Dlaczego mówi się dziecko, ale dzieci?

Regularna jest para wyrazowa dziecię – dzieci. A jednak forma syngularna dziecię została wyparta przez dziecko

– Proszę mi wytłumaczyć, dlaczego od słowa „dziecko” mamy w polszczyźnie formę liczby mnogiej „dzieci”. Bardziej regularna byłaby para wyrazów to „dziecko” – te „dziecka”. Do dzisiaj w gwarze ludzi mieszkających na wsi słyszy się jeszcze niekiedy zwroty w rodzaju „dziecka poszły do szkoły”, „dziecek nie ma w domu” czy „z dzieckami jest tyle kłopotu” (e-mail otrzymany od internautki).

Dziękuję za to interesujące pytanie, świadczące o sporym wyczuciu językowym osoby, która je zadała. Istotnie, słowo dziecko pozostaje nieregularne gramatycznie, jest formą supletywną wobec pluralnego brzmienia dzieci.

Z supletywizmem (fr. supplétif, z łac. supplēre ‘uzupełniać, dopełniać’) mamy do czynienia wtedy, gdy jakiś wyraz w l. poj. przybiera zupełnie inną postać pluralną (np. człowiek – ludzie, rok – lata, ksiądz – księża) bądź przyjmuje inne brzmienie w stopniowaniu (dotyczy to przymiotników i przysłówków), np. duży – większy, dobrze – lepiej. W wypadku rzeczowników dziecko – dzieci widać wyraźnie, że coś tu nie gra, że wygłosowe -ko pierwszego nie odpowiada pluralnemu -ci.

Spróbujmy wyjaśnić, dlaczego tak się stało.

W języku prasłowiańskim istniał rzeczownik zbiorowy rodzaju żeńskiego *dětь [wym. diet’], który dawna polszczyzna przyjęła jako dzieć. Słowo dzieć miało znaczenie zbiorowe, oznaczało ‘gromadę maluchów’ (tak jak np. brać oznaczało ‘ogół braci’ ). Później (w języku staropolskim) collectivum (ta) dzieć przekształciło się w słowo pluralne (te) dzieci (prsł. *dēti), co pociągnęło za sobą utworzenie rzeczownika l. poj. (to) dziecię (przyrostek -ę służył do nazywania istot młodych, ludzkich i zwierzęcych, np. książę, kocię, pisklę, jagnię, cielę).

W wyniku owych modyfikacji gramatycznych otrzymaliśmy regularną parę wyrazów dziecię – dzieci. A jednak dziecię przegrało z dziecko, rzadko się po nie współcześnie sięga.

Słowo dziecko pojawiło się w obiegu mniej więcej na początku XVII w. Mało kto wie, że z pochodzenia jest to przymiotnik, który dopiero z czasem zaczął pełnić funkcję rzeczownika i ostatecznie stał się pełnoprawnym rzeczownikiem (fachowo takie zjawisko gramatyczne określa się terminem substantywizacja, inaczej urzeczownikowienie przymiotnika). Dodajmy, że etymologicznie słowo dziecko wywodzi się od czynności ‘dojenia, czyli karmienia piersią’.

Proszę posłuchać jeszcze czegoś. W prasłowiańszczyźnie forma *dětьsko była przymiotnikiem w rodzaju nijakim (istniała forma *dětьskъ w rodz. męskim i forma *dětьska w rodzaju żeńskim), powstałym od słowa *dětь przez dodanie formantu -sko. Na gruncie staropolszczyzny dało to początek słowu dziecsko, uproszczonemu później do dziecko (przejście -cs– w -c-). Nasi przodkowie mówili i pisali: dziecsko/ dziecko ubranko (‘dziecięce ubranko’), dziecsko / dziecko płakanie (‘dziecięce płakanie’) czy dziecsko/ dziecko zachowanie’ (‘dziecięce).

Kiedy dawny przymiotnik dziecko stał się rzeczownikiem o znaczeniu ‘mała istota ludzka’, w języku naszych przodków zadomowiła się na krótki czas w obiegu forma pluralna (te) dziecka, także w wariancie (te) dziecki. W starannej, oficjalnej polszczyźnie obydwie jednak nie znalazły dla siebie miejsca ze względu na obecność i upowszechnienie się już słowa (te) dzieci.

Rzeczywiście, nie było powodu, by rezygnować z zakorzenionego wyrazu dzieci funkcjonującego w polszczyźnie od setek lat, tym bardziej że wariant (te) dziecka powielałby formę dopełniacza l. mn. (tego) dziecka. Z tego powodu mamy dziś w polszczyźnie parę wyrazową dziecko – dzieci, a nie dziecię – dzieci czy dziecko – dziecka.

MACIEJ  MALINOWSKI

odcinek 1293

 

Skomentuj

Przewijanie do góry