StartWszystkie wpisyPorady językoweZnalezione w starym kościele w Baltimore

Okazuje się, że słynny tekst „Dezyderata” wykonywany w „Piwnicy pod Baranami” wcale nie jest anonimowy i nie powstał w 1692 roku. W dodatku tytuł kryje w sobie pułapkę gramatyczną!

Przez lata całe artyści krakowskiej Piwnicy pod Baranami” zachwycali publiczność piękną pieśnią Dezyderata. Poruszająca do głębi, nie tylko ze względu na słowa i muzykę, ale i wykonanie, prawie natychmiast stała się hymnem kabaretu.

Nimb tajemniczości, jaki otacza to kultowe miejsce w Krakowie i samych wykonawców, sprawił jednak, że tylko najbardziej wtajemniczeni wiedzieli, iż ten wyjątkowy tekst trafił do Piwnicy”… przypadkiem.

Pewnego razu Piotr Skrzynecki i Zygmunt Konieczny (wespół z kolegami) zostali zaproszeni na występ z okazji odbywającego się w Krakowie kongresu psychiatrycznego. Po koncercie, wychodząc z kliniki, spostrzegli kartkę z poematem wiszącym na drzwiach. Zauroczeni pierwszymi strofami, zabrali ze sobą Dezyderatę prosto do Piwnicy”, po czym dopisali do niej nuty (dzieło Piotra Walewskiego). Poemat, krążący dotąd w ręcznych odpisach (w znakomitym tłumaczeniu Andrzeja Jakubowicza), nabrał od teraz dodatkowej wyrazistości.

Długo utrzymywano, że ten niepowtarzalny utwór, będący zbiorem norm moralnych, dający wskazówki, jak żyć, nie ma autora słów i został znaleziony w starym kościele św. Pawła w Baltimore w roku 1692″. Musiało dopiero upłynąć 25 lat, żeby prysł mit o anonimowości Dezyderaty.

Dokonał tego Marian Sworzeń, prawnik i prozaik z Mikołowa,autor książki pt. Dezyderata. Dzieje, utworu, który stał się legendą (wydaną niedawno przez oficynę „Media Rodzina”). Podczas pobytu na stypendium naukowym w Baltimore odkrył on, że poemat noszący w oryginale nazwę Desiderata nie tylko nie jest anonimowy, ale przede wszystkim powstał… przeszło dwa stulecia później, bo w 1927 r. Napisał go bowiem niemiecki emigrant Max Ehrmann mieszkający w stanie Indiana, autor jeszcze jednego wspaniałego wiersza (stworzonego 25 lat wcześniej) Modlitwy.

Z książki dowiadujemy się ponadto, jak to się stało, że o Dezyderacie zaczęto mówić jako o tekście z kościoła św. Pawła w Baltimore.

W 1956 r. proboszczem został tam Frederic Kates, który na powielaczu odbijał teksty modlitw i pieśni mających pomagać parafianom w medytacjach wielkopostnych. Broszurki były drukowane na papierze firmowym opatrzonym datą 1692 r. (wtedy powstała parafia św. Pawła, ale nie był to jeszcze kościół, tylko kaplica w innym miejscu; sam kościół św. Pawła zbudowano dopiero w 1856 r.). Do jednej takiej broszurki ksiądz Kates włączył piękny tekst-przesłanie Maksa Ehrmanna.

Być może właśnie wtedy ktoś zauroczony Dezyderatą, przepisał sobie słowa i opatrzył je datą z firmówki 1692 r., którą z czasem wzięto za datę powstania poematu. A jeśli jeszcze zaznaczył (zgodnie z prawdą) znalezione w kościele św. Pawła w Baltimore” − stworzył legendę.

Czas wreszcie zdradzić, o jaką to pułapkę gramatyczną chodzi w wypadku Dezyderaty

Nieoczekiwanie autor i wydawca posługują się w książce formą pluralną (te) Dezyderata, używając określeń i zwrotów: popularność Dezyderatów; Czy Dezyderata mogą wyleczyć z depresji?; Przed wyjazdem niewiele wiedziałem o Dezyderatach itp. Tłumaczą, że spośród kilku wersji tytułu: Desiderata, Dezyderaty, Desiderate, Dezyderata, a także Modlitwa Baltimorska, Rady w niepewności, Zasady z Baltimore, wybrali (te) Dezyderata łączące w sobie i łacinę, i staropolszczyznę.

Rzeczywiście, łacińskie słowo desiderata to l. mn. od desideratum ‚rzecz pożądana; pragnienie; zalecenie’ (mówiło się dawniej apartamenta, fundamenta). Być może chodziło też o to, że w języku polskim od dawna funkcjonuje (ten) dezyderat (inaczej ‚życzenie, wniosek, rada, żądanie, sugestia, postulat’) przyjmujący w l. mn. formę (te) dezyderaty.

Upowszechnienie singularnej, żeńskiej formy (ta) Dezyderata w wypadku tekstu Maksa Ehrmanna (dziś już wiemy, że autor się odnalazł) zawdzięczamy Piwniczanom” z Piotrem Skrzyneckim na czele, którym albo w ogóle nie przyszło do głowy, że Desiderata to wyraz w l. mn., albo… celowo, na własny użytek, utworzyli sobie postać żeńską l. poj., żeby Dezyderata ‚tekst’ nie była tym samym, co wyraz pospolity dezyderat ‚wniosek, postulat’.

A polszczyzna zna przypadki tzw. depluralizacji zapożyczeń. Biblia to w rzeczywistości forma… l. mn. od greckiego wyrazu biblion ‚księga’, czyli biblia winna znaczyć ‚księgi’, a nie: ‚księga’. Tak samo mamy rzeczowniki (ta) errata, (ta) corrigenda − obydwa znaczą ‚sprostowanie omyłek w książce’, a tymczasem są to formy pluralne (te) errata, (te) corrigenda pochodzące od (to) erratum, (to) corrigendum ‚błąd’.

W tej sytuacji nie zamieniajmy raczej (choć zrobili to i autor, i wydawca) (tej) Dezyderaty na (te) Dezyderaty. Niech znajdzie się w słownikach jako osobne hasło Dezyderata, -ty, -cie, -tą ‚poemat, pieśń’.

A oto tekst słynnej Dezyderaty (Dezyderatów?)
autorstwa Maksa Ehrmanna z 1927 r.

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie, bądź na dobrej stopie ze wszystkimi. Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha. Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany, będą dla ciebie źródłem radości. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.

Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa, niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu. Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia, ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.

Przyjmij spokojnie, co ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy. Masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie, wszechświat jest bez wątpienia na dobrej drodze. Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek się trudnisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia. W zgiełku i pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą. Przy całej złudności i znoju, i rozwianych marzeniach jest to piękny świat. Bądź radosny. Dąż do szczęścia.

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry