4 komentarze

  1. Antyleming pisze:

    Nawet Sienkiewicz pisał wziąść, a sam prof. Bralczyk pisze, że nie powinniśmy być zbyt okrutni w stosunku do osób, które mówią wziąść. Wynika to z analogii do jeść, trząść, siąść. Nie jest to forma poprawna, ale tak właśnie pisali nasi wielcy poeci. Przestańmy więc być „ą ę przez bibułkę”.

    • pypno pisze:

      Ani Mickiewicz, ani Sienkiewicz, ani jakikolwiek inny wybitny pisarz czy poeta XIX wieku nie może być argumentem w wieku XXI. Np. pierwsze z brzegu zdanie z „Rodziny Połanieckich”:

      Bryczka wtoczyła się nakoniec do wsi, którą poczynał krzyż, stojący na wydmie. Pochylił się on już bardzo i groził upadkiem. Połaniecki pamiętał go dlatego, że w swoim czasie pochowano pod tą wydmą wisielca, którego znaleziono na gałęzi w poblizkim lesie, a potem ludzie bali się tamtędy nocą przechodzić. [źródło: Wolnelektury.pl]

      No i co? To jest argument, żeby dzisiaj bezkarnie pisać: „nakoniec” i „poblizkim”?

      To po pierwsze.

      Po drugie – kiedy jadę autobusem, to jestem zmuszany codziennie, by nie być „ą ę” w kwestii tego, jak ludzie mówią, zachowują się, nawet… pachną, a jednak – jednak lepiej byłoby ich nie słyszeć i nie czuć tak, jak jest mi to dane.

      • Natalia pisze:

        To jest inna sytuacja. Nikt nie pisze dzisiaj „nakoniec”, a wielu pisze i mówi „wziąść”, więc nie jest to taka oczywista kwestia. Pisali tak nie tylko Sienkiewicz i Mickiewicz, ale też Słowacki, Krasiński i Asnyk! To nie jest forma, którą ktoś kiedyś przez przypadek (lub niekoniecznie) użył albo przestarzała forma. Zastanawia mnie skąd ta forma się wzięła wśród tak wykształconych ludzi, czemu była tak powszechna już w poprzednich wiekach i jest powszechna do dziś?
        Nie użyłabym tego faktu jako argument do przyzwalania na ten błąd albo do wpisania tego do słowników, ale raczej jako przedmiot rozważań i dyskusji. Również uważam, że nie powinniśmy być zbyt okrutni w stosunku do osób, które tak mówią. Wiele osób jest zdecydowanie przewrażliwionych na tym punkcie. Wyczułam nutkę pogardy (być może błędnie) w Pana komentarzu dla niepoprawnie mówiących. Fakt, że ktoś powiedział „wziąść” nie jest absolutnie argumentem żeby go uważać za wieśniaka i czuć się od niego lepszym. Świat się od tego nie zawali! Błędy się zdarzają każdemu. Niektórym nagminnie, ale raczej nie dlatego, że są za głupi żeby się nauczyć zasad poprawnej polszczyzny, ale dlatego, że nie jest to dla nich takie ważne i mają do tego prawo! Co byśmy jedli gdyby w Polsce byli sami naburmuszeni poloniści!? Oczywiście byłoby miło gdyby jadąc w autobusie spotykało się same damy i dżentelmenów, którzy przestrzegają savoir-vivre’u, ale to utopia i irytowanie się takimi błahostkami jest bez sensu. Być może część ludzi nie wie jak się poprawnie mówi, a chętnie by się dowiedziało, ale zdecydowana większość mówiących niepoprawnie ma to gdzieś i nie ma sensu ich nawracać. Czy to znaczy, że w takim razie mamy się godzić na mówienie byle jak? Nie! Ale jedyną osobą, którą możemy zmienić jesteśmy my! Dbajmy więc o swoją poprawność! Edukujmy innych, ale subtelnie i tylko, jeżeli tego chcą.

        Po drugie higiena i kultura, a poprawność językowa to zupełnie co innego. Nie mamy prawa zmuszać ludzi, żeby mówili poprawnie w autobusie. Powinni, ale są wolni i nie muszą.

  2. Jo pisze:

    Jeśli już cytujemy wieszczów, „wziąść” pisał także Słowacki, nawet bardziej niż Mickiewicz kojarzący się nam z poetą edukowanym i wyrafinowanym językowo. W Balladynie, na przykład, autor używał obu wariantów. Może w czasach współczesnych wieszczom obie formy funkcjonowały jako dopuszczalne? W takim razie może i my moglibyśmy spojrzeć na tę formę bardziej łaskawie i potraktować jako dopuszczalny archaizm.

%d bloggers like this: