StartWszystkie wpisyNo bo po co to…

Cieszę się, że przypadła Wam do gustu zabawa, którą wymyśliłem. Łamańce językowe, czyli wyrazy, wyrażenia lub zdania trudne do wypowiedzenia, są nie tylko doskonałą okazją do pożonglowania słowami, ale i świetnie ćwiczą wymowę oraz dykcję.

Mateusz Pietryszek (matieuxxx@tlen.pl ) napisał tak:

Właśnie przeczytałem Pański odcinek o polszczyźnie i mam dwa takie wyrazy. Brzmią one: zapstilifilikutikiewiczkoski i konstantynopolitańczykiewiczówna, Magda (magxxx@interia.pl) dorzuciła trzy śmiesznostki:

Rzekła zebra zebrze: czemuż, zebro, nie żebrzesz?; Powiedziała pchła pchle: pchnij, pchło, pchłę pchłą. Pchła pchnęła pchłę pchłą − i po pchle!

Z kolei Marek Ć. ze Świebodzina (rocxx@wp.pl) napisał:

− Idzie Jerzy koło wieży i nie wierzy, że na wieży leży Jerzy; Dałby Bóg, żeby buk przepłynął przez Bug; Jak Pomorze nie pomoże, to pomoże może morze, a jak morze nie pomoże, to pomoże może Gdańsk.

Nie wiem wprawdzie, co znaczy zapstilifilikutikiewiczkoski (może nam wyjaśnisz, Mateuszu), ale wyrazik palce lizać!

Przykłady nadesłane przez Magdę uczą z kolei nie tylko poprawnej wymowy, ale i gramatyki oraz interpunkcji (np. że forma 3. os. rodzaju żeńskiego czasu teraźniejszego od czasownika pchnąć to pchnęła, a wołacz pchło trzeba wyodrębnić dwoma przecinkami).

Zabawa zabawą, ale musicie wiedzieć, że istnieją w języku polskim słowa (przeważnie obcego pochodzenia), które wiele osób (także starszych) zwyczajnie przekręca.

Zdarza mi się słyszeć formy renament zamiast remanent (łac. remanere ‘pozostawać’), aeropag zamiast areopag (‘grono osób rozstrzygających coś w sposób autorytatywny’; z gr. Áreios pagos ‘wzgórze Aresa’), predystynacja zamiast predestynacja (‘przeznaczenie, fatum’; łac. praedestinatio ‘przeznaczenie’), prestigator zamiast prestitigitator (’iluzjonista’; wł. prestidigitatore, od presto ‘szybki’ i łac. digitus ‘palec’), zglajszaltować zamiast zglajchszaltować (‘ujednolicać, zrównywać na siłę’; z niem. gleich ‘równo’, schalten ‘rządzić’).

Mogę wybaczyć dzieciom, kiedy używają określeń leworwel albo kordła zamiast rewolwer, kołdra, ale nie będę obojętny, gdy z ust dorosłego człowieka usłyszę formę labolatorium zamiast laboratorium (‘pracownia’; łac. labor ‘praca’, laboratorium ‘pracownia’). Przecież naszego, trudnego ponoć, języka nauczył się nawet (i to znakomicie!) Niemiec Steffen Moeller z Wuppertalu!

À propos Steffena, to przyznał kiedyś, że długo jego ulubionym wyrazem były bąbelki, potem imiesłowy rozmemłany i rozklekotany. Dodał, że jest jednak takie polskie określenie, które niesłychanie go bawi − no bo po co to. Brzmi jak nazwa stolicy Tanzanii albo bardzo groźnego króla.

Na koniec kilka jeszcze łamańców językowych, które udało mi się dla Was wyszukać:

Tomas Pacesas (litewski koszykarz mistrza Polski, Prokomu Trefla Sopot; wymawia się [Paczesas]))

Rozentuzjazmowany tłum sufrażystek ze Strzyżewic.

Chrząszcz ze szczeżują, szczerze wrzeszcząc, szczerzą się, choć trzciny rozbrzmiały grzmotami!

Rozrewolwerowany kaloryfer.

Wyindywidualizowany entuzjasta.

Tracz tarł tarcicę tak takt w takt jak takt w takt tarcicę tartak tarł.

– Wpadł ptak do wytapetowanego pokoju.

Pan Literka

Przewiń do góry