StartWszystkie wpisyPorady językoweKrokodyle (krokodylowe) łzy

Kiedyś mówiono i pisano wyłącznie krokodyle łzy (łzy korokodyle). Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN do dzisiaj opowiada się za takim połączeniem wyrazowym. Wielu leksykografów nie widzi jednak w innowacji tego frazeologizmu z przymiotnikiem krokodylowe uchybienia…

– Czy w powiedzeniu związanym z krokodylem musi wystąpić przymiotnik „krokodyle”, inaczej mówiąc – czy należy zawsze mówić i pisać „krokodyle łzy”? Jeśli ktoś powie lub napisze „krokodylowe łzy”, to czy jest to uchybienie językowe? Użyłam niedawno tej formy przymiotnikowej i zwrócono mi uwagę, że to błąd (pytanie od internautki; szczegółowe dane do wiadomości redakcji).

Gdyby sugerować się wskazaniem Wielkiego słownika poprawnej polszczyzny PWN (Warszawa 2004, s. 443), toby wyrażenie krokodylowe łzy należało uznać za niepoprawne.

Wprawdzie zamieszczone tam hasło ma oboczną postać krokodyli a. krokodylowy (‘związany z krokodylem; będący częścią krokodyla’), ale jeśli chodzi o frazeologizm, to przestrzega się przed mówieniem i pisaniem krokodylowe łzy.

Muszą być krokodyle zły.

Takie samo ustalenie normatywne widniało przed laty w Słowniku poprawnej polszczyzny PWN (Warszawa 1973, s. 276):

łzy krokodyle (nie: krokodylowe).

Współcześnie wyłącznie o krokodylich łzach mówi się w Uniwersalnym słowniku poprawnej polszczyzny PWN (Warszawa 2003, t. II, s. 514) oraz w Praktycznym słowniku współczesnej polszczyzny Wydawnictwa „Kurpisz” (Poznań 1998, t. XVIII, s. 94).

Jeśli jednak poszpera się w innych słownikach, to okaże się, że wariantywnego określenia krokodylowe łzy albo łzy krokodylowe nie powinno się potępiać.

Przede wszystkim zamieszczał je bez żadnych zastrzeżeń przeszło pół wieku temu Słownik języka polskiego PAN (Warszawa 1961, t. III, s. 1150). Mówi się tam zarówno o łzach krokodylich (hasło krokodyli), jak i łzach krokodylowych (hasło krokodylowy).

Ale i współcześnie niektórzy leksykografowie nie widzą w krokodylowych łzach niczego nagannego.

Autorzy Słownika wyrazów kłopotliwych PWN (Warszawa 1994, s. 159), piszą:

krokodyle łzy lub krokodylowe łzy to objaw nieszczerej rozpaczy, udawanego żalu, a nie – jak się czasem przypuszcza – wielkiej rozpaczy, wielkiego żalu.

Nawiasem mówiąc, krokodyle wcale nie ronią łez przed pożarciem ofiary. To, co przypomina łzy, jest wydzieliną solną usuwaną kanalikami znajdującymi się koło oczu tych gadów…

Podsumujmy nasze rozważania.

Niewątpliwie omawiany frazeologizm miał pierwotnie postać krokodyle łzy (łzy krokodyle), ponieważ istniał w obiegu jedynie przymiotnik (jaki?) krokodyli, (jaka?) krokodyla, (jakie?) krokodyle i znaczył ‘należący do krokodyla, właściwy krokodylowi; taki jak u krokodyla’.

Oboczna forma o zakończeniu -owy pojawiła się na przełomie XIX i XX w., odnotowana przez Słownik języka polskiego (Warszawa 1902, t. II, s. 558).

Od tego czasu zaczęto używać obydwu form przymiotnikowych: krokodyli (-a, -e) i krokodylowy (-a, -e), a frazeologizm krokodyle łzy otrzymał wtórną postać krokodylowe łzy.

Jedni autorzy słowników zaakceptowali go bez zastrzeżeń, inni – nie, wychodząc z założenia, że trzeba hołdować tradycji i nie należy zmieniać utartego połączenia wyrazowego, w którym od początku występował człon krokodyli (w l.mn. krokodyle).

Mimo to trudno uznać powiedzenie krokodylowe łzy za błędne, powinno zostać w niedalekiej przyszłości zaakceptowane przez wszystkich leksykografów jako oboczność krokodylich łez.

Dodam na koniec, że dopiero w XIX w. wszedł do obiegu rzeczownik krokodyl (z łac. crocodilus).

Wcześniej nasi przodkowie mówili i pisali… kokodryl bądź kokodrył, gdyż i w innych językach istniały wtedy formy z nagłosowym koko– (coco-): st.czes. kokodril, śr.g.nm. kokodrille, st.fr. cocodrille, wł. cocodrillo, hiszp. cocodrilo.

Dopiero w czasach nowożytnych poprawiono owo słowo zgodnie z łacińską etymologią (na ang. crocodile i niem. krokodyl).

MACIEJ  MALINOWSKI

Przewiń do góry