Słowo to nazywa ‚arogancką, a niekiedy niekompetentną urzędniczkę’. Znajdziemy je w słownikach

– Czy zetknął się Pan kiedyś ze słowem „biurwa”? Różnie się je rozumie, dlatego interesuje mnie Pańskie wyjaśnienie znaczenia tego wyrazu i odpowiedź, czy jest on neutralny stylistycznie czy nacechowany ujemnie i czy trafił do słowników (e-mail nadesłany przez jedną z internautek; przepisy o ochronie danych osobowych – RODO – uniemożliwiają mi odtąd podawanie adresów e-mailowych nawet z częścią wygwiazdkowaną; szczegółowe dane pozostają do wiadomości mojej i redakcji).

Owszem, znam słowo biurwa. Z ciekawości zajrzałem do kilku słowników, by się przekonać, czy znalazło ono do nich drogę, i mogę ogłosić, że tak się stało.

Słownik współczesnego języka polskiego Przeglądu Reader’s Digest pod redakcją Bogusława Dunaja (Warszawa 1998, t. I, s. 61) podaje, że mówi się biurwa ‘z pogardą o urzędniczce, której sposób traktowania petentów budzi negatywne emocje’. Owa definicja opatrzona została cytatem: U tej biurwy jeszcze nigdy nie załatwiłem nic za pierwszym razem.

W Praktycznym słowniku współczesnej polszczyzny Wydawnictwa „Kurpisz” pod redakcją Haliny Zgółkowej (Poznań 1995, t. IV, s. 342) czytamy, że biurwa to ‘nieuprzejma, niekompetentna urzędniczka”, co zilustrowano wymownym przykładem użycia:

Wchodzę, a tam siedzą takie trzy biurwy, kawę piją, drożdżówkami się opychają, papierosy palą – piknik, a nie praca. Tacy interesanci jak ja to im tylko przeszkadzają. Mówisz do takiej biurwy, tłumaczysz, o co ci chodzi, a ona cię odsyła do innego pokoju, zła, że jej zakłóciłeś spokój.

Hasło zaopatrzono tam w kwalifikator: wyraz pogardliwy, obelżywy. Epitety? Wstrętna, arogancka, ospała biurwa.

Słowo biurwa (‘nieuprzejma, niekompetentna urzędniczka’) zamieszcza też Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza (Warszawa 20003, t. I, s. 273), z zastrzeżeniem: wyraz potoczny, pospolity.

Znajdziemy biurwę także w Słowniku polszczyzny potocznej PWN Janusza Anusiewicza i Jacka Skawińskiego (Warszawa 1996, s. 25) w znaczeniu ‘antypatyczna, arogancka, zarozumiała urzędniczka’.

Ciekawe jednak, że same urzędniczki, używając określenia biurwa i myśląc o sobie, mają na uwadze coś innego (cytuję):

Pracuję już dwa lata w jednej firmie i nagle zdałam sobie sprawę z tego, że jestem biurwą. Czyli taką babką, co pracuje w biurze osiem godzin i nie ma szans na nic innego.

Jak widać, owe panie wcale nie mają do siebie pretensji o to, że źle pracują i nie najlepiej odnoszą się niekiedy do petentów, tylko złorzeczą na swój los: że całymi dniami siedzą w biurze, a gdzie indziej przy odrobinie szczęścia byłoby im znacznie lepiej, zajmowałyby lepsze stanowiska i rzecz jasna zarabiały o wiele więcej.

„Urzędnicza” definicja naszego słowa wyglądałaby więc następująco:

biurwa ‘urzędniczka przez dłuższy pracująca w jednym miejscu, narzekająca na monotonię i brak perspektyw zawodowych, marząca o zmianie pracy na lepszą i o większych pieniądzach’.

Hmm…, może rzeczywiście należałoby wprowadzić do słowników i takie znaczenie biurwy, czyli podzielić całe hasło na dwie części (1. definicję petentów i 2. definicję samych urzędniczek)? Daję to leksykografom pod rozwagę …

Wydaje mi się, że trzeba za to stanowczo odrzucić inną tu i ówdzie pojawiającą się interpretację semantyczną wyrazu biurwa, jakoby chodziło o ‘osobę pracującą w biurze i świadczącą usługi seksualne’, nawet jeśli nasze słowo pozostaje słowotwórczo kontaminacją (skrzyżowaniem) wyrazów biuro (‘miejsce pracy urzędników’) i kurwa (‘wszetecznica’) – biur- + -wa. To zbyt prostackie i absolutnie nieuprawnione.

Dodam jeszcze, że męskim odpowiednikiem słowa biurwabiurwol lub biurwon. Ale do słowników formy te dotąd nie trafiły.

MACIEJ  MALINOWSKI

Przewiń do góry