Przyimki w, z nie mogą być akcentowane

Nie wszyscy o tym wiedzą. Wystarczy włączyć telewizję i posłuchać dziennikarzy oraz polityków

– Proszę Pana o zajęcie się pewną kwestią językową niezwykle mnie irytującą. Chodzi mi o błędne wymawianie przez niektórych dziennikarzy telewizyjnych przyimków „w”, „z”, polegające na stawianiu na nie przycisku i w związku z tym mówienie „wy programie”, „wy pośpiechu, zy powodu, „zy góry” itp. zamiast „w programie”, „w pośpiechu”, „z powodu”, „z góry”. Uczono mnie w szkole, że „w” i „z” nie mają własnego akcentu, lecz łączą się z następującymi po nich słowami i tworzą z nimi zestrój akcentowy, dlatego mówi się „wpro-gra-mie”, „wpoś-pie-chu, „zpo-wo-du”, „zgó-ry” (e-mail od internautki; poprosił mnie również o zajęcie się tą sprawą prof. Jan Miodek).

Niezwykle się cieszę z otrzymania tego pytania, świadczącego o tym, że są wśród czytelników „Angory” prawdziwi znawcy polszczyzny, którzy potrafią wychwycić każdy błąd językowy ludzi pracujących w mediach elektronicznych.

Z racji obowiązków zawodowych ja również śledzę i analizuję sposób wysławiania się dziennikarzy, dlatego i już dawno temu zwróciłem uwagę na wręcz manieryczne, karygodne wręcz akcentowanie przyimków w, z.

Być może niektórzy z Państwa pamiętają, że mniej więcej pięć lat temu w jednym z odcinków „Obcego języka polskiego” odniosłem się pokrótce do kwestii poruszonej przez internautkę (ale inną). Napisałem wówczas, że jeden z pracowników etatowych stacji TVN 24, niepojawiający się na szczęście w roli prezentera (jest dziennikarzem śledczym, pomińmy w tym miejscu jego personalia) z lubością, kiedy występuje na wizji, mówi zy opóźnieniem, zy czułością, zy wyrozumiałością, czyli nie wie o tym, że przyimek z pozbawiony jest akcentu i tworzy z występującym po nim wyrazem całość akcentową, wchodzi w skład jednej z jego sylab: zopóź-nie-niem, zczu-łoś-cią, zwy-ro-zu-mia-łoś-cią.

Taki przyimek (z, w) – co wytłumaczyła wszystkim zainteresowanym czytelniczka – pozbawiony własnego akcentu, łączący się w tzw. zestrój akcentowy z wyrazem następującym po nim ma swoją nazwę: fachowo mówi się, że jest to proklityka (z gr. proklitikón dosł. ‘przechylający się naprzód’). Za proklityki uznaje się także jednosylabowe przyimki we, ze oraz pod, na, za, po. Wymawiamy: wewło-szech, zesma-kiem, podok-nem, nasto-le, zala-sem, poty-god-niu.

Jedynie w połączeniach przyimków na, za, do, po z jednosylabowymi rzeczownikami akcent wyjątkowo pada na przyimek, np. na głos, za mąż, na noc. Dzieje się tak również w połączeniach przyimka z jednosylabowym zaimkiem, np. do mnie, po nas, za nią. Jak widać, przyimki przestają być wtedy proklitykami, stają się zaś enklitykami (z gr. enklitikós ‘skłaniający się, opierający się’).

Enklityki są również wyrazami pozbawionymi własnego akcentu, tylko że tworzą zestrój akcentowy z wyrazem go poprzedzającym, a nie następującym po nim. Należą do nich formy zaimków osobowych (mi, ci, mu, się, go, jej, ich, im), partykuły (by, że, no) i zaimek zwrotny się. Wymawia się: dajmi, myjesie, chodźże, weźgo, dajno, pokażno, byliby.

Proszę mi wybaczyć trochę naukowe i szczegółowe wyjaśnienie omawianej kwestii językowej. Było ono jednak konieczne. Jeżeli ktoś mówi: wy programie, wy pośpiechu, zy powodu, zy góry, zy opóźnieniem, zy czułością, zy wyrozumiałością, to naprawdę popełnia rażące uchybienie językowe, ponieważ tworzy sobie na poczekaniu nieistniejące w zasobie leksykalnym polszczyzny przyimki wy, zy i lekceważy regułę fonetyczną mówiącą o tym, że w, z są w połączeniu z rzeczownikami proklitykami.

Jest jeszcze jedna rażąca kwestia: używanie przyimka we wtedy, gdy nie jest to uzasadnione (np. we Wiedniu). Kiedyś o tym napiszę…

MACIEJ  MALINOWSKI

odcinek nr 1279

Skomentuj

Przewijanie do góry