StartWszystkie wpisyPorady językoweO dawnych słowach grążyć i kuczyć

Dzisiaj ich ślady znajdziemy w czasownikach pogrążyć (pogrążyć się) i dokuczyć

– Mamy w polszczyźnie czasowniki „pogrążyć”, „pogrążać” i ich odpowiedniki zwrotne z „się”. Ciekawi mnie jednak, czy w staropolszczyźnie istniały wyrazy „grążyć”, „grążać” oraz „grążyć się”, „grążać się” i jakie miały znaczenie. Wygląda mi na to, że właśnie od nich musiały później powstać czasowniki z przedrostkiem „po” (e-mail od internauty).

            Rozumowanie czytelnika jest właściwe. Przywołane w e-mailu czasowniki przedrostkowe pogrążyć, pogrążać i pogrążyć się, pogrążać się rzeczywiście należy łączyć z dawnym czasownikiem, który pierwotnie brzmiał nie grążyć, ale grązić występującym też w wariancie gręzić (porównaj prasłowiańskie *grǫziti // *grąziti).

Grązić (gręzić) znaczyło dosłownie tyle, co ‘grzęznąć w czymś, np. w błocie, w mazi, w mule, w jakichś mokradłach’.

Ponieważ w czasie teraźniejszym mówiono i pisano: (ja) grążę, (ty) grążysz, (on, ona, ono) grąży; (my) grążymy, (wy) grążycie, (one, oni) grążą, z czasem owo -ży- trafiło do bezokolicznika i forma wtórna grążyć wyparła formę pierwotną naszego czasownika, czyli grązić.

Nasi przodkowie używali zatem słów grążyć i grążyć się, gdy chodziło o ‘zagłębienie czegoś w czymś’ i ‘zagłębianie się samemu w czymś’. Była również w obiegu forma wielokrotna grążać się.

Słownik języka polskiego J. Karłowicza, A. Kryńskiego i W. Niedźwiedzkiego (Warszawa 1900, t. I, s. 904) zanotował taki oto cytat: Furman się nie raz grąża w błocie. Grąża się, tzn. ‘nurza w błocie’

W  Zbiorze pamiętników do dziejów polskich z połowy XIX w. (Warszawa 1858, t. 2, s. 124) czytamy z kolei: (…) aleśmy swoją prywatą prosto jak psi [psy] z tłustą kością, wadząc się o nię [o nią], na wielkie błoto zabrnęli, i grążamy się w niém [w nim] (…).

Jak widać, paradygmat odmiany grążać (grążać się) był inny (grążam, grążasz, grąża, grożamy, grążacie, grążają) niż paradygmat odmiany grążyć (grążyć się).

Z biegiem czasu zaczęły funkcjonować formy z przedrostkami po i za. Mówiono i pisano, że ktoś się pogrążył w mazi, w błocie czy w głębokiej wodzie, tzn. głęboko w nich zanurzył, albo że jedynie trochę po roztopach się zagrążył, czyli jadąc dokądś, wpadł powozem w bagienne topielisko.

Do naszych czasów ostały się wyłącznie czasowniki pogrążyć i pogrążać, pogrążyć się i pogrążać się używane w znaczeniu przenośnym:

  1. ‘przyczynić się do czyjeś zguby’, np. zeznania koleżanki pogrążyły pozwaną, 2. ‘oddać się myślom, jakiemuś stanowi duchowemu’, np. pogrążyć się w zadumie, w milczeniu; 3. ‘ginąć w mroku’, np. zaczęło zmierzchać, pokój pogrążył się w ciemnościach.

Podobna historia dotyczy czasowników dokuczyć, dokuczać. Czy był kiedyś w języku polskim czasownik kuczyć, do którego dodano przedrostek do-?

Okazuje się, że tak. Dawna polszczyzna znała bezokolicznik kuczyć (kogo lub komu) ‘wyrządzać komuś krzywdę, dawać się komuś we znaki’.

W słownikach znajdziemy na to dowody: wielcy małych (małym) wszędzie kuczą (czyli ‘ktoś, kto jest wyższy i silniejszy, daje w kość osobie słabszej fizycznie, będącej niższego wzrostu’).

Kuczyć znaczyło także ‘sprowadzać na kogoś coś złego, przyczyniać się do tego, że komuś będzie się działa krzywda’, np. biedę nam, sąsiedzie, kuczycie.

Ale czasownik zwrotny kuczyć się rozumiano nieco inaczej: że ‘komuś jest przykro, smutno, tęskno’ albo ‘że ktoś się nudzi’, np. kuczy mi się; tutaj mi się bardzo kuczy.

Z czasem słowem kuczyć (kuczyć się) przestano się posługiwać. Zastąpiła je para czasowników z przedrostkiem do – dokuczyć i dokuczać – mających sens dosadniejszy niż kuczyć, kuczać (1.‘jeszcze bardziej dawać się komuś we znaki; 2. ‘mocniej dolegać, boleć’).

MACIEJ  MALINOWSKI

2 komentarze

  1. Witam!
    Drogi Panie Literko, czy napiszesz poradę o słowach „kalka” i „męka”? Nie wiem jak brzmią dopełniacze liczby mnogiej.
    Pozdrawiam.
    Gabriel.

  2. Wojciech ze Szczecina

    Na pewno Pan wie, Panie Rager. A jeśli chodzi o poradę, to polecam zwrócić się z pytaniem bezpośrednio do Autora na jego adres e-mailowy dostępny choćby w „Angorze” (na tym blogu sam nie mogę go znaleźć).

Skomentuj

Przewiń do góry