StartWszystkie wpisyPorady językoweSportsmen

Słowo to nie wszystkim się podoba, po spolszczeniu ma angielską postać liczby mnogiej, ale jest wygodne: łatwo utworzyć od niego formę żeńską i formy pluralne

Jak wiadomo, powszechnie na mężczyznę uprawiającego zawodowo sport mówi się sportsmen lub sportowiec. Pierwsze słowo jest zapożyczeniem z języka angielskiego (od sportsman), drugie tworem rodzimym. Jak Państwo sądzą – które pojawiło się w polszczyźnie pierwsze?

Okazuje się, że weszły do obiegu prawie jednocześnie (na początku XX w.), tylko że jeśli chodzi o #anglicyzm, to pierwotnie nasi przodkowie posługiwali się obocznie formami sportsman i sportsmen, sportsmanka i sportsmenka, a także przymiotnikami sportsmański i sportsmeński (wszystkie one znalazły się w Słowniku języka polskiego, tzw. warszawskim, Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego, Warszawa 1915, t. VI, s. 319). Krótko była też w obiegu uproszczona forma sportman (w l. mn. sportmanowie).

Ponieważ owe obce określenia nie wszystkim się podobały, nie ustawano w wysiłkach, by zastąpić sportsmana (sportsmena) jakimś rodzimym odpowiednikiem. I wymyślono: na wzór męskich rzeczowników typu krajowiec, pogrobowiec, pocztowiec, fachowiec, handlowiec itp. powstało słowo sportowiec (sport- + spójka –o- + –owiec), które jeszcze po I wojnie światowej wymawiano w Galicji z niemiecka z głoską sz [szportowiec].

Okazało się jednak, że od sportowiec nie da się utworzyć jego formy żeńskiej. Nazywanie 'kobiety sportowca' sportówką nie wchodziło w grę, gdyż mówiono tak na  'czapkę sportową' (słowa w tym znaczeniu użyła Pola Gojawiczyńska w „Ziemi Elżbiety” z 1934 r.) albo na 'samochód lub motocykl sportowy'.

Ale nawet gdyby nie te okoliczności, sportówka nigdy by się nie przyjęła. O kobiecie naukowcu też nie powie się naukówka, o kobiecie pocztowcu – pocztówka, a o kobiecie handlowcu – handlówka

Quiz

Z nazwą sportsman (sportsmen) kłopotu z żeńskim odpowiednikiem nie było. Wystarczyło dodać przyrostek -ka i otrzymywało się wyraz sportsmanka, sportsmenka, podobnie jak łatwo tworzyło się postacie pluralne sportsmani (sportsmeni) i sportsmanki (sportsmenki).

Właśnie ta dogodność gramatyczna (możliwość tworzeniu derywatów, czyli wyrazów pochodnych) sprawiła, że nie udało się wyrugować z polszczyzny omawianego #anglicyzmu. Jego formy z wygłosowym -man, –mani, -manki z czasem ustąpiły miejsca postaciom z –men, –meni, -menki i dzisiaj nie przeszkadza nam, że sportsmen na gruncie polskim został zdepluralizowany, tzn. traktujemy go tak, jak gdyby chodziło o wyraz l. poj. rodzaju męskiego.

Choć żeńskie formy nie są zbyt dobrze zbudowane (niektórzy ciągle nie potrafią zrozumieć, dlaczego w stosunku do kobiety nie używa się określenia sportswoman), przyjęły się i w miarę dobrze spełniają swą funkcję komunikacyjną.

Nie dało się w tym względzie zrobić niczego więcej, ponieważ nikt z leksykografów nie odważył się spolszczyć graficznie słowa sportswoman na sportsłumen. Zresztą i tak byłby kłopot, gdyż nowy twór musiałby pozostać nieodmienny. Gdybyśmy dodali do niego przyrostek -ka, powstałoby określenie „podwójnie żeńskie” sportsłumenka (w l. mn. sportsłumenki), co też by się z pewnością nie wszystkim podobało.

Dzisiaj – na fali upominania się o brak żeńskich odpowiedników wielu nazw zawodów, stanowisk i funkcji sprawowanych przez mężczyzn oraz nazw osobowych wykonawców czynności – niektórzy zaczynają eksperymentować ze słowem sportowiec i na własny użytek tworzą sobie formę sportowczyni, a w l. mn. sportowczynie (proszę sprawdzić w internecie). Czy mają one szansę na upowszechnienie się, a tym samym znalezienie się za jakiś czas w słownikach? Raczej nie…

Na koniec dodam, że słowo sport wywodzi się wprawdzie z języka angielskiego, ale jego rodowód jest łacińsko-francuski. W starożytnym Rzymie disporta lub desporta oznaczały ‘ćwiczenia i zabawy rekreacyjne poza bramami miasta’ (od: dis-/des-przedrostki o znaczeniu ‘z dala; od; roz-’ i porta ‘brama’). Francuzi posługiwali się słowem disporte, desporte (w artykulacji bez końcowego e) na ‘oddalanie się od miejsca czynności codziennych dla rozrywki i odpoczynku’. Na gruncie angielszczyzny de-/di– oraz wygłosowe e zanikły, a określenie sport stało się wkrótce internacjonalizmem.

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry