StartWszystkie wpisyNie w kij dmuchać

Stare powiedzenie nie w kij dmuchać może się odnosić do czegoś – i wówczas znaczy ‘to jest nie byle co, nie drobnostka, nie błahostka, ale coś ważnego’ – lub do kogoś – i wtedy dotyczy ‘osoby ważnej, wyjątkowej’.

Kiedy powie się: Tomku, nie daj sobie w kij dmuchać, oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że zachęca się go do tego, by nie dał się komuś lekceważyć.

Możecie jednak spytać: jak można dmuchać w kij? Przecież kij to ‘sztywny patyk, drąg’, a nie ‘rurka’…

Otóż w omawianym zwrocie nie chodzi o sens wyrazu kij, który znamy dzisiaj, lecz o inne, archaiczne jego znaczenie. Otóż w staropolszczyźnie kijem nazywano również ‘długi kielich’.

Podczas biesiady z takiego kija-kielicha należało wypić piwo lub wino duszkiem, jednym haustem, bez nabierania, zaczerpywania oddechu, czyli inaczej… bez dmuchania do środka. Jeśli pijącemu się to nie udawało, wylewano mu za karę kielich wody za kołnierz…

Wspomina o tym XIX-wieczny powieściopisarz Henryk Rzewuski w Pamiątkach Soplicy (chodziło o Jaśnie Pana Seweryna Soplicę, cześnika parnawskiego):

Nawet przy końcu biesiady pito z kijów. Kij, zwany również kijasem lub kulawcem, był szklany, dęty i gdy go przykładano do ust, trzeba go było koniecznie wypróżnić, nie oddalając z ust; inaczej pijący został obryzgany i za kołnierz wlewano mu kielich  wody.

Z owym zwyczajem wiąże się (jak widać) inne powiedzenie – nie wylewać za kołnierz. Zgodnie z tym, co napisałem, komuś, kto lubił trunki, tzn. wypijał zawsze piwo lub wino jednym tchem do końca, nie wylewano kielicha wody za kołnierz. W ciągu wieków zniekształcono nieco owo powiedzenie i dzisiaj mówi się, że nie wylewa za kołnierz, o osobniku lubiącym alkohol.

Pan Literka

Przewiń do góry