Nieodmienianie tego rzeczownika jest dość nienaturalne. Może więc dopuścić powoli do użytku odmianę kakaa”, kakau”, z kakaem”, w kakau”?


Co zrobić ze słowem kakao? Czy ze względu na nietypowe w polszczyźnie zakończenie (styk samogłosek -ao) wciąż pozostawiać je bez odmiany, czy jednak próbować powoli uruchamiać fleksyjnie i mówić oraz pisać kakao, kakaa, z kakaem?

Wydaje się, że coś z tym trzeba by zrobić…

Nieodmienianie rzeczownika kakao jest dość nienaturalne (np. pobrudził się kakao, ciasto z kakao, dawno nie pić kakao). Dzieje się tak dlatego, że w słowie tym występuje tzw. rozziew (inaczej hiatus, hiat), czyli mamy do czynienia z sąsiedztwem dwóch samogłosek.

Dlatego duża część użytkowników polszczyzny traktuje go tak, jak gdyby zawierał w wygłosie epentetyczną (wtrąconą) spółgłoskę ł (jak ciało, działo) i mówi [kakało], [kakała], [w kakale]. Tymczasem żadne ł czy l w wymowie i piśmie nie wchodzi w grę, owe głoski i litery są nieuzasadnione morfologicznie (o czym w dalszej części tekstu).

Okazuje się, że kiedy omawiany wyraz wchodził do polszczyzny (w XVIII wieku), można było (teoretycznie) postawić na inne jego brzmienie niż dzisiaj, nie kakao, lecz np. kakał lub właśnie…kakało.

Ówcześni leksykografowie, wybierając kakao, chcieli z pewnością, by rodzima forma zachowała ścisły związek graficzny z niemieckim Kakao i włoskim, francuskim czy hiszpańskim cacao.

Niestety, nie wzięto pod uwagę tego, że po pierwsze – wyraz zawierający na końcu samogłoski a i o sprawi Polakom sporo trudności w artykulacji, a po drugie – będzie musiał pozostawać nieodmienny, gdyż że nie znajdzie się dla niego odpowiedniego paradygmatu (wzorca) fleksyjnego.

Tymczasem można się było „podeprzeć” np. portugalską formą cacau [wym. kakał] i utworzyć rzeczownik kakał.

Mielibyśmy dzisiaj w polszczyźnie zamiast (to) kakao twór rodzaju męskiego (tenkakał, który daje się łatwo wymawiać i deklinować: (tego) kakału, (z tym) kakałem, (o tym, w tym) kakale; (te) kakała, (tych) kakałów itp.

Zresztą forma kakał i tak funkcjonuje w języku potocznym. Nieodżałowany śp. Andrzej „Ibis” Wróblewski pisał kiedyś w „Bykach i byczkach” („Wiedza Powszechna”, Warszawa 1995, s. 348):

Będąc przed paru laty w Słupsku, wstąpiliśmy z kolegą do baru mlecznego. Zamówiliśmy kakao. On – zimne, ja – gorące. Kasjerka przyjęła pieniądze i rzuciła krótkie polecenie do okienka kuchennego: „Jeden  k a k a u  na zimno, drugi na gorąco”…

Przytaczając ową historię, „Ibis” użył wprawdzie formy graficznej kakau, ale jak znam życie, pracownica baru mlecznego w Słupsku mówiła [kakał] i gdy trzeba było, pisała kakał

Poznajmy etymologię owego nieszczęsnego rzeczownika kakao.

Jest pochodzenia azteckiego. W indiańskim dialekcie nahuatl (w Meksyku) istniało słowo cacahuatl, pisane też jako kakahuatl, kakauatl, które oznaczało ‘nasiona, ziarna owoców drzewa Theobroma rosnącego w dżunglach Ameryki Południowej i w Ameryce Środkowej’.

Dlatego na ‘proszek z takich zmielonych nasion, którego używano jako składnika podstawowego przy wyrobie czekolady’, a później na ‘napój z nich sporządzony (na wodzie lub mleku)’ przyjęła się nieco krótsza nazwa cacau, kakau.

Za pośrednictwem języka hiszpańskiego przybrała ona później międzynarodową postać cacao, kakao. Anglicy i Amerykanie piszą obocznie cacaococoa, a wymawiają [koukou], [koukau].

Przy okazji wspomnijmy i o tym, że na napój otrzymywany z nasion drzewa cacauatl Aztecy mówili [szokoatl] ‘gorzka woda’ i dlatego Hiszpanie utworzyli swoją nazwę chocolate [wym. cziokolate], która później weszła w tej lub podobnej postaci do wielu języków.

My przyjęliśmy ją od Włochów (u nich tocioccolata) i przez jakiś czas mówiliśmy czokolata. Później było wiele wersji: ciokolata, czekulata, cekulata, szokołada, czokulada, czokolada, aż wreszcie ustaliła się nazwa czekolada.

Co więc zrobić dzisiaj z tym kakao (kakaem?).

Współczesna norma językowa ciągle każe nam go nie odmieniać, ale wskutek tego, że duża część Polaków mimo to mówi [kakała] [z kakałem], [w kakale], warto chyba pomyśleć o dopuszczeniu w starannej polszczyźnie (zarówno w mowie, jak i w piśmie) deklinowanie kakaa, kakau, z kakaem.

Jedynie z miejscownikiem jest kłopot, gdyż musiałaby to być forma w kakau (np. Nie lubię kożucha w kakau). Na pierwszy rzut oka nieco razi (oddziaływanie potocznej wymowy [w kakale] robi swoje), ale z czasem pewnie by się przyjęła i upowszechniła.

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry