Na oficjalnej stronie Marcina Dańca przeczytałem ostatnio, że w 1984 r. wraz z Krzysztofem Januszem założył on kabaret pn. „Takich Dwóch” i jednym z pierwszych wspólnych przedsięwzięć był program pod nazwą „Ech żesz ty, telewizjo…”. Przypomniałem sobie w tym momencie, że niedawno pisał Pan w „Angorze” o wyrazach „zjedzżeż” (zupę), „przystrzyżżeż (mi włosy)”, które przyjmują końcówkę „ż”, a nie „sz”. Czy przypadkiem program przygotowany przez Dańca i Janusza nie powinien się nazywać „Ech żeż ty, telewizjo…”?
Internauta odkrył rzecz tyle zaskakującą, co w sumie przykrą. Jeśli Marcin Daniec i kolega nazwali jeden ze swoich programów Ech żesz ty, telewizjo… i taki zapis pojawiał się na plakatach, afiszach bądź jako element scenograficzny, to nie przypuszczając nawet, wystawili sobie nie najlepsze świadectwo, jeśli chodzi o znajomość ortografii. Zrobili nie jeden błąd, ale… dwa! Poprawnie winno być bowiem Echżeż ty, telewizjo…, gdyż żeż to podwójna (tzw. wzmocniona) partykuła, którą z każdą częścią mowy, a więc i z wykrzyknikiem ech, pisze się łącznie. Przyznaję, że to rzadkie, wręcz nietypowe połączenie i dlatego nie dziwię się, iż sprawia piszącym sporo kłopotu. Nie wszyscy po prostu wiedzą, że chodzi o dwie partykuły. Ponadto wygłosowe [żesz] przypomina formę czasownikową II osoby l. poj. (np. możesz) i prowokuje do takiegożeż (sic!) zapisu. Nieżyjący już językoznawca z częstochowskiej WSP Stanisław Podobiński opisał kiedyś podobny przypadek, który wykrył w Słowniku slangu potocznej angielszczyzny” (wydanym przed kilku laty przez wydawnictwo SLANG Books z Gdańska). Otóż zwrot Driver’s license?… Holyshit! I clean forgot” otrzymał polskie tłumaczenie Prawo jazdy?… a rzesz, kurwa, na śmierć zapomniałem! Tu pojawiło się nie tylko „sz”, ale „rz” zamiast „ż”!