatyk mówi „verbum mobile” zamiast „verbum nobile”, mając na myśli raz dane i dotrzymane słowo, mimo że po angielsku „mobile” znaczy „przenośny, ruchomy”. Nie wiem, jak mu zwrócić uwagę na to, że popełnia błąd (e-mail otrzymany od internautki).
Prawdopodobnie było tak, że znajomy czytelniczki (domyślam się, że to raczej człowiek w młodym wieku) usłyszał gdzieś mało znane sobie łacińskie określenie verbum nobile (dosł. ‘słowo szlacheckie’), oznaczające w dawnej Polsce słowo honoru dawane, dane przez szlachcica, nie sprawdził dokładnie w słowniku wyrazów obcych jego brzmienia (że chodzi o nobile, a nie mobile) i teraz cały czas mówi, a może i pisze niepoprawnie.
Niestety, wiele sentencji łacińskich bywa powtarzanych, a tym samym przekręcanych przez ludzi ze słuchu, więc tak się stało i w tym wypadku.
O pomyłkę trudno nie było, gdyż w informatyce, w ogóle w branży technologicznej słowo mobile odnoszące się do urządzeń przenośnych czy oprogramowania systemów operacyjnych pozostaje jednym z fundamentów współczesnego IT, zna je coraz więcej zwykłych użytkowników polszczyzny
Nie znaczy to jednak, że można je bezwiednie, bezrefleksyjnie i bez sensu włączać do utartych wyrażeń czy zwrotów łacińskich i zastępować nim jakiś ich stały element, to znaczy mówić verbum mobile zamiast verbum nobile. To zwykła ignorancja, niechlujność językowa, żeby nie wyrazić się ostrzej.
Językoznawcy zwracają uwagę na to, że mylenie głosek nosowych – dziąsłowej n i wargowej m – w wyrazach występuje dosyć często. Ich przestawianiu lub zastępowaniu w mowie lub piśmie sprzyja podobieństwo artykulacyjne i to, że sąsiadują ze sobą. Znam osoby wykształcone mówiące weznę zamiast wezmę czy firnament zamiast firmament, w dodatku nieuświadamiające sobie popełnianie tego dość rażącego uchybienia językowego.
Latynizm verbum nobile ma związek z dawnym etosem polskiej szlachty. W dawnej Rzeczypospolitej wierzono, że słowo szlachcica jest absolutnie nienaruszalne i musi być zawsze dotrzymane. Szlachcic władający dobrze łaciną uznawany był w dawnych wiekach za osobę wykształconą, świadczyła też ona o jego pozycji społecznej. Znano powiedzenie: Eques Polonus sum, Latine loquor, czyli Jestem polskim szlachcicem, mówię po łacinie. Słowa te dowodziły duchowej i intelektualnej przynależności polskiej szlachty do cywilizacji łacińskiej, cywilizacji Zachodu.
Warto wiedzieć, że wyrażenia verbum nobile jest elipsą dłuższego staropolskiego zwrotu verbum nobile debet esse stabile, czyli, że ‘słowo szlacheckie musi być dotrzymane’. Zygmunt Gloger tak pisał na ten temat w „Encyklopedii staropolskiej” (Warszawa 1903, t. IV):
Tradycja mówi, że żaden szlachcic nigdy swego „verbum nobile” nie złamał, choćby mu szło o życie lub zbawienie duszy. Słynny czarnoksiężnik Twardowski, gdy go djabeł w karczmie Rzym zastąpił, a on zasłonił się przed jego władzą, wziąwszy dziecię niewinne na ręce, czart rzekł: „A gdzie waszmości »verbum nobile«?” Na taki wyrzut Twardowski złożył dziecię w kołyskę i dał się porwać czartu, który go wyniósł kominem w obłoki. Potęgę tego przysłowia przypomniał nam Stanisław Moniuszko piękną swoją operą pn. „Verbum nobile” z 1861 roku, osadzoną w realiach polskiego dworku.
Była to opera w jednym akcie skomponowana przez Stanisława Moniuszkę do libretta Jana Chęcińskiego. Prapremiera utworu odbyła się 1 stycznia 1861 w Teatrze Wielkim w Warszawie.
MACIEJ MALINOWSKI
odcinek nr 1282