Kiedyś ujść uwagi. Dziś także ujść uwadze

Tak czasem w języku bywa…

 – Ostatnio wdałam się w spór językowy z koleżanką, czy mówi się „ujść czyjejś uwagi” czy „ujść czyjejś uwadze”. Ja twierdzę, że właściwa jest pierwsza składnia czasownika „ujść” – dopełniaczowa, ona że składnia celownikowa. Jak to wygląda naprawdę? (e-mail otrzymany od internautki).

Według Wielkiego słownika poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego (Warszawa 2004, s. 1219) coś uchodzi czyjejś uwagi, rzadziej uwadze (‘coś zostaje niezauważone przez kogoś’). Takie samo ustalenie normatywne widniało w Słowniku poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Witolda Doroszewskiego sprzed 46 lat (Warszawa 1980, s. 811): ujść uwagi lub ujść uwadze. Chodzi o to, że ‘coś zostało przeoczone, niezauważone przez kogoś lub o czymś zapomniano’.

Dlatego w sporze internautki z koleżanką nie ma rozstrzygnięcia. Można mówić zarówno (1) ujść czyjejś uwagi, jak i (2) ujść czyjeś uwadze, np.

  • Spotkałaś się, Kasiu, wczoraj z koleżankami? Uszło to jakoś mojej uwagi…;
  • Czyżby kwestia podwyżek uszła uwagi naszych przełożonych?
  • Spotkałaś się, Kasiu, wczoraj z koleżankami? Uszło to jakoś mojej uwadze;
  • Czyżby kwestia podwyżek uszła uwadze naszych przełożonych?

Zapytają Państwo: skąd w polszczyźnie taka podwójna składnia czasownika ujść/ uchodzić (także umknąć/ umykać): raz dopełniaczowa, a raz celownikowa w znaczeniu ‘coś zostało przeoczone, niezauważone przez kogoś’?

Żeby na to odpowiedzieć, należy się odwołać do przeszłości.

W czasach naszych przodków niezwykle częsta w użyciu była konstrukcja ujść czego rozumiana jako ‘uniknąć czego, uratować się od czego’. W źródłach historycznych natrafiamy na przykłady takiego właśnie (dopełniaczowego) występowania tego bezokolicznika bądź jego form czasownikowych, np.

Takem uszedł rąk jego (cytat z „Biblii” Jakuba Wujka, Nowy Testament, XV w.);  Czego ujść nie możesz, wytrwaj (klasyczna maksyma mądrościowa, żeby w obliczu nieuniknionego losu zachować cierpliwość, godność i siłę przetrwania; Henryk Sienkiewicz, „Potop”); Dlaczego to robię? Oto dlatego, że raz zostawszy poetą, chcę ujść powszechnej nagany, która ród nasz wystawia jako opuszczony i niedbały” (znany cytat z listu Juliusza Słowackiego do matki Salomei Bécu).

Widzimy, że czasownik ujść miał tutaj rekcję z rzeczownikiem w drugim przypadku. Odmiennie rzecz wyglądała wtedy, gdy chodziło o inny jego sens, a mianowicie ‘uciec od kogoś, od czegoś’. Wówczas piszący sięgali po zwroty ze składnią celownikową w rodzaju ujść (komu, czemu), np.  ujść wrogom, ujść pogoni, ujść śmierci.

Znano również przenośne powiedzenia coś uchodzi komuś płazem; to mu nie ujdzie na sucho; to mu nie ujdzie bezkarnie (‘ktoś nie uniknie odpowiedzialności za swoje naganne zachowanie i spotkają go za to przykre konsekwencje’).

Owe odcienie znaczeniowe i składniowe czasownika ujść/ uchodzić nie dla wszystkich przodków były wystarczająco czytelne. Na konstrukcje, w których obowiązywał jego rząd dopełniaczowy (ujść uwagi), zaczęły oddziaływać konstrukcje celownikowe (ujść wrogowi). W konsekwencji dochodziło do ich kontaminacji (mieszania).

To właśnie dlatego jedynie poprawny w dawnych stuleciach zwrot ujść uwagi „otrzymał” niechcąco nieuzasadniony gramatycznie wariant ujść uwadze, usankcjonowany ostatecznie przez leksykografów i współcześnie uznawany za równoprawny.

Witold Doroszewski tak jednak pisał blisko pół wieku temu: Ten, kto mówi „ujść czyjejś uwagi”, mówi lepiej niż ten, kto mówi „ujść czyjejś uwadze” („O kulturę słowa. Poradnik językowy” PIW, Warszawa 1979, s. 95). Warto o tym dzisiaj mimo wszystko pamiętać.

MACIEJ  MALINOWSKI

odcinek 1280

Skomentuj

Przewijanie do góry