To słowo wytrych zastępujące wiele synonimów, a w kontekście politycznym twór o nacechowaniu ujemnym…

– Rządząca partia od jakiegoś czasu chętnie posługuje się określeniem „totalna opozycja”, a na przeciwników politycznych mówi „totalni”, np. „totalni wszystko krytykują”, „totalni nie mają programu”. Platforma odbija piłeczkę i PiS nazywa „totalną władzą”. Gdyby to ode mnie zależało, przymiotnik „totalny” uznałbym za „Słowo roku 2017”. Czy już naprawdę nie da się inaczej powiedzieć? Przecież „totalny” to „obejmujący wszystko”, „całkowity”, „zupełny”, „nieograniczony”, „kompletny” (e-mail nadesłany przez internautę janr**@op.pl; szczegółowe dane do wiadomości mojej i redakcji).

Uważny obserwator życia politycznego w naszym kraju z pewnością zwrócił uwagę na używanie przez polityków z obydwu stron sceny politycznej sformułowań przytoczonych w e-mailu przez internautę, czyli totalna opozycja, totalna władza, totalna krytyka, totalny fałsz, totalne nieporozumienie.

Najbardziej zaskakuje to, że z przymiotnika totalny stworzono sobie nawet – co zauważył korespondent – formę liczby mnogiej w znaczeniu rzeczownikowym (ci) totalni na pejoratywne określenie opozycjonistów wszystko krytykujących.

O wiele częściej wyrażeniami ze słowem totalny (totalna, totalni) posługują się dzisiaj pisowcy, ale warto wiedzieć, że to nie oni pierwsi zaczęli tak mówić. Totalną opozycję (lub opozycję totalną) wymyślił lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, kiedy ta rządziła… Sam teraz ma za swoje.

Schetyna zamiast ruszyć głową i sięgnąć do innych przymiotników czy określeń opisowych, np. destrukcyjna opozycja, całkowita opozycja, bezduszna opozycja, bezkompromisowa opozycja, uparta opozycja, bezwzględna opozycja, wszystko krytykująca opozycja, opozycja, której nic się nie podoba itp., upodobał sobie słowo wytrych totalny.

Tymczasem warto wiedzieć, że ów wyraz powstał na gruncie polskim stosunkowo późno, z francuskiej formy total (‘całkowity’, od łac. totus ‘cały’) przez dodanie przyrostka -ny (total + -ny).

Pierwotnie był łączony wyłącznie z określeniami wojna totalna (to ‘wojna prowadzona wszelkimi środkami bez zachowania norm prawa międzynarodowego i wojennego, nie tylko przeciw siłom zbrojnym, ale i przeciw ludności cywilnej kraju nieprzyjaciela’), państwo totalne (‘państwo, w którym ingeruje się we wszystkie dziedziny życia politycznego, kulturalnego i społecznego i sprawuje nad nimi kontroli’) czy ustrój totalny (‘ustrój oparty na obowiązującej wszystkich ideologii i na nieograniczonej władzy jednej partii, kontrolującej wszystkie dziedziny życia’).

Zanim więc przymiotnik totalny otrzymał sens ‘cały, całkowity, powszechny, kompletny, zupełny’, miał ścisły związek z totalizmem, czyli z totalitaryzmem (‘faszystowskim systemem organizacji państwa polegającym na ingerencji państwa we wszystkie dziedziny życia i sprawowania nad nimi kontroli’).

Tak, to nie pomyłka…, słowo totalny ma właściwie wciąż to samo znaczenie, co słowo totalitarny, o czym przypominają jeszcze niektóre słowniki (np. Wielki słownik wyrazów obcych PWN pod redakcją Mirosława Bańki, Warszawa 2003, s. 1267: totalny 1. ‘obejmujący swym zasięgiem całość czegoś; całkowity, zupełny’, 2. ‘inaczej totalitarny).

Już chociażby z tego względu warto go sobie darować, prawda?

Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego (Warszawa 2004, s. 1187) namawia nas do tego, by w języku potocznym w ogóle wystrzegać się przymiotnika totalny i mówić kompletny głupiec (zamiast: totalny głupiec), całkowite nieporozumienie (zamiast: totalne nieporozumienie) czy zupełna przegrana (zamiast: totalna przegrana).

Mówmy więc też od czasu do czasu nieodpowiedzialna, bezduszna, niesprawiedliwa opozycja, a nie za każdym razem totalna opozycja.

MACIEJ  MALINOWSKI

Przewiń do góry