Blurb, czyli zachęta do kupienia książki

Tego angielskiego zapożyczenia używa się coraz częściej

Szanowny Panie. Podsłuchałam kiedyś niechcący, jadąc tramwajem, rozmowę dwóch inteligentnie wyglądających mężczyzn i jeden z nich zapytał drugiego: „Doradź mi, jak napisać chwytliwy blurb na okładkę mojej nowej książki, by zainteresować nią potencjalnych czytelników”. W pierwszej chwili myślałam, że chodzi o słowo „blerp”, dopiero później sprawdziłam w internecie i okazało się, że to „blurb”. Będę wdzięczna za przybliżenie etymologii i znaczenia tego mało znanego zapożyczenia, ale jak widać coraz częściej będącego w użyciu (e-mail od internautki).

Blurb, słowo pochodzenia angielskiego, jest krótkim tekstem umieszczanym najczęściej na tylnej okładce lub obwolucie książki (dodatkowej, zdejmowanej okładce papierowej nakładanej na właściwą oprawę każdego egzemplarza) lub tzw. skrzydełku. To zazwyczaj kilkuzdaniowe streszczenie treści bądź wyimek recenzji wydawniczej. Ma to – po ukazaniu się na rynku danej pozycji ksiązkowej – zachęcić osoby zainteresowane do jej kupienia.

Nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju działania służą wydawcom i dystrybutorom książek do celów marketingowych, czyli sprzedaży jak największej liczby egzemplarzy nowości wchodzących do obiegu. Współcześnie blurbem nazywa się także krótką notkę promocyjną filmu, płyty muzycznej czy tekstu w internecie.

Blurb nie doczekał się na razie polskiego odpowiednika. W środowisku wydawców książek używa się niekiedy – potocznie – określenia polecajka, popularne jest również słowo huk (od ang. hook), oznaczające zdawkowy opis fabuły książki zdradzający jej punkt wyjścia, zarysowujący zasadniczy konflikt, ale nieujawniający zakończenia. Czasami jednozdaniowe huki pojawiają się na pierwszej stronie, np. Historia rodzinna, jakiej jeszcze nie było!; Obok tej książki nie można przejść obojętnie; Ta opowieść poruszy Cię do głębi.

Należy wiedzieć, że wyraz blurb został utworzony sztucznie, dla żartu od nazwiska fikcyjnej bohaterki literackiej przez amerykańskiego humorystę Geletta Burgessa (zmarł w 1951 r.), uznawanego za ważną postać renesansu literackiego w San Francisco i okolicach w latach 90. XIX stulecia.

Wymyślił on humorystyczną okładkę do swojej książki Are You a Bromide? (Czy jesteś nudziarzem?), przedstawiającą zdjęcie kobiety wychwalającej pod niebiosa autora i jego dzieło. Burgess żartobliwie nazwał ją Miss Belinda Blurb in the act of blurbing (w trakcie blurbowania), chcąc w ten sposób zwrócić uwagę odbiorców na manierę przesadnego reklamowania książek przez wydawców, którzy umieszczają na tylnej okładce entuzjastyczne opinie o swych nowo wydawanych pozycjach literackich (a często takimi nie są).

Od tego czasu słowo blurb (‘krótki tekst promocyjny na okładce książki mający na celu zachęcenie odbiorcy do zakupu’) i jego derywaty: czasownik to blurb (‘zachwalać coś przesadnie’) oraz blurbing (‘pisanie krótkiej notki reklamowej’) weszły do obiegu komunikacyjnego i trafiły do słowników, np. do Oxford English Dictionary (https://www.oxfordlearnersdictionaries.com/definition/english/blurb) czy Merriam-Webster (https://www.merriam-webster.com/dictionary/blurb).

Również u nas rzeczownik blurb, czasownik blurbować i jego gerundium blurbowanie znajdują powoli miejsce w zasobie leksykalnym polszczyzny. Nowo wychodzące słowniki papierowe na pewno je wśród haseł odnotują. Na razie zamieszcza je jedynie Wielki słownik języka polskiego IFP PAN on line pod redakcją Piotra Żmigrodzkiego (https://wsjp.pl/haslo/podglad/127765/blurb). Niewykluczone, że w przyszłości doczekamy się nawet rodzimych odpowiedników blerb, blerbować, blerbowanie.

MACIEJ  MALINOWSKI

odcinek nr 1281

 

Skomentuj

Przewijanie do góry