StartWszystkie wpisyPorady językoweŁże-elity

Dawniej mówiono „łżykwiat” (po kaszubsku „łżekwiat”) na „kwiecień”, bo uważano, że to miesiąc, który „przedwcześnie wyłudza z ziemi kwiaty”

Owego tajemniczego dla wielu Polaków słowa (wywołującego tyle emocji) po raz pierwszy użył niespełna przed ośmioma miesiącami (dokładnie 17 lutego) z mównicy sejmowej Jarosław Kaczyński (wtedy jeszcze prezes PIS), oceniając sto dni rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Powiedział tak:

Kiedyś Józef Mackiewicz [młodszy brat Stanisława „Cata” Mackiewicza] pisał o zwycięstwie prowokacji [tytuł książki brzmiał właśnie „Zwycięstwo prowokacji”] , tym razem nie jest to zwycięstwo, tylko triumf, i nie prowokacji − chociaż prowokacje też się zdarzają −a [powinno być: ale, lecz, tylkoinsynuacji właśnie. I to jest zjawisko, któremu należałoby się przyjrzeć. Przede wszystkim należałoby [stwierdzić], kto szczególnie w nim uczestniczy. Otóż odpowiedź jest prosta, stanęła tutaj do walki w zwartym ordynku łże elita [poprawnie: łże-elita] III Rzeczypospolitej. Stanęła do walki w zwartym ordynku i można powiedzieć, że nadrabia straty.

Reakcja (głównie opozycji) była natychmiastowa. Dla wielu osób słowo łże-elity zabrzmiało niczym obelga:

„Prezes Kaczyński i jego pretorianie wykuwają nowy, rewolucyjny język, skrojony na miarę wspaniałej IV RP, w jakiej przyszło nam niestety żyć”;

„PiS podzielił Polskę na «solidarną» i tę rządzoną przez stare «łże-elity» tworzące «układ»”.

Kiedy za jakiś czas Jacek Żakowski zapytał marszałka Sejmu Marka Jurka w „Poranku Radia TOK FM”, czy nie czułby się zelżony, gdyby ktoś w stosunku do niego posłużył się określeniem łże-polityk, ten odpowiedział, że nie, gdyż w owym rusycyzmie nie ma nic nagannego, po prostu po przetłumaczeniu łże-elita znaczy pseudoelita, co trudno uznać za wyzwisko.

Spróbujmy przyjrzeć się całej sprawie od strony słowotwórczej.

Okazuje się, że wyrazy z członem łże- znano już na początku XVII wieku. Wówczas to funkcjonowało w polszczyźnie określenie łże-Dymitr odnoszące się do niejakiego Dymitra Samozwańca, który podawał się za syna cara Iwana IV i przy poparciu króla polskiego oraz licznej kresowej szlachty polskiej (chciała poszerzyć swe majątki) został w końcu wybrany na cara, obalając Borysa Godunowa. Zabito go jednak po roku, a „prochami naładowano armatę i wystrzelono w kierunku, z którego przybył”, gdyż zorientowano się, że to łże-car.

Jak widać, rzeczowniki z cząstką łże- mają rodowód rosyjski. W języku Puszkina istniały formy лживый ‘kłamliwy czy лoжь ‘kłamstwo’, które zapożyczyliśmy. Dawniej mówiło się i pisało łżywy człowiek, znano też w staropolszczyźnie przysłówek łżywie (‘kłamliwie’), czasownik łżeć (‘kłamać’; dziś łgać) oraz rzeczowniki (ta) łeż (‘kłamstwo, fałsz’) i łżywość (‘kłamliwość; fałszywość; obłuda’).

Ponieważ Rosjanie mają skłonność do tworzenia formacji przymiotnikowo-rzeczownikowych (w przeciwieństwie do nas; w polszczyźnie obowiązuje zasada słowotwórcza rzeczownik + przymiotnik), w XVII wieku wymyślili określenie лже-Дмитр (łże-Dymitr), a później лжеcвидeтель[czyt. łżeswidietiel] (łże-świadek)‘fałszywy świadek’), лжеpeвoлюционер (łże-rewolucjonista) ‘fałszywy rewolucjonista’. Rzecz jasna musiały one wcześniej czy później przeniknąć do polszczyzny (słynne łże-pamiętniki Tadeusza Konwickiego).

Proszę zauważyć, że ze względu na nietypową budowę słowotwórczą owych wyrazów (skrócona postać przymiotnika na początku kojarzącą się z formą 3. os. czasu teraźniejszego łże) pisano wówczasłże-świadek, łże-rewolucjonista, łże-pamiętnik, a więc z łącznikiem (jak spec-komisja, spec-służby, spec-ustawa). Niewykluczone, że w ten sposób „ubezpieczano się”, iż chodzi o formę niepolską (nie dało się podeprzeć żadnym słownikiem języka polskiego, ponieważ słów łże-świadek, łże-rewolucjonista, łże-pamiętnik nikt z ówczesnych leksykografów nie odważył się włączyć do grupy haseł). Formę łże-rewolucjonista odnotował tylko Słownik języka niby-polskiego, czyli błędy językowe w prasie prof. Walerego Pisarka (Ossolineum 1978, s. 52), lecz z zastrzeżeniem, że po polsku należy mówić i pisać pseudorewolucjonista, niby-rewolucjonista; fałszywy, rzekomy rewolucjonista.

Ale czasy mamy nowe, może warto zatem pomyśleć o poszerzeniu zasobu leksykalnego polszczyzny o neologizmy typu łże-świadek, łże-rewolucjonista, łże-pamiętnik, łże-elita itp., skoro znowu się je przywołuje? Po pierwsze będzie raz na zawsze wiadomo, co znaczą, a po drugie jak się je zapisuje (Jarosław Kaczyński użył bowiem pisowni łże elity). Na razie w Wielkim słowniku ortograficznym PWN pod red. prof. Edwarda Polańskiego widnieje tylko jeden wyraz z cząstką łży-(łżykwiat). Dawniej mówiono łżykwiat (a po kaszubsku łżekwiat) na kwiecień, bo uważano, że to miesiąc, który „przedwcześnie wyłudza z ziemi kwiaty”.

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry