Słowo mundial weszło na dobre do polszczyzny po mistrzostwach świata w Hiszpanii w 1982 roku. Określenie soccer wymyślili Anglicy, a posługują się nim Amerykanie
– Trwają mistrzostwa świata w piłce nożnej w USA, Meksyku i Kanadzie, nazywane przez polskich kibiców „mundialem”. Jeśli mnie pamięć nie myli, słowo to weszło do powszechnego obiegu kibiców po mistrzostwach świata w Hiszpanii w roku 1982, szczęśliwym dla nas, gdyż Polska zajęła trzecie miejsce. Czy mogę prosić więcej informacji o interesującym mnie słowie? Mam jeszcze drugie pytanie: dlaczego na piłkę nożną w USA mówi się „soccer”? (e-mail od internauty).
Historia wyrazu mundial jest niezwykle ciekawa. Zaczęliśmy się nim posługiwać po światowej rywalizacji drużyn w Hiszpanii. Trzeba jednak wiedzieć, że słowo mundial pojawiło się w użyciu na świecie 12 lat wcześniej, po La Copa Mundial de Fútbol México 1970, nazywanych także oficjalnie El Campeonato Mundial de Fútbol México 1970 (la copa i el campeonato to po hiszpańsku ‘mistrzostwa’). Nie graliśmy na tych mistrzostwach (startowało jedynie 16 drużyn), ale z zapartym tchem oglądaliśmy w telewizji wyczyny Brazylii, która w finale wygrała z Włochami 4-1 (po boisku szalał Pele).
Były to nazwy oddane po hiszpańsku (w Meksyku językiem urzędowym jest hiszpański). Rzecz jasna, podobne światowe zmagania futbolowe w Hiszpanii nie mogły się nazywać inaczej, jak tylko Copa Mundial de Fútbol España ’82
Tym oto sposobem przeniknęło do naszego języka słowo mundial: krótkie, zgrabne gramatycznie, dające się łatwo odmieniać, niesprawiające kłopotu w wymowie. W oryginale oznaczało wprawdzie ‘światowy’ (Hiszpanie mówią festival mundial ‘festiwal światowy’, guerra mundial ‘wojna światowa’, clase mundial ‘klasa światowa’ itp.; ‘świat’ u nich to el mundo, od łac. mundus, fr. monde ‘świat’), myśmy jednak z przymiotnika zrobili sobie rzeczownik i mistrzowstwa piłkarskie w Hiszpanii ’82 nazwali potocznie mundialem.
Od tej pory na wszelkiego rodzaju światowe zmagania sportowców (w różnych dyscyplinach, np. siatkówce, piłce ręcznej czy lekkoatletyce) mówi się u nas mundial.
Zauważmy, że równie dobrze mogliśmy przejąć z języka hiszpańskiego wyrazy copa czy campeonato (‘mistrzostwa’), szczególnie to pierwsze, dwusylabowe. Bardziej spodobał nam się jednak mundial.
Soccer [wym. 'sɑ.kər] to również ciekawostka nie lada. Tak piłkę nożną nazwają Amerykanie, ale – o czym nie wszyscy wiedzą – określenie to powstało gdzie indzej. W XIX-wiecznej Anglii zaczęto tak mówić, mając na myśli The Association Football (Związek Piłkarski), federację powołaną do życia w 1883 roku (przygotowała oficjalne reguły gry, zakazując chwytania piłki rękami). Wyjaśnijmy pochodzenie słowa soccer.
Otóż studenci z elitarnych angielskich uniwersytetów, lubujący się w wymyślaniu osobliwych skrótów, wpadli na pomysł, by od dwuwyrazowej oficjalnej nazwy The Association Football utworzyć potoczny wariant jednoznacznie kojarzący się z grą wyłącznie nogami (istniała już bowiem dyscyplina sportowa rugby football zwana potocznie ruggber).
Tak powstał skrót assoc (od Association), do którego dodano wkrótce sufiks (przyrostek) -er. Tym sposobem weszło do obiegu słowo assocer, uproszczone ostatecznie do postaci soccer (dodano drugie c, żeby przypominało rugger z dwoma g).
Tylko że w Anglii neologizm soccer się nie przyjął. Koniec końców postawiono na słowo football, którym po jakimś czasie bez przeszkód można było nazwać nową grę, ponieważ z nazwy rugby football odpadł z czasem człon football (ostało się wyłącznie rugby). Chętnie za to skorzystali z brytyjskiego potocyzmu soccer Amerykanie, którzy mieli już swoją grę zwaną footballem amerykańskim. Do dzisiaj na ‘piłkę nożną’ mówią soccer, a na football amerykański – skrótowo football.
MACIEJ MALINOWSKI
odcinek nr 1277
Faktycznie, hiszpańskojęzyczni kibice mówią „copa” na rozgrywki, ale samo słowo oznacza „puchar” i chyba w takim kontekście jest używane w zestawieniach typu „La Copa Mundial”, „La Copa España” itd. Po prostu polsku też mówimy „oglądam puchar Polski, puchar Hiszpanii”, więc pewnie takie zapożyczenie było zbędne.
„Mundial” podoba mi się, ale nie podoba mi się, jak komentatorzy mówią „finały mistrzostw” na wieloetapowe rozgrywki, zamiast po prostu „mistrzostwa”. Finały, jak nazwa wskazuje, to końcowe rozgrywki, czyli o puchar czy złoty medal (według aktualnego regulaminu w piłce nożnej jest to jeden mecz, choć w 1950 r. rozegrano turniej finałowy), a nie cały turniej trwający miesiąc lub dłużej. Jak słyszę, że ktoś zagrał 3 razy w finałach mistrzostw, to muszę się domyślać, o jakie finały chodzi: mecze finałowe czy cały turniej? Śmiech mnie bierze, gdy słyszę, że finalistami są Nowa Zelandia czy DR Konga, choć przecież jeszcze nie wiemy, kto zagra w finale. Po co tak komplikować? Na stronie swojego klubu językowego „Złote Pióro” też o tym pisałem. Marcin
„Mundial” podoba mi się, ale nie podoba mi się, jak komentatorzy mówią „finały mistrzostw” na wieloetapowe rozgrywki, zamiast po prostu „mistrzostwa”. Finały, jak nazwa wskazuje, to końcowe rozgrywki, czyli o puchar czy złoty medal (według aktualnego regulaminu w piłce nożnej jest to jeden mecz, choć w 1950 r. rozegrano turniej finałowy), a nie cały turniej trwający miesiąc lub dłużej. Jak słyszę, że ktoś zagrał 3 razy w finałach mistrzostw, to muszę się domyślać, o jakie finały chodzi: mecze finałowe czy cały turniej? Śmiech mnie bierze, gdy słyszę, że finalistami są Nowa Zelandia czy DR Konga, choć przecież jeszcze nie wiemy, kto zagra w finale. Po co tak komplikować?