Językoznawcy nie uważają wyrażeń lub zwrotów zawierających słowo starczy (w formie 3 os. nieosobowo) za niepoprawne

– Z największą uwagą czytam Pana wyjaśnienia na temat naszego języka i bardzo proszę o poruszenie na łamach pewnej kwestii: Czy poprawne jest mówienie np. „starczy tego gadania”, „starczy, starczy”, gdy nalewa się płyn do szklanki, „starczy popatrzeć” itp.? Mnie uczono dawno temu że „starczy” pochodzi od przymiotnika „stary”, a zatem powinno się mówić „wystarczy”. Ale może już nie mam racji… (e-mail od internautki; szczegółowe dane do wiadomości mojej i redakcji).

Muszę zmartwić korespondentkę… Językoznawcy nie uważają wyrażeń lub zwrotów zawierających słowo starczy (w formie 3 os. nieosobowo) za niepoprawne.

Czasownik starczyć widnieje (i to bez żadnych kwalifikatorów, że archiwalny, książkowy czy potoczny) we wszystkich współcześnie wydanych słownikach języka polskiego (np. w Uniwersalnym słowniku języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza, Warszawa 2003, t. 3, s. 1376) i traktuje się go na równi z czasownikiem wystarczyć.

Wobec tego można powiedzieć zarówno starczy już tego gadania, jak i wystarczy już tego gadania, starczy, nie lej więcej i wystarczy, nie lej więcej (także pieniędzy starczy na kilka dni i pieniędzy wystarczy na kilka dni).

Jedynie jeżeli chodzi o połączenie wyrazu starczy (w czasie przeszłym starczało) z bezokolicznikiem (vide zwrot starczy popatrzeć przytoczony przez internautkę), to Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego (Warszawa 2004, s. 1100) uznaje je za rzadsze i opowiada się raczej za wariantem wystarczy + bezokolicznik .

Lepiej więc w takiej sytuacji mówić i pisać wystarczy popatrzeć, wystarczy spojrzeć.

Bojaźń dużej – okazuje się – części użytkowników polszczyzny przed sięganiem do formy czasownikowej starczy, wynikająca z tego, że tak samo brzmi przymiotnik starczy (‘właściwy starcowi, charakterystyczny dla starca’, np. starczy wiek, starczy wygląd, starczy głos), jest kompletnie niepotrzebna i nieuzasadniona. Homonimia czy homofonia to w języku rzecz normalna…

Trudno natomiast zaaprobować arbitralne stanowisko kogoś, kto przestrzega przed „błędnym” używaniem formy czasownikowej starczy dlatego, że „słowo to pochodzi od przymiotnika stary”. Absolutnie proszę nie przyjmować tego do wiadomości i zapamiętać, że poprawne jest zarówno wyrażenie chód starczy, jak i zwrot obawiam się, że nie starczy mi pieniędzy na życie.

Jak wspomniałem, funkcjonują od lat w polszczyźnie czasowniki starczyć (niedok. starczać) i wystarczyć (niedok. wystarczać) oznaczające to samo (‘nie braknąć, nie brakować’). Przedrostek wy– nie wpłynął na ich zróżnicowanie semantyczne.

Dodam, że w polszczyźnie XVI-wiecznej również czasownik dostarczać (sic!) miał identyczny sens (‘być w dostatecznej ilości’). Dopiero później wykształciło się inne jego znaczenie (‘doręczać, przekazywać w określone miejsce’).

A tak w ogóle, to właściwie nie powinniśmy dzisiaj mówić i pisać starczyć czy wystarczyć (a także dostarczyć), tylko… statczyć, wystatczyć (dostatczyć).

Czasownik statczyć był jak najbardziej zasadny, miał bowiem związek z rzeczownikiem statek oznaczającym nie jak obecnie wyłącznie ‘konstrukcję pływającą’, ale również ‘stan, dobytek, własność, mienie, posiadłość’.

Z ochotą dla cię statek mój i wiarę poświęcam, i płomień żywy

– pisał w XVIII w. Franciszek Kniaźnin (wiersz „Ofiara miłości”).

W ciągu stuleci w bezokoliczniku statczyć doszło jednak do tzw. dysymilacji fonetycznej, tzn. rozpodobnienia dwóch głosek [t], z których druga przeszła w głoskę [r]. Owo dwukrotne t utrzymało się za to do dzisiaj w wyrazach dostatek, dostatni, dostatnio, dostatniość, dostateczny, dostatecznie.

MACIEJ  MALINOWSKI

Przewiń do góry