Jeśli ktoś mówi o własnej autopsji, to z pewnością nie rozumie znaczenia tego słowa…

– Podczas  niedawnej rozmowy w „Faktach po «Faktach»” w TVN24 z Katarzyną Kolendą-Zeleską poseł PiS Arkadiusz Czartoryski użył zwrotu „znam to z własnej autopsji”, zdradzając, że nie rozumie znaczenia słowa „autopsja”. Dziennikarka z pewnością wyłapała ów lapsus, ale nie zwróciła gościowi uwagi. Proszę więc wytłumaczyć politykowi, dlaczego nie wolno powiedzieć „własna autopsja” (e-mail od internautki).

Wielokrotnie pisałem na tych łamach, że jeśli nie zna się dobrze znaczenia jakiegoś zapożyczenia (a autopsja jest właśnie takim słowem) i zakresu jego użycia, to nie warto się nim posługiwać, gdyż łatwo wówczas o popełnienie uchybienia, gafy, niestosowności.

I eksposłowi Prawa i Sprawiedliwości, który pod koniec czerwca br. wraz z dwojgiem osób zdecydował się wystąpić z klubu parlamentarnego PiS ze względu na niekonsultowanie z nimi wielu istotnych spraw związanych z „Polskim ładem”, przydarzyła się właśnie poważna językowa wpadka.

Wyszło na to, że p. Czartoryski nie rozumie sensu słowa autopsja, słowa mocno zadomowionego w polszczyźnie (weszło do leksyki na pocz. XIX w.), zarejestrowanego już przez Słownik języka polskiego (tzw. wileński) wydany staraniem Maurycego Orgelbranda (Wilno 1861, t. I, s. 38).

Ówcześni leksykografowie odnotowali wówczas wyłącznie medyczne znaczenie autopsji, opisując je dosadnie:

Quiz

autopsja ‘śledztwo naoczne na trupie, osobiste obejrzenie ciała zmarłego przez lekarza, połączone z dyssekcją (tzn. otworzeniem ciała)’.

Do dzisiaj autopsja nazywa prymarnie ‘anatomopatologiczną i sądowolekarską sekcję zwłok dla ustalenia przyczyn śmierci, czyli badanie pośmiertne człowieka’.

Owo obejrzenie ciała denata i naoczne przekonanie się o tym, jaka była przyczyna zgonu, pozostaje tutaj kwestią zasadniczą.

Dokonując autopsji, czyli ‘sekcji zwłok (łac. sectio ‘cięcie, rozcięcie’), lekarz zaświadcza potem w obdukcji, co zobaczył (najpierw jest jednak nekropsja, gr. nekropsía, od nekrós ‘trup’, tzn. ‘oględziny zwłok’).

Zgodnie z etymologią starogreckie słowo autopsía to połączenie wyrazów autós ‘sam’ i ópisis ‘widzenie, oglądanie’ (= autóópsis > autopsía).

W omawianym rzeczowniku łatwo wyodrębnić człon auto– (czyli inaczej samo-).

Można powiedzieć i napisać np.

autodyscyplina lub samodyscyplina,
autohipnoza lub samohipnoza,
autorefleksja lub samorefleksja,
autogeneza lub samorodność,
autognozja lub samopoznanie,
autointoksykacja lub samozatrucie.

Ale auto– znaczy także ‘własny’, dlatego wykluczone jest dodawanie do wymienionych wyrazów złożonych określeń własny, osobisty.

Jeśli powie się czy napisze znam to z własnej autopsji, z osobistej autopsji, wychodzi wtedy z tego – jak słusznie zauważa internautka – masło maślane, pleonazm.

Posłużenie się przez byłego posła PiS  sformułowaniem własna autopsja pozostaje zatem takim samym lapsusem językowym, jakim by było użycie – przykładowo – wyrażeń własna autobiografia, własny autoportret czy własny autograf

We współcześnie wydanych słownikach na pierwszym miejscu podaje się właśnie wtórny sens rzeczownika autopsja (‘naoczne stwierdzenie czegoś, zobaczenie na własne oczy, własna obserwacja czegoś’) z uwagą, że ów wyraz nie przyjmuje form pluralnych.

W znaczeniu ‘sekcja zwłok’ mówi się oczywiście (ta) autopsja, ale także (te) autopsje (np. wykonać trzy autopsje dziennie).

Warto by to uwzględnić w przyszłości w Wielkim słowniku ortograficznym PWN pod redakcją Edwarda Polańskiego (Warszawa 2017, s. 218; na razie jest tylko autopsja -sji, -sję).

Pamiętajmy jeszcze o poprawnej artykulacji słowa autopsja: [au-topsja], a nie [a-u-topsja]. Połączenie au jest jedną sylabą, w jego skład wchodzi samogłoska a i tzw. niezgłoskotwórcze [u̯] krótko wymawiane.

MACIEJ  MALINOWSKI

Skomentuj

Przewiń do góry