Przed wiekami było to bardzo częste powiedzenie
– W rozmowie z koleżanką zapytałam ją o jakąś sprawę, a ona odpowiedziała: „No to, Marysiu, »zabiłaś mi teraz ćwieka«. Nie umiem tego jednoznacznie ocenić, muszę pomyśleć”. Wcześniej nie spotkałam się z takim powiedzeniem, domyślam się, że jest stare, archaiczne. Proszę o kilka słów odpowiedzi, skąd się wzięło w polszczyźnie, dlaczego występuje w nim słowo „ćwiek” i co ten zwrot właściwie znaczy (e-mail nadesłany przez internautkę).
Przypuszczam, że czytelniczka jest osobą młodą, skoro wprawił ją w zakłopotanie użyty przez koleżankę zwrot zabić ćwieka. Tymczasem chodzi o powiedzenie obecne w polszczyźnie od wieków, notowane przez słowniki już w XIX stuleciu (a może i wcześniej), a i we współczesnym języku polskim niekiedy przywoływane.
Osobę, która powiedziała zabiłaś mi teraz ćwieka, trzeba pochwalić za sięgnięcie w zwykłej rozmowie po frazeologizm mający tę zaletę, że ubarwił wypowiedź i zaświadczył od razu o większych kompetencjach językowych mówiącej. Ale – jak widać – z właściwym odbiorem archaizmów bywa jednak kłopot, nie każdy użytkownik polszczyzny potrafi odgadnąć ich sens.
Od strony gramatycznej omawiany zwrot wydaje się nieco potoczny, na co wskazuje forma IV przypadka słowa ćwiek, tzn. ćwieka. Według starannej normy polszczyzny należałoby powiedzieć i napisać zabić (komu) ćwiek, gdyż tak brzmi biernik tego rzeczownika (M. = B.).
A i sam bezokolicznik zabić lepiej by było w tym wypadku zastąpić bezokolicznikiem wbić. Wówczas frazeologizm przybrałby postać wbić (komu) ćwiek, co by klarowniej odpowiadało dosłownemu znaczeniu tych słów w odniesieniu do naprawy obuwia – ‘wbić do podeszwy buta drewniany sztyft, żeby na stałe połączyć ją z górną częścią’. Słowo ćwiek w przeszłości miało takie właśnie znaczenie podstawowe, nazywało również ‘gwóźdź z szeroką, płaską lub wypukłą główką’.
Metaforycznie używano też dawniej wyrażenia ćwiek w głowie, co znaczyło ‘mieć manię, bzika na czyimś punkcie’. Tadeusz Boy-Żeleński pisał w „Obrachunkach fredrowskich” (wyd. 1934 r.), analizując postacie literackie, w tym te z komedii Moliera: Orgon w „Świętoszku” poza swoim ćwiekiem w głowie [tzn. obsesją na punkcie Tartuffe’a, ślepą wiarą w jego fałszywą pobożność – mój przypis] był rozsądnym i dzielnym człowiekiem.
Omawiane dziś powiedzenie zabić (komu) ćwieka miało pierwotnie dłuższe wersje, a w dwóch pojawiał się przywołany wyżej przeze mnie czasownik wbić. Nasi przodkowie mówili i pisali: zabić (komu) ćwieka w głowę lub wbić (komu) ćwieka w głowę, lub zabić (komu) ćwieka w łeb, lub wbić (komu) ćwieka w łeb, co znaczyło ‘sprawić komuś kłopot, zmuszając go do uporczywego myślenia o jakiejś nieokreślonej rzeczy, sprawie itp.’. Zabijanie ćwieka (wbijanie ćwieka) było niewątpliwie wprowadzeniem kogoś w stan zakłopotania, niepewności, konfuzji.
Okazuje się, że skoro można było wbić, zabić (komu) ćwieka, udawało się czasami wybić (komu) ćwieka z głowy, czyli ‘wyperswadować coś komuś, przezwyciężyć czyjąś natrętną myśl, manię’. Szlachcicowi polskiemu nie tak łatwo było ćwieka z głowy wybić, że „liberum veto” jest nieodzownym warunkiem istnienia Polski – pisał Ignacy Chrzanowski w „Historyi literatury niepodległej Polski” (wyd. 1918 r.).
Dodajmy na zakończenie, że w omawianym zwrocie zamiast wyrazu ćwiek występowało niekiedy słowo klin. Zarówno w mowie, jak i w piśmie posługiwano się zwrotami zabić klina w głowę, mieć klin w głowie i coś tkwi klinem w głowę (‘dać, otrzymać bardzo trudne zadanie; nie móc się uwolnić od myśli o czymś’). Można też było wbić klin/ klina między kogoś, tzn. ‘powaśnić, poróżnić kogo’.
MACIEJ MALINOWSKI
odcinek nr 1269