Wszystkie wpisyPorady językoweWeź nie pytaj, weź się przytul

Podpieranie się w mowie słowem weź (weźmy, weźcie) jest niepotrzebne, błędne…

–  Często w mowie potocznej występuje zwrot „weź to zrób”. Mnie on irytuje, gdyż wygląda na niegramatyczne połączenie form trybu rozkazującego. Może jest to skrócona wersja wyrażenia „weź się w garść i zrób”? Czy nie lepsze byłoby np. „zróbże”? (e-mail nadesłany przez internautę; dane personalne i adresowe do wiadomości mojej i redakcji).

Podpieranie się przez młodych użytkowników polszczyzny rozkaźnikiem weź, a także weźmy, weźcie w wypowiedziach, w których pojawia się forma trybu rozkazującego innego czasownika (np. weź przestań, weźmy chodźmy, weźcie dajcie już spokój itp.), obserwujemy mniej więcej dopiero od jakichś kilkunastu lat.

Wcześniej na ową „redundantność” rozkaźników zwykle się nie natrafiało, wystarczało samo przestań, chodźmy, dajcie już spokój.

Na szczęście są ciągle osoby wywodzące się z młodego pokolenia dbające o jakość języka i nieposługujące się na co dzień sformułowaniami weź przestań, weźmy chodźmy, weźcie dajcie już spokój czy weź to zrób. I to jest optymistyczne!

Trudno jednoznacznie powiedzieć, kiedy dokładnie i dlaczego kwestionowane przez internautę zwroty znalazły drogę do polszczyzny mówionej, przez sporą część młodzieży zostały zaakceptowane, a wskutek częstego użycia – niepotrzebnie upowszechnione.

Niewykluczone, że powód mógł być prozaiczny… Zaczął tak np. mówić jakiś raper albo owo weź się uspokój, weźcie się uspokójcie, weźmy chodźmy do domu trafiło do tekstu piosenki (piosenek) i szybko się przyjęło.

Dzisiaj młodzi ludzie chętnie słuchają piosenki śpiewanej przez Pawła Domagałę (Krzysztofa Małeckiego z serialu „O mnie się nie martw”), w której w refrenie padają słowa: Weź nie pytaj, / Weź się przytul, / Weź tu ze mną, / Weź tu bądź. / Weź nie młodniej, / Weź się starzej, / Razem ze mną / Idź krok w krok.

Jeśli się posłucha tej wpadającej w ucho piosenki kilka bądź kilkanaście razy z rzędu, owo weź nie pytaj czy weź się przytul stanie się tak bardzo zaraźliwe, że nolens volens człowiek to później mimowolnie będzie powtarzał.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że mamy do czynienia z manierą, brakiem refleksji ze strony mniej sprawnych językowo osobników, którzy nie wiedzą, że wstawiając rozkaźnik weź (weźmy, weźcie) przed inny rozkaźnik, popełniają gramatyczne nadużycie.

Tak, według mnie jest to nadużycie, chociaż niektórzy lingwiści próbują omawiane potocyzmy analizować naukowo od strony językowej i szukać (przynajmniej częściowo) argumentów przemawiających za ich dopuszczalnością w odmianie potocznej polszczyzny.

Przede wszystkim podkreśla się, że weź (weźmy, weźcie) nie jest w omawianych zwrotach klasycznym rozkaźnikiem, lecz pełni w nich funkcję „operatora sygnalizującego imperatywny charakter wypowiedzi, jest niejako „przyimperatywne” (imperatywny znaczy ‘nakazowy, stanowiący konieczność’).

A zatem owo weź (weźmy, weźcie) trzeba traktować jedynie jako quasi-rozkaźnik dopiero zapowiadający wystąpienie właściwej formy trybu rozkazującego.

Mnie bliżej jednak do opinii w tej kwestii wypowiadanej m.in. przez językoznawców Stanisława Bąbę i Stanisława Mikołajczaka, że w powiedzeniach typu weź się pospiesz to weź jest semantycznie puste (czyli nie znaczy nic), a więc wystarczy powiedzieć pospiesz się.

Niekiedy przywołuje się jeszcze argument pozajęzykowy, że weź powoduje zmniejszenie dystansu między uczestnikami konwersacji i świadczy o spoufalaniu się z odbiorcą.

Z drugiej jednak strony zwraca się uwagę na to, że wypowiedź wygląda na bardziej kategoryczną, jakby rozkaz, a nie prośbę czy polecenie. Jest więc niegrzeczna.

Chociażby z tego względu (i powody gramatyczne, i pozajęzykowe) zwroty z weź (weźmy, weźcie) należy sobie w starannej polszczyźnie darować.

MACIEJ  MALINOWSKI

3 komentarze

  1. „Podpieranie się przez młodych użytkowników polszczyzny rozkaźnikiem weź (…) obserwujemy mniej więcej dopiero od jakichś kilkunastu lat”

    Ależ Panie Doktorze, co też Pan mówi (pisze)?!

    Mam 49 lat i doskonale pamiętam, że formy „weź…” używaliśmy w gronie kolegów w szkole podstawowej (którą SKOŃCZYŁEM w roku 1985, a więc 34 lata temu). Pamiętam także, że nasi nauczyciele surowo ten obyczaj tępili, za każdym razem poprawiając nas i przypominając, że „tak się po polsku nie mówi”. Dostawało mi się za to „weź…” po uszach także od mojej mamy, polonistki z wykształcenia – ale wśród moich rówieśników wszyscy tak mówili.

Comments are closed.

Przewiń do góry