W święta Bożego Narodzenia dostajemy pod choinkę prezenty, z czego bardzo się cieszymy. Jak łatwo się domyślić, słowo to polszczyzna zapożyczyła z francuszczyzny (présent); już w połowie XIX wieku trafiło ono do słowników (np. do Słownika języka polskiego wydanego staraniem Maurycego Orgelbranda, Wilno 1861, t. II, s. 1198).
Ciekawe, że szybko się przyjęło, chociaż istniało w obiegu kilka rodzimych odpowiedników, np. podarek, podarunek, upominek, wreszcie pojemny znaczeniowo dar (wszystko – coś materialnego i niematerialnego – mogło być darem).
Nasi przodkowie znali też określenie wiązanie. Mówiono tak na ‘prezent imieninowy’ (np. „Wiązanie to ‘podarunek, którym go w imieniny wiążą’”), z czasem zaś na ‘podarunek dla nowo ochrzczonego dziecka, niekiedy zawiązany w róg pieluszki lub koszulki’ (były w użyciu wyrazy wiązanie i wiązarek).
Juliusz Słowacki pisał w jednym z listów do przyjaciół:
„Wczoraj odebrałem list wasz, który był mi najlepszym wiązaniem”.
To jednak nie wszystko. ‘Podarunek przywieziony przez kogoś z podróży’ nazywano gościńcem. Słowa tego w takim znaczeniu (gościniec znaczył także ‘droga wiejska’) użył Bolesław Prus w jednej z nowel:
„Przyniósł dziewczynie kolczyki i broszkę. Bała się go bardzo, lecz gościniec wzięła, ponieważ był ładny”.
Znano również słowo zalotne. Zalotnym (wcześniej zalotnem) był ‘upominek młodzieńca starającego się o rękę panny’, również ‘podarunek przedślubny’.
Warto wiedzieć, że w dawnych wiekach w okresie Bożego Narodzenia (tzw. Godów) nie obdarowywano się prezentami, lecz kolędami. Owemu zwyczajowi hołdowano początkowo jedynie w rodzinach zamożniejszych. Zdarzało się jednak, że bogaci dzielili się kolędami ze służbą. Dawne słowniki odnotowują taki oto cytat:
„Agatka na gody kolędę dostała, jakby u jakich bogaczy: wełnianą chustkę puchową w czerwone i żółte pasy”.
Później słowo kolęda (kolędy) nabrało innych znaczeń.
Maciej Malinowski