StartWszystkie wpisyPorady językoweLasagne lub lazanie (nie: lazania)

Warto się nauczyć poprawnego wymawiania i deklinowania nazwy włoskiej zapiekanki z farszem…

– Proszę o wyjaśnienie, jak powinno się wymawiać poprawnie nazwę włoskiego zapiekanego makaronu w postaci kilku szerokich płatów ciasta z farszem „lasagne”: „lazanie”, „lazań” czy „lazania”? A o jaki rodzaj gramatyczny tego słowa chodzi? O wyraz l. poj. nijaki „to lasagne”, o wyraz l. poj. żeński „ta lasagne” czy o wyraz l. mn. „te lasagne”? (e-mail od internautki).

Co się tyczy artykulacji owego italianizmu, to wątpliwości nie może być żadnych: należy mówić [lazańje], a nie: [lazań] czy [lazańja].

Głoska s przechodzi w wymowie w [z], ponieważ występuje w oryginale między dwiema samogłoskami (tak samo casa [kaza] ‘dom’, chiesa [kieza] ‘kościół’ czy musica [muzika]), a końcowe -gne w [ńe] (tak jak w innej włoskiej nazwie klusek – gnocchi [ńokki]; wykluczona jest wymowa [gnoči]).

Jeśli ktoś słowo lasagne wymawia jako [lazań], to powiela niestaranną artykulację omawianego wyrazu spotykaną w niektórych językach zachodnich, a gdy decyduje się na brzmienie [lazańja], to sugeruje się niezbyt wzorcową wymową angielską.

A z jakim wyrazem mamy do czynienia gramatycznie?

Quiz

Lasagne to w języku włoskim słowo l. mn. (od M. l. poj. lasagna dosłownie ‘łazanka’, z łac. lasanum ‘garnek do gotowania’). Są więc (te) lasagne [wym. lazańje], lecz formy w tej oryginalnej postaci graficznej nie deklinujemy.

W restauracji zamawiamy więc zawsze porcję (tych) lasagne, nie możemy się niekiedy oprzeć smacznym lasagne, z pysznymi lasagne, które ostatnio jedliśmy, musimy się na dłużej rozstać i o następnych lasagne już myślimy.

Jak widać, pluralnej formie lasagne pozostającej każdorazowo w mianowniku towarzyszą odmienione polskie zaimki i przymiotniki w l. mn.

Nietrudno było przewidzieć, że łatwa artykulacyjnie forma [lazańje] wcześniej czy później trafi do pisowni.

I tak się stało…

Wielki słownik ortograficzny PWN pod redakcją Edwarda Polańskiego (Warszawa 2017) odnotowuje już hasło: lasagne ndm a. lazanie (s. 614) oraz lazanie -nii, -niom a. lasagne (s. 616), podobnie jak Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza (Warszawa 2003, t. II, s. 611): lazanie, lasagne blp, D. –nii.

Fragment opisu wcześniejszego, tym razem z użyciem polonizmu (te) lazanie, będzie miał zatem następującą postać:

W restauracji zamawiamy więc zawsze porcję (tych) lazanii, nie możemy się niekiedy oprzeć smacznym lazaniom, z pysznymi lazaniami, które ostatnio jedliśmy, musimy się na dłużej rozstać i o następnych lazaniach już myślimy.

Mimo to – jak pokazuje uzus – duża część Polaków nie przyjęła do wiadomości ustaleń leksykografów, że należy mówić i pisać (te) lazanie, (tych) lazanii, (tym) lazaniom, (tymi) lazaniami, (o tych) lazaniach, tylko stworzyła sobie wariant syngularny (ta) lazania.

Dlatego nazwę lasagne bolognese „przekłada” na lazania po bolońsku (zamiast lazanie po bolońsku), a o pewnym osobliwym przepisie na tę potrawę mówi się lazania z mięsem wieprzowym Ewy Wachowicz (zamiast lazanie z mięsem wieprzowym…).

Niekiedy pojawia się wersja ze słowem lasagne (niby w l. poj.) i z przymiotnikiem rodzaju żeńskiego, np. lasagne wegetariańska z pieczarkami, pyszna lasagne z kurczakiem czy lasagne warzywna.

Łatwo zgadnąć, skąd się owa lazania bierze.

Skoro wchodzi w grę ‘zapiekanka z płatów ciasta z farszem mięsnym i dodatkami’, mniej sprawni językowo osobnicy są przekonani o tym, że – przez analogię – musi być słowo (ta) lazania (zapiekank-a – lazani-a), i ochoczo się nią posługują, nie przejmując nakazami słowników.

Osoby dbające o język będą jednak zawsze mówić (te) lazanie, ale pisać obocznie (te) lasagne i (te) lazanie i odmieniać to słowo w wersji rodzimej, pamiętając o tym, że należy ono do grupy pluralia tantum.

MACIEJ  MALINOWSKI

7 komentarzy

  1. Stratos Vasdekis

    „Osoby dbające o język będą jednak zawsze mówić (te) lazanie, ale pisać obocznie (te) lasagne i (te) lazanie i odmieniać to słowo w wersji rodzimej, pamiętając o tym, że należy ono do grupy pluralia tantum” – okazuje się jednak, że nie wszystkie słowniki zgadzają się z tym stanowiskiem, że słowo „lazanie” należy do grupy pluralia tantum. Np. internetowy słownik PAN-u „Wielki słownik języka polskiego” pod red. Zygmunta Saloniego i in. w haśle „lazania”, w sekcji „odmiana” podaje także liczbę pojedynczą tego słowa: „lazania” (https://www.wsjp.pl/index.php?id_hasla=57879&id_znaczenia=5200092&l=14&ind=0). „Dobry słownik” również rejestruje l. poj. hasła (https://dobryslownik.pl/slowo/lazania/157152/).

  2. Stratos Vasdekis

    Interesująca jest etymologia nazwy „lasagne” („lazanie”). Jest to, wbrew pozorom, słowo proweniencji greckiej: „lazanie” wywodzi się z włoskiego „lasagne” ‘łazanki’, to z kolei z łac. „lasanum” ‘garnek do gotowania’, a to od gr. „lasana” [λάσανα] (l. mn.) oznaczającego „ruszt, trójnóg podtrzymujący garnek do gotowania” (ciekawe, że ten starogrecki wyraz w l. poj. „lasanon” [λάσανον] znaczył ‘nocnik’!). Tak więc potrawa lazanie (lasagne) zawdzięcza swoją nazwę naczyniu w którym ją przyrządzano w starożytnej Grecji.

  3. Wstyd przyznać, ale u mnie w domu rodzinnym jemy od lat „tę lazanię”, którą moja Rodzicielka – z wykształcenia polonistka, a z losów życiowych Włoszka 😉 przyrządza tak samo dobrze, jak robiła to siostra Jej włoskiego męża w okolicach Neapolu. Bardzo szanuję Państwa wiedzę i rekomendacje, jednak znacznie lepiej mi się układa na języku lazania niż lazanie 🙂

    Robicie doskonałą robotę!

    1. Maciej Malinowski

      Cóż, myślę, że klarownie wyjaśniłem, dlaczego należy mówić i pisać (te) lasagne [wym. lazańje] lub (te) lazanie… Jeśli nie przyjmuje Pan tego do wiadomości, to bardzo mi przykro. Dziękuję za ostatnią uwagę 🙂

  4. Precz z faszyzmem językowym, cała masa Polaków mówi „lazania” i tak będzie. To ludzie klasy średniej, a nie językoznawczy tworzą język.

    1. Zachęcam do mniej agresywnego tonu. Przecież to tylko spokojna rozmowa o języku. Wcale nie trzeba używać słów „precz z faszyzmem”, by wyrazić swoją opinię. WSZYSCY – nie tylko „klasa średnia” używają języka i go tworzą. Oczekiwanie, by językoznawcy (znawcy języka) schowali się do mysiej dziury, bo oto „klasa średnia” sądzi, że opinie znawców (w jakiejkolwiek dziedzinie) nie mają znaczenia, to niestety signum temporis: coraz częściej uważamy za cnotę ignorancję i zwyczajną głupotę. A więc proszę: przedstaw „anonimowa klasa średnio” merytoryczne argumenty, nie wyzywaj od faszystów. Potrafisz?

Skomentuj

Przewiń do góry