StartWszystkie wpisyPolszczyzna od ręki Pana LiterkiBrać psa na smycz (nie: na smyczę)

Smycz to – jak wiadomo – ‘rzemień lub linka (często zwijana i rozwijana automatycznie) służąca do prowadzenia zwierzęcia, zazwyczaj psa’.

Niekiedy mówi się potocznie smycz na ‘pasek zakończony karabińczykiem (to rodzaj haczyka zamykanego sprężyną), uchwytem lub klipsem, używany do trzymania kluczy bądź telefonu’.

Dawniej na smyczy, czyli grubym rzemieniu lub sznurze, prowadzano niekiedy także jeńców:

Jeńców prowadzili Tatarzy na smyczy, inni powodowali [tzn. prowadzili] zdobyczne konie – pisał Henryk Sienkiewicz w Potopie (część III).

W przeszłości smyczą nazywano również ‘pas u strzelby czy pistoletu’ oraz ‘parę chartów’.

Trzeba wiedzieć, że omawiane słowo jest wyrazem rodzaju żeńskiego, zakończonym spółgłoską (cz), tzn. że mówi się i pisze (ta) smycz, a nie (ta) smycza.

Dlatego zawsze kupuje się nową smycz (a nie: smyczę) i bierze się psa na smycz (a nie: na smyczę).

Nasi przodkowie zamiast smycz posługiwali się niekiedy słowem smyk.

Smyk był synonimem wyrazów rzemień, pasek, o czym wspomina się jeszcze w Słowniku języka polskiego (tzw. warszawskim) Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego (Warszawa 1915, t. VI, s. 249).

Można więc było prowadzić psa na smyku i mieć spodnie na smyku.

Znano też przenośne powiedzenie jak na smyczy, co znaczyło ‘jak z bicza, bez namysłu, na poczekaniu, od ręki’.

Istniał ponadto czasownik smyczyć. Smyczono psy, czyli ‘brano je na smycz’. Występował też w obiegu jego wariant zwrotny smyczyć się. Jeśli coś się smyczyło po ziemi za kimś, oznaczało to tyle, że ‘się wlokło’ (np. Tasiemka smyczyła się za suknią).

Dzisiaj takiego czasownika już się nie używa.

Pan Literka

Przewiń do góry