StartWszystkie wpisyWypić coś duszkiem (a nie: jednym duszkiem)

Pisałem już, że nie należy przekręcać powiedzenia noga się komuś powinęła i mówić czy pisać noga się komuś  podwinęła.

Powinąć się to stary, zapomniany dziś czasownik, który dosłownie znaczył ‘poślizgnąć się’, a w sensie przenośnym wszedł do frazeologizmu używanego wtedy, gdy chce się powiedzieć, że ‘komuś coś się w jakiejś działalności nie powiodło, nie udało; że ktoś popełnił błąd’. Zauważam, że niepotrzebnie „modyfikujecie” nie tylko ów stały związek frazeologiczny, ale i inne. Mówicie na przykład mam ciężki orzech do zgryzienia albo mam trudny orzech do zgryzienia. Tymczasem w powiedzeniu tym musi wystąpić przymiotnik twardy, bo przecież nie o ciężar orzecha tu chodzi, nie on utrudnia zgryzienie tego suchego owocu, lecz o jego twardą skorupę. Nielogiczne jest także posługiwanie się wyrażeniem iść po najmniejszej  linii  oporu. Zawsze trzeba mówić i pisać iść po linii najmniejszego  oporu, ponieważ to nie linia ma być najmniejsza, lecz opór. Zgadzacie się ze mną?

Z błędami tego rodzaju stykam się na każdym kroku. Nie raz, nie dwa słyszę (a także czytam), że ktoś wypił coś  jednym duszkiem, np.

− Widziałam, jak Rafał wypił  jednym  duszkiem całą butelkę coca-coli;
Kelner przyniósł kawę, a gość ją od razu  jednym  duszkiem wypił;
Było tak gorąco, że  jednym  duszkiem wypił dwie szklanki wody mineralnej.

To znowu językowe uchybienie. Poprawna forma tego frazeologizmu brzmi przecież wypić (coś) duszkiem. Nie wolno dodawać słówka jeden, bo i po co? Duszkiem znaczy bowiem ‘za jednym razem, bez przerwy na nabranie powietrza, jednym tchem’. Jeżeli więc do całego powiedzenia włączymy przymiotnik jeden, wyjdzie… pleonazm jednym jednym tchem. Czyż nie?

A cóż to jest ów duszek? – możecie zapytać.

Już odpowiadam. Duszek to po prostu zdrobnienie od rzeczownika duch, jednak w innym niż sądzicie znaczeniu. Dziś duch to przede wszystkim ‘istota bezcielesna, zjawa, widmo, upiór’, ale w dawnej polszczyźnie ów wyraz miał podstawową (pierwotną) definicję taką: ‘dech, tchnienie, powietrze, którym się oddycha’. Jeszcze Adam Mickiewicz pisał w „Panu Tadeuszu” o grze Wojskiego na rogu:

Zasunął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha
I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha,
I zagrał: róg jak wicher, wirowatym dechem
Niesie w puszczę muzykę i podwaja echem.

Wieszczowi nie chodziło bynajmniej wyłącznie o rym brzuchaducha. Dla niego zapas ducha oznaczał ‘zapas powietrza’. Dziś byśmy na pewno nie powiedzieli zapas ducha, tylko zapas tchu.

Niewątpliwie mówienie czy pisanie jednym duszkiem zamiast duszkiem może być spowodowane oddziaływaniem wyrażeń jednym tchem czy jednym haustem (od łac. haustus ‘przełknięcie, łyknięcie pewnej ilości płynu’; także ‘ilość płynu, jaką się przełyka za jednym razem; łyk’). Językoznawcy doszukują się tu jeszcze wpływu niemieckiej konstrukcji in einem (auf einem) Zug.

Pan Literka

Przewiń do góry