Tak dawniej nazywano w klasztorach wieloosobowe pokoje do spania. Współcześnie używa się niekiedy tych słów w hostelach i schroniskach turystycznych
– Zaciekawiło mnie jakiś czas temu słowo „dormitorium”. Co dokładnie ono oznacza i jaka jest jego geneza? Podobno było ono pierwotnie używane w klasztorach i oznaczało zbiorowe pomieszczenie sypialne dla zakonników. Czy to prawda? Czy dzisiaj można się jeszcze posługiwać terminem „dormitorium”, mając na myśli duży pokój z wieloma łóżkami do spania dla wycieczek szkolnych w schroniskach czy hostelach? (e-mail od internautki).
Określenie, które interesuje czytelniczkę – dormitorium (nie: dormitarium) – należy dzisiaj do zasobu leksykalnego polszczyzny książkowej, ale choć jest nieco archaiczne, niekiedy i współcześnie się po nie sięga. Okazuje się, że zamieszczają je niektóre (nie wszystkie) słowniki (np. Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza, Warszawa 2003, t. I, s. 668 i Słownik języka polskiego PWN on-line pod redakcją Piotra Żmigrodzkiego; https://sjp.pwn.pl/slowniki/dormitarz.html).
Wielbiciele Harry’ego Pottera na pewno pamiętają użycie przez pisarkę Joanne Kathleen Rowling słowa dormitorium, kiedy opisywała sypialnię uczniów Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, mieszczącą pięć lub sześć osób: Każdy dom w Hogwarcie posiadał oddzielne dormitoria dla uczniów każdego roku (dormitoria to forma l. mn. od dormitorium).
Wyrazami dormitorium/ dormitoria operuje się nieraz w ofertach hosteli lub schronisk, kiedy gościom proponuje się wieloosobowe pokoje (często z łóżkami piętrowymi). Znane są one również uczniom w internatach szkół i bursach (te przyjmują uczniów z różnych placówek edukacyjnych). To, o czym tu napisałem, jest odpowiedzią na drugą część pytania internautki.
Czytelniczka jak najbardziej słusznie wspomniała w e-mailu o dormitorium jako pomieszczeniu sypialnianym w klasztorach i konwiktach, tzn. szkołach przyklasztornych z internatem. Taka jest rzeczywiście etymologia tego słowa. Zazwyczaj dormitorium znajdowało się w budynku klasztornym nad kapitularzem, czyli salą, w której zakonnicy zbierali się na posiedzeniach i naradach (kapitułach).
Zwyczaj spania zakonników w dormitoriach został zakazany w I połowie XIV stulecia przez papieża Benedykta XII na mocy konstytucji (bulli) apostolskiej z 1336 roku pn. Summi magistri dignatio (dosł. godność najwyższego nauczyciela), nazywanej potocznie benedictiną. Mnisi i mniszki musieli się przenieść z dużych otwartych sal do pojedynczych, wydzielonych cel.
Jak łatwo wywnioskować z zakończenia -orium wyrazu dormitorium, mamy do czynienia z wyrazem łacińskim (od czasowników dormīre ‘spać’ i dormītāre ‘drzemać, być sennym’, może także od imiesłowu dormitorius ‘przeznaczony do spania’).
W przeszłości czyniono próby znalezienia polskiego odpowiednika omawianego latynizmu, i taki rzeczywiście powstał – dormitarz (obca cząstka dormi– + rodzime zakończenie -arz zamiast -orium). Niewykluczone, że wzorowano się na innym łacińskim słowie – refectorium (‘jadalnia w klasztorach’), które na gruncie polskim przeszło w refektarz.
Dodam, że rzeczownik dormitarz chętnie włączali do tekstów pisarze, np. Jan Parandowski w eseju dotyczącym warsztatu pisarskiego różnych epok „Alchemia słowa” (1951 r.) czy Zofia Kossak w „Złotej wolności” (1928 r.) i w „Krzyżowcach (1935 r.).
Jan Parandowski dbał o polszczyznę, ale twierdził, że niekiedy pisarzowi wolno się posłużyć wyrazem zapożyczonym z innego języka, by jego dzieło nabrało treści erudycyjnych. Zofia Kossak z kolei nie ukrywała słabości do języka staropolskiego i nazewnictwa średniowiecznego. Takie określenia, jak dormitarz były jej potrzebne do oddania historycznego sensu i klimatu książek poświęconych wyprawom krzyżowym.
MACIEJ MALINOWSKI
odcinek nr 1275