StartWszystkie wpisyPorady językoweKiedy żona, kiedy małżonka

Słowem neutralnym jest żona. I nim posługujmy się w zwykłych sytuacjach komunikacyjnych, panowie mężowie…

– Wielu mężczyzn, przedstawiając komuś swoją „drugą połówkę”, mówi: „To jest moja małżonka”; „Proszę poznać moją małżonkę”. Podobno w zwykłych, codziennych sytuacjach komunikacyjnych użycie słowa „małżonka” jest niepoprawne i nieeleganckie. Trzeba po prostu powiedzieć: „To jest moja żona”; „Proszę poznać moją żonę”. Przekonywano mnie, że takie są reguły savoir-vivre’u… (e-mail od internauty; dane personalne i adresowe do wiadomości mojej i redakcji).

Rzeczywiście – należy uważać na słowo małżonka, które nie jest stylistycznie neutralne i może wystąpić wyłącznie w czasie spotkań na szczeblu dyplomatycznym, podczas rozmowy mężów stanu, na uroczystej kolacji, w czasie wizyty w teatrze, operze itp.

Wówczas, zgodnie protokołem, powie się np.

Witamy pana prezydenta z małżonką;

Przybył pan premier z małżonką;

Panie marszałku, proszę się kłaniać małżonce, jeśli tej z różnych powodów akurat zabrakło.

Inaczej mówiąc, wyraz małżonka musi być zarezerwowany dla okoliczności wyjątkowych, kiedy trzeba podkreślić rangę i prestiż danej osoby. Posługuje się nim zawsze osoba trzecia, mistrz ceremonii witający gości i ogłaszający to i owo przybyłym.

Użycie wyrazu małżonka w innych sytuacjach jest niestosowne, pretensjonalne i może narazić nas na uwagi, że nie znamy dobrych manier i nie umiemy się w towarzystwie zachować.

Szanowni panowie, proszę więc nie mówić:

Moja małżonka właśnie się rozchorowała i leży w łóżku;

Moja małżonka dobrze gotuje;

Moja małżonka to istota najwspanialsza na świecie.

Określenie małżonka trzeba tutaj zstąpić neutralnym stylistycznie słowem żona:

Moja żona właśnie się rozchorowała i leży w łóżku;

Moja żona dobrze gotuje;

Moja żona to istota najwspanialsza na świecie.

Nie bójcie się, panowie, pięknego słowa żona i sięgajcie do niego również wtedy, gdy chodzi o ‘żonę kolegi, znajomego, brata, kuzyna,’.

Nie podzielam zdania na ten temat wypowiadanego przez część znawców savoir-vivre’u i polszczyzny (proszę wybaczyć…), że nadaje się ono wyłącznie do nazywania „własnej połówki”.

Równie dobrze można się nim posługiwać w odniesieniu do wybranki serca kolegi, znajomego, kuzyna itp.’ Własna czy cudza – zawsze to żona, a nie małżonka.

Mówcie zatem, panowie:

Kaziu, twoja żona jest wspaniała;

Tomku, pozdrów ode mnie żonę;

Wpadnijcie, Janku, kiedyś do nas z żoną.

Błędu na pewno nie popełnicie!

Mówienie moja żona, ale małżonka Tomka w zwykłych sytuacjach prowadzi w konsekwencji do tego, że niektórym mężczyznom nolens volens to się myli (cudza – małżonka, własna – żona) i w konsekwencji o ‘własnej żonie’ zdarza im się czasem powiedzieć moja małżonka

Rzecz jasna, o swoich i cudzych ‘męskich połówkach’ również  nie należy mówić, drogie panie, mój małżonek czy małżonek Krysi, Basi, Zosi, lecz mój mąż, mąż Krysi, Basi, Zosi.

Dodam, że początkowo nasi przodkowie posługiwali się nie wyrazami małżonka, małżonek, lecz małżona i małżon (bez sufiksów -ka i –ek).

Małżona był to trochę słowotwórczo twór hybrydalny (niem. mal ‘umowa, kontrakt’ + żona) o znaczeniu ‘żona pojęta uroczyście na mal, czyli na umowę ślubną’, od której powstał z czasem męski odpowiednik małżon.

Dopiero z biegiem lat upowszechniły się wyrazy małżonka i małżonek (uwidoczniło się oddziaływanie st.czes. wyrazu malžena i jego zdrobnienia malženka).

Według drugiej hipotezy słowo małżona oznaczało pierwotnie ‘męża i żonę’, było więc rzeczownikiem zbiorowym, z którego następnie powstały formy małżonka i małżonek.

Istniało też w obiegu w dawnej polszczyźnie (ale zanikło) słowo małżonkarz, które nazywało ‘uwodziciela cudzych żon’. Słowo to notował jeszcze Słownik języka polskiego J. Karłowicza, A. Kryńskiego i W. Niedźwiedzkiego (Warszawa 1902, t. II, s. 867).

MACIEJ  MALINOWSKI

3 komentarze

  1. Jeżeli jesteśmy w towarzystwie, które mogłoby uznać, że nie umiemy się zachować używając słowa „małżonka”, to jest to wystarczająca ranga wysokości spotkania, by tego słowa użyć 🙂

  2. U mnie chociaż żona jeszcze funkcjonuje, to słownie w towarzystwie już raczej tylko jako „mrzonka”… 😉

  3. Stanislaw Winiecki

    Kłaniam się,

    O ile się nie mylę, to słowa te po prostu powinny być używane przez osobę trzecią i w szeroko rozumianych sytuacjach oficjalnych.
    Sytuacja oficjalna nie musi przy tym oznaczać spotkania na szczeblu dyplomatycznym; równie dobrze może to być anonimowy autor formularza urzędowego, który żąda podania danych na przykład podatnika i małżonka. Nadal jednak mamy do czynienia z sytuacją oficjalną, bo urzędową.

    Pozdrawiam
    Stanisław

Komentowanie jest niedostępne.

Przewiń do góry