Schadenfreude (‘radość z cudzego nieszczęścia’)

Duża część użytkowników polszczyzny posługuje się tym germanizmem

– Proszę o rozwianie moich wątpliwości związanych z zapisywaniem i używaniem w języku polskim germanizmu „Schadenfreude” oznaczającego „radość z czyjegoś nieszczęścia”. Ale czy koniecznie, tworząc jakiś tekst po polsku, musimy zapisywać ten wyraz wielką literą, tak jak to czynią to Niemcy? A może dopuszczalna jest już spolszczona pisownia tego słowa, czyli „szadenfrojde” (e-mail od internautki).

Określenie Schadenfreude (od Schaden ‘szkoda, strata’ + Freude ‘radość [wym. szadenfrojde]) pozostaje tym zapożyczeniem z języka niemieckiego, którego współcześnie używa się stosunkowo często zarówno w mowie, jak i piśmie na oznaczenie ‘złośliwej satysfakcji, radości z czyjegoś niepowodzenia lub cudzego nieszczęścia’.

Już pobieżna kwerenda na temat omawianego wyrazu w źródłach leksykograficznych pokazuje, że odnotowują go wśród haseł słownikowych – co zrozumiałe – jedynie słowniki wyrazów obcych (np. Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, „Świat Książki” Władysława Kopalińskiego, Warszawa 1999, s. 448 i Wielki słownik wyrazów obcych PWN pod redakcją Mirosława Bańki, Warszawa 2003, s. 1127), rzecz jasna, w oryginalnej pisowni wielką literą jako Schadenfreude.

Dlatego nieco zaskakujące wydaje się stanowisko Wielkiego słownika ortograficznego PWN pod redakcją Edwarda Polańskiego (Warszawa 2016, s. 1041), które zamieszcza hasło schadenfreude (małą literą). Nie wiadomo zatem, do którego ustalenia normatywnego leksykografów się odwołać, chcąc sięgnąć po to zapożyczenie. W praktyce spotyka się obydwa warianty pisowni: Schadenfreude i schadenfreude. Oto dowód:

Pewien udział w niej ma też niewątpliwie Schadenfreude – mało szlachetna radość z niedoskonałości bliźnich, zwłaszcza jeśli są sławni;

Przegrana w wyborach znienawidzonego polityka wywołała powszechną schadenfreude wśród jego przeciwników;

Omawiany germanizm zaczął być obecny w polszczyźnie (głównie w psychologii) mniej więcej na przełomie XX i XXI w., dopiero z czasem przeniknął do mass mediów, a tym samym języka codziennego Polaków. Wcześniej sięgano najczęściej po rodzime, opisowe odpowiedniki w rodzaju zła radość, satysfakcja z czyjegoś nieszczęścia, złośliwa satysfakcja itp.

Również w angielszczyźnie mówi się raczej i pisze gloat/ gloating (na ‘złorzeczenie, czerpanie satysfakcji z porażki innej osoby’) bądź malicious delight (‘złośliwa radość’) czy joy at others’ misfortune (‘radość z nieszczęścia innych’). Ale słowo Schadenfreude i jego synonim epicaricacy (z gr. ἐπιχαιρεκακία) też bywają w użyciu.

Warto wspomnieć i o tym, że Władysław Kopaliński łączył sens słowa Schadenfreude ze znaczeniem łacińskiego wyrażenia suave mari magno (dosł. ‘miło przy burzliwym morzu’), będącym początkiem dłuższego zwrotu Suave, mari magno turbantibus aequora ventis,/ e terra magnum alterius spectare laborem, czyli ‘jest słodko/ miło – gdy na wielkim morzu wichry mącą wody – patrzeć z lądu na wielki trud drugiego człowieka’. Pochodzi ono z poematu Lukrecjusza „O naturze wszechrzeczy” (De rerum natura), I wiek p.n.e.

Sentencja jakże trafnie odwołuje się do satysfakcji płynącej z obserwowania – z bezpiecznej odległości – nieszczęść innych, czyli tego, co współcześnie nazywa się Schadenfreude.

Internautka pyta na koniec w e-mailu, czy dopuszczalne jest już zapisywanie tego słowa po polsku w postaci szadenfrojde. Teoretycznie tak, ale na razie żaden słownik takiego spolszczenia nie proponuje. Lepiej więc pisać Schadenfreude/ schadenfreude. To słowo nieodmienne, rodzaju żeńskiego (tak jak w oryginale die Schadenfreude).

MACIEJ  MALINOWSKI

odcinek nr 1276

Skomentuj

Przewijanie do góry