StartWszystkie wpisyPorady językoweMy jesteśmy (nie: myśmy są!)

Mówienie „myśmy są”, „wyście są”, niestety, jakże częste w języku sporej części użytkowników polszczyzny, uznaje się za rażące. Owe konstrukcje powstały ze skrzyżowania nienagannych zwrotów „myśmy byli”, „wyście byli” i „one są”, „oni są”

– Mam pytanie dotyczące ruchomości końcówek fleksyjnych czasowników – pisze internauta. – Mówi się np. „my zrobiliśmy” i „myśmy zrobili”, „my byliśmy” i „myśmy byli”, „ty zrobiłeś” i „tyś zrobił”. Co jednak z czasownikiem „być” w czasie teraźniejszym? Powiemy „ty jesteś” i „tyś jest”, ale „my jesteśmy” i… „myśmy są”? Czy ta druga konstrukcja jest poprawna? Jeremi Przybora napisał kiedyś „w tym parku-śmy sami”, a nie „w tym parku-śmy są sami”…

Nieodżałowany Jeremi Przybora, wirtuoz słowa, posłużył się w wierszu „Zimowy duet” (rozpisanym na role) z 1953 roku jak najbardziej poprawnym sformułowaniem w tym parku-śmy sami:

ON: – Spójrz, najmilsza, w tym parku-śmy sami.
ONA– Nic dziwnego, najmilszy. Już zima).

Doskonale wiedział, że gdyby napisał w tym parku-śmy są sami, popełniłby błąd…

Autor jakże pięknie skorzystał z możliwości, jakie daje mu gramatyka polska.

Od formy czasownikowej 1. os. l. mn. jesteśmy oderwał końcówkę -śmy i dołączył ją do rzeczownika park występującego w miejscowniku. Na wszelki wypadek wstawił jeszcze w środek dywiz (nie musiał, mógł napisać w parkuśmy sami).

Tym samym powstał zwrot w tym parku-śmy sami, tożsamy ze zwrotem w tym parku jesteśmy sami, o dwie sylaby krótszy od konstrukcji w tym parku jesteśmy sami, co było konieczne, by utrzymać rytm i melodię wiersza.

Przypominam, że jedną z cech gramatyki polskiej jest to, iż końcówki osobowe -(e)m, -(e)ś, -(e)śmy, -(e)ście nie muszą się kurczowo trzymać form czasownikowych. Są ruchome. Kiedy je od nich odłączymy, trafiają właśnie do różnych innych wyrazów stojących na początku zdania, i wtedy zapisywane są z nimi łącznie.

Kłopotu nie ma, gdy w grę wchodzą czasowniki w czasie przeszłym. Konstrukcje w rodzaju dawno nie byłem w kinie; książki nie przyniosłem; w Krakowie sporo zobaczyliśmy łatwo dają się zastąpić równoważnikami dawnom nie był w kinie; książkim nie przyniósł; w Krakowieśmy sporo zobaczyli.

Na pierwszy rzut oka zwroty z końcówkami osobowymi dołączonymi do wyrazów dawno, książkaKraków wydają się… nie do przyjęcia (kto dzisiaj tak mówi?!), ale zaręczam Państwu, że są nienaganne gramatycznie i przed laty niezwykle często stosowane.

Cała rzecz komplikuje się jednak w chwili, gdy zamierzamy przekształcić konstrukcje zdaniowe z pluralnymi formami osobowymi występującymi w czasie teraźniejszym.

Przykład podany przez internautę mającego wątpliwości, czy zamiast my jesteśmy wolno powiedzieć myśmy są, należy do wyjątkowo trafnych (tak samo, czy wy jesteście daje się zastąpić brzmieniem wyście są).

Otóż w tym wypadku jest to niemożliwe…

Mówienie myśmy są, wyście są, niestety, jakże częste w języku sporej części użytkowników polszczyzny, uznaje się za rażące. Owe konstrukcje powstały bowiem ze skrzyżowania nienagannych zwrotów myśmy byli, wyście byli w czasie przeszłymi one oni są w czasie teraźniejszym.

Nietrudno odgadnąć, jaki był mechanizm ich powstania.

Ponieważ zwrotów my jesteśmy, wy jesteście nie można w prosty sposób przekształcić w konstrukcje z oderwanymi końcówkami osobowymi -śmy, -ście, gdyż wyszłyby z tego twory nie do przyjęcia (myśmy jest, wyście jest), mniej wyrobieni językowo osobnicy poszli po linii najmniejszego oporu i sięgnęli po formę czasownikową 3. os. l. mn. .

W ten oto sposób pojawiły się w obiegu sformułowania myśmy są, wyście są, nierzadko w wersji w ogóle bez cząstek -śmy, -ście, czyli my są, wy są (również my byli, wy byli).

Tymczasem odpowiednikiem konstrukcji my jesteśmy, wy jesteście są wyłącznie „krótkie” konstrukcje myśmy, wyście.

Niestety, owo wykolejenie językowe myśmy są trafiło przed laty do tekstu piosenki „Myśmy są wojsko” wykonywanej ochoczo na kołobrzeskich festiwalach żołnierskich i nie tylko (Witaj nam, Polsko, myśmy są wojsko biało-czerwone).

Autorowi łatwo się zrymowało Polsko – wojsko, choć śmiało mógł napisać Witaj nam, Polsko, jesteśmy wojsko… Nie pomyślał, puścił w obieg niepoprawną konstrukcję myśmy są, dając oczywisty znak, że można tak mówić i pisać…

Właściwie to by się należało przyczepić i do formy wojsko (powinno być my jesteśmy – kim? czym? –wojskiem). Coraz częściej jednak w tego typu sformułowaniach narzędnik bywa zastępowany mianownikiem (np. Jesteś fajny gość).

Tutaj norma językowa okazuje się już jednak liberalniejsza.

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry