Obydwa wyrazy mają w starannej polszczyźnie wyłącznie status potoczności

Co Pan sądzi o czasowniku „kamerować” i rzeczowniku „kamerowanie”? Wiele razy słyszę, że ktoś kupił sobie kamerę cyfrową i „kameruje” wesela i chrzciny. Zdarza mi się też widzieć w kinie na drzwiach informację „Prosimy nie kamerować”. Czy takie słowa w starannej polszczyźnie istnieją? Przyznam, że mam do nich zastrzeżenia. To tak, jakby mówić „rowerować” zamiast „jeździć na rowerze” czy „kajakować” zamiast „płynąć kajakiem”… – dzieli się wątpliwościami internautka.

Wyrazy kamerować, kamerowanie weszły do obiegu wraz pojawieniem się w sklepach pierwszych amatorskich kamer wideo, czyli gdzieś na przełomie lat 70. i 80.

Niewykluczone, że nowe określenia stworzono sobie po to, by odróżnić kręcenie filmów kamerą wideo, czyli urządzeniem elektronicznym służącym do rejestrowania obrazu na taśmie magnetycznej wideo (analogowym nośniku danych, np. VHS), od tradycyjnej metody zapisywania obrazu na prawdziwej taśmie filmowej (dla amatorów dawniej zwykle o szer. 8 mm), do czego służy kamera filmowa.

Przed nastaniem ery wideo nikomu by nie przyszło do głowy posługiwać się formami kamerować, kamerowanie. Zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy filmowali

Kiedy w nowym urządzeniu, czyli w kamerze wideo, taśmę filmową zastąpił nowy nośnik danych, z pewnością można się było pokusić o wymyślenie czegoś innego niż określenia kamerować, kamerowanie.

Jeśli o mnie chodzi, to żałuję, że nie doceniono form wideofilmować, wideofilmowanie (słowniki notują jedynie wyraz wideofilm ‘film zarejestrowany na kasecie wideo’). Pierwotnie były w użyciu, później jednak jakoś o nich zapomniano.

Nie ulega wątpliwości, że określenia kamerować, kamerowanie drażnią dzisiaj sporą część użytkowników polszczyzny przede wszystkim dlatego, że są oni przyzwyczajeni do wyrazów filmowaćfilmowanie.

Ale oto zwolennikom kamerowania (jest ich, o dziwo, coraz więcej…) przyszedł z pomocą szaleńczy rozwój elektroniki na przełomie XX i XXI w.

Otóż duże, ciężkie kamery wideo zostały wyparte przez miniaturowe kamery cyfrowe, które rejestrują obraz i dźwięk na karcie pamięci lub na twardym dysku. Jak zatem w sytuacji takich nośników upierać się przy słowie filmowanie? Przecież w kamerze cyfrowej nie ma filmu… – padają argumenty wysuwane przez zwolenników kamerowania.

Może więc, kiedy pojawiły się na rynku kamery cyfrowe, należało postawić na parę wyrazów cyfrofilmować, cyfrofilmowanie, choć – przyznaję – nie są one zbyt udane?

Odpada raczej sam czasownik cyfrować (i derywat cyfrowanie), gdyż od wieków znaczy co innego (‘ozdabiać ornamentem’, a dawniej ‘podpisywać inicjałami’; od: słowa cyfra ‘ornament, wzór; inicjały’).

Jak widać, nie ma we współczesnej polszczyźnie słowa sensownie nazywającego czynność operatorską kiedyś wykonywaną za pomocą kamery wideo, a obecnie kamery cyfrowej (nagrywanie? słowo to kojarzy się raczej z czymś innym…).

Ale skoro i tak produktem końcowym całego przedsięwzięcia jest film oglądany na ekranie telewizora lub komputera, czyż nie lepiej pozostać mimo wszystko przy tradycyjnych określeniach filmować, filmowanie?

Przecież nowoczesne aparaty telefoniczne pozbawione są klasycznych dzwonków, a i tak wszyscy mówią, że dzwoni telefon

Pamiętajmy o tym, że czasownik kamerować i rzeczownik kamerowanie mają dzisiaj w starannej polszczyźnie wyłącznie status potoczności.

Z takim kwalifikatorem zamieszczają go słowniki (np. Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza, Warszawa 2003, t. II, s. 24; Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny Wydawnictwa „Kurpisz” pod redakcją Haliny Zgółkowej, Poznań 1998, t. XV, s. 287; Słownik współczesnego języka polskiego Wydawnictwa „Wilga” pod redakcją Bogumiła Dunaja, Warszawa 1998, t. I, s. 354; czy Słownik 100 tysięcy potrzebnych słów PWN pod redakcją Jerzego Bralczyka, Warszawa 2006, s. 274).

Prawdziwa entuzjastka  i prawdziwy entuzjasta pięknej polszczyzny na pewno jednak nie powiedzą nigdy kamerować, kamerowanie

MACIEJ MALINOWSKI

 

Scroll to Top