StartWszystkie wpisyPorady językoweCzeski film

Powiedzenie to nawiązuje wprost do tytułu „Nikt nic nie wie”, a nie do jakości, wartości każdego filmu produkcji czeskiej…

− Niedawno wyjaśnił Pan wyczerpująco etymologię określenia „czeski błąd”, nie wspominając o równie obiegowym określeniu „czeski film” − pisze internauta (Sko*@biskupin.wroc.pl). − Sądzę, że ma on związek z tytułem i treścią filmu pt. „Nikt nic nie wie”, naiwniutkiej, lecz popularnej w latach powojennych czeskiej komedii o walce czeskiego ruchu oporu z Niemcami.

Rzeczywiście powiedzenie czeski film należy łączyć z pierwszą po drugiej wojnie światowej komedią produkcji czechosłowackiej pt. „Nikt nic nie wie” (w oryginale „Nikdo nic nevi”) w reżyserii Josefa Macha, wyprodukowaną bodajże w 1947 r. Była to farsa okupacyjna ciesząca się w Polsce sporą popularnością. Film spodobał się ludziom do tego stopnia, że wkrótce włączyli do swego słownictwa powiedzenie nikt nic nie wie, czyli czeski film, które zaczęło odtąd żyć własnym życiem. Trafiło nawet do słowników i stało się frazeologizmem nazywającym ‘sytuację, w której dzieje się coś dziwnego, ale nie wiadomo, o co chodzi, co i dlaczego się wydarzyło’.

Oto przykłady użycia: To, co się obecnie dzieje w Wiśle Kraków, można śmiało określić jako „czeski film” i to niekoniecznie dlatego, że nowym trenerem „Białej Gwiazdy” został Werner Lička” (cytat ze strony internetowej wislaportal.pl); Przyjeżdżam na miejsce, widzę zbiegowisko ludzi, pytam, co się stało, ale każdy mówi co innego. Istny „czeski film”…

Okazuje się jednak, że określenie czeski film funkcjonuje czasem w polszczyźnie w innym znaczeniu − jako ‘film słabo wyreżyserowany, tzn. taki, w którym nie można się połapać, o co chodzi i z którego nic mądrego nie wynika’. To jakiś czeski film – nikt nic nie wie – słyszy się nieraz, kiedy w telewizji pokazują na przykład mierny dramat psychologiczny albo kryminał (i to niekoniecznie produkcji czeskiej).

Tymczasem przypięcie takiej łatki (czyli określenia pejoratywnego) filmom wyprodukowanym nad Wełtawą i kojarzenie ich wyłącznie z tandetą, z kiczem jest absolutnie nieuzasadnione. Kinematografia sąsiadów z Południa nie zasłużyła sobie bowiem na tak negatywną ocenę. Po pierwsze, trzy filmy czeskie zdobyły (do tej pory!) Oscara za najlepszy film nieanglojezyczny (w latach 60. ub. wieku „Sklep na ulicy głównej” i „Pociągi pod specjalnym nadzorem”, a w 1996 r. „Kola”), a wszystkich zachwycał swego czasu serial „Szpital na peryferiach”, po drugie zaś, wytwórnia filmowa na praskim Barrandovie uchodzi za jedną z najlepiej wyposażonych i największych w Europie (korzystają z niej wybitni światowi reżyserzy).

A zatem warto chyba zapamiętać (to oczywiście uwaga nie do wszystkich), że powiedzenie czeski film nawiązuje wprost do tytułu „Nikt nic nie wie”, a nie do jakości, wartości każdego filmu produkcji czeskiej. Wręcz odwrotnie: ów frazeologizm należy rozumieć w ten sposób, że na ekranie dzieje się coś interesującego, intrygującego, ale dziwnego, tajemniczego, co sprawia, że widz musi się zastanowić nad rozwikłaniem akcji.

E-maile od Czytelników:

  • Mieszkam we wsi Rossosz i od dłuższego czasu ciekawi mnie, skąd się wzięła ta nazwa. O ile mi wiadomo, w Polsce są dwie miejscowości Rossosz: jedna koło Łęcznej, druga niedaleko Białej Podlaskiej. Dla tej nazwy przyjęła się odmiana męska (jak np. „rokosz”), choć spotkałem się i z żeńską (chyba przez podobieństwo do „rozkoszy”). (da*****@wp.pl)

Nazwa Rossosz, występująca najpierw jako Rossosze, ma związek z wyrazem rosocha oznaczającym ‘rozwidlony potok płynący kilkoma odnogami’. Z określenia (to) Rossosze zrobił się (ten) Rossosz, czyli nazwa otrzymała rodzaj gramatyczny męski. Zauważmy, że stało się tak nie tylko z nazwą tej miejscowości, ale i z innymi, np. Międzyrzecze przeszło w Międzyrzecz bądź Międzyrzec,Międzyborze – w Międzybórz, Międzychodzie – w Międzychód, a Międzylesie – w Międzyleś. Internauta ma rację, twierdząc, że podobieństwo brzmieniowe i pisowniowe do słowa (ta) rozkosz może być przyczyną funkcjonowania w jakimś środowisku formy żeńskiej (ta) Rossosz. Wymowa [roskosz] istotnie bardzo przypomina wymowę [rossosz]). Mimo to nie uznaje się (tej) Rossoszy za oboczną i nie wprowadza do słowników.

MACIEJ MALINOWSKI

 

Przewiń do góry