StartWszystkie wpisyPorady językoweBruno, Iwo, Leo

Dzisiaj najchętniej by tych imion nie odmieniano. Jeśli się już je odmienia, to w wersji „skróconej”, bez elementu „n” w zakończeniu

– Jestem mamą chłopca, któremu dałam imię „Bruno”. Czy odmiana w formie skróconej „Bruna”, „z Brunem” zamiast „Brunona”, „z Brunonem” jest błędem językowym? Nie chciałabym uczyć syna niepoprawnej polszczyzny, ale prawdę mówiąc, wygodniejsza wydaje się forma krótka… – pisze  internautka.

Najchętniej rodacy w ogóle by nie odmieniali imion kończących się na -o. Wiele razy natrafiam w tekstach pisanych na sformułowania w rodzaju proza Bruno Schulza, Szkoła im. Hugo Kołłątajabadania Odo Bujwida, scenografia Otto Axera, kult biskupa Iwo Odrowąża, antropologia według Leo Frobeniusa itp.

Niewątpliwie jednym z powodów unieruchamiania fleksyjnego przywołanych imion jest to, że są krótkie (trzy-, cztero- lub co najwyżej pięcioliterowe) i że w postaci mianownikowej, ale z odmienionym nazwiskiem „dobrze brzmią” (Hugo Kołłątaja, Bruno Schulza, Iwo Odrowąża). Jeśli już ktoś decyduje się na odmienianie, to zwykle wybiera model „uproszczony”, bez –n. Takie formy omawianych imion wielu osobom wydają się czymś naturalnym. Nie dowierzają, że ma być Hugo, ale: Hugona, Hugonowi, z Hugonem, o Hugonie; Bruno, ale: Brunona, Brunonowi, z Brunonem, o Brunonie itp.

No to wyjaśnijmy, skąd się to wzięło…

Otóż imiona Bruno, Hugo, Odo, Otto, Iwo, Leo itp. są z pochodzenia zapożyczeniami germańskimi (Iwo może także celtyckim), ale odmieniającymi się według deklinacji łacińskiej:

Quiz

Bruno – (kogo? czego?) Brunonis, HugoHugonis, OdoOdonis, OttoOttonis; IwoIwonis, LeoLeonis itd.

Jak widać, we wszystkich przypadkach zależnych temat fleksyjny zawiera cząstkę -n.

Kiedy przed wiekami przejmowaliśmy do polszczyzny owe imiona, uszanowaliśmy łacińską deklinację i w formach od dopełniacza po miejscownik zostawiliśmy element -n.

Ot, dlaczego według wciąż obowiązującej normy gramatycznej należy mówić i pisać:

Bruno, Hugo, Odo, Otto, Iwo, Leo, ale:

Brunona, Brunonowi, z Brunonem, o Brunonie; Hugona, Hugonowi, z Hugonem, o Hugonie: Odona, Odonowi, z Odonem, o Odonie; Ottona, Ottonowi, z Ottonem, o Ottonie; Iwona, Iwonowi, z Iwonem, o Iwonie; Leona, Leonowi, z Leonem, o Leonie.

Rozszerzone postacie przypadków zależnych wpłynęły potem na powstanie wariantów omawianych imion, czyli Brunon, Hugon, Odon, Otton, Iwon, Leon.

Dziś wiedza Polaków (szczególnie młodych) na temat osobliwości w odmianie omawianych imion jest stosunkowo niewielka, stąd próby tworzenia „krótszych” form fleksyjnych albo wręcz ich nieodmieniania.

Tego drugiego nie polecam, sądzę natomiast, że na początku XXI w. można by się zastanowić nad dopuszczeniem do użytku postaci „skróconych”.

Formy D.B. Bruna, Otta, Oda, Iwa, Lea; C. Brunowi, Ottowi, Odowi, Ottowi, Iwowi, Leowi; N. z Brunem, z Ottem, z Odem, z Iwem, z Leem; Ms. o Brunie, o Otcie, o Odu, o Iwie, o Leu itd. wydają się do przyjęcia.

Warto zaznaczyć, że bez -n odmieniają się już nazwiska Bruno, a także Leo i Otto.

Formy BrunaBrunowi, z Brunem, o Brunie; Lea, Leowi, z Leem, o Leu oraz Otta, Ottowi, z Ottem, o Otcie zamieszczają Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. Andrzeja Markowskiego (s. 473; Działalność polityczna Juliusza Lea) oraz Słownik nazw własnych PWN Jana Grzeni (s. 283; wspomina się tam o Giordanie Brunie, XVI-wiecznym filozofie włoskim, oraz o Rudolfie Otcie, teologu niemieckim, żyjącym na przełomie XIX i XX w.). W Krakowie też jest ul. Juliusza Lea (a nie: ul. Leo).

Niektórzy już używają nowej odmiany.

O jednym z bohaterów serialu Na dobre i na złe (miał na imię Bruno) wszyscy mówili:

Nie ma Bruna; Uzgodnij to z Brunem; O Brunie mogę powiedzieć wyłącznie dobrze, a więc „po nowemu”.

Proponuję więc odmienianie imienia trenera reprezentacji piłkarskiej Polski (czego się nagminnie nie czyni). Panowie, dziennikarze sportowi. Mówcie i piszcie:

Nie ma Lea Beenhakkera; Leowi Beenhakkerowi można wiele zarzucić; Konferencja prasowa z Leem Beenhakkerem; Opinia o Leu Beenhakkerze. 

Leo  Beenhakkera, z  Leo Beenhakkerem, o Leo Beenhakerze to tak, jakby mówić (kogo? czego?) Jacek Nowaka, (z kim? z czym?)  z Jacek Nowakiem, (o kim? o czym?)  Jacek  Nowaku…

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry