StartWszystkie wpisyPorady językoweTo pikuś

Tego słowa w znaczeniu ‚błahostka, drobnostka, rzecz mało ważna’ nie odnotowują słowniki języka polskiego, a mimo to zwrot  „to pikuś” znalazł drogę do wspólczesjej frazeologii potocznej


W znanym spocie reklamowym agent ubezpieczeniowy przychodzi z ofertą do matki trojga małych dzieci i mówi: – To jest jedna polisa dla całej rodziny, ubezpieczenie na życie i zdrowie. No i mamy też program, który pozwoli sfinansować edukację pani dzieci.

Kobieta wydaje się niezbyt zainteresowana propozycją. Słuchając tego, zmywa naczynia, maluchy zaś obsiadły gościa, wkładają mu do teczki z dokumentami chomika, puszczają w jego stronę bańki mydlane i rozwiązują sznurowadła u butów nieznajomego. W pewnym momencie gospodyni domowa odzywa się z rozbrajającą szczerością:

Tylko wie pan co, panie Marku. Mam taki jeden problem… Chodzi o to, że teraz muszę wyjść na chwilę i nie bardzo mam przy kim dzieci zostawić. Może pan by mógł ich przypilnować dosłownie chwileczkę, no bo przecież te całe formalności u was to pikuś

Agentowi odbiera głos…

Na koniec z tzw. offu płynie informacja „U nas formalności to pikuś”, a sympatyczny karzeł w żółtych spodniach na szelkach (siedzący na blankiecie umowy) dodaje: „Pan Pikuś”, przypominając, że jest w firmie kimś ważnym.

Sympatyczny filmik pn. „Rodzina” (reż. Iwo Zaniewski, to ten od nowatorskich, oryginalnych spotów telefonii komórkowej „Plus” z udziałem kabaretu „Mumio”) przypadł nam do gustu, polubiliśmy maskotkę o imieniu Pikuś. Jest tylko jedno „ale”…

Otóż o ile copywriterzy mogli się posłużyć nazwą własną Pikuś, o tyle budzi zastrzeżenie wyraz pospolity pikuś (i tym samym zwrot to pikuś) użyty w znaczeniu ‘błahostka, coś mało ważnego, drobnostka’. Takiego słowa o tej czy podobnej definicji nigdy w starannej  polszczyźnie nie było, nie odnotowywały go stare słowniki języka polskiego, nie wymieniają również nowe (może to jeden z potocyzmów znanych w jakims regionie Polski?). Wygląda mi to zatem na niezbyt uzasadnioną językowo zabawę, grę słowną…

Owszem, nasi przodkowie znali rzeczownik nazywający ‚drobnostkę, błahostkę’ czy ‚rzecz bez wartości’. Było nim słowo pikula (z wł. piccola), które zamieścił Słownik języka polskiego A. Kryńskiego, A. Karłowicza, Wł. Niedźwiedzkiego (Warszawa 1908, t. IV, s. 189).      Niewykluczone, że twórcy spotu nie słyszeli o pikuli, a jeśli słyszeli, to być może uznali ją za mało nośną w reklamie. Wymyślili więc na chybcika apelatyw pikuś (‘rzecz mało wartościowa’) i dla hecy zestawili go z nazwą własną Pikuś (Pan Pikuś), tworząc przyjemną dla ucha zbitkę formalności to pikuśPan Pikuś.

Ów zabieg okazał się ryzykowny. Rzeczowniki z przyrostkiem zdrabniającym -uś nazywają ludzi, zwierzęta (np. pracuś, goguś, kiciuś, laluś, truś, struś), ale już nie pojęcia czy zjawiska. Archaiczne powiedzenie to jest pikula, to pikula miało kiedyś sens, współczesny zwrot to jest pikuś, to pikuś… nie bardzo.

Należy w tym momencie dodać, że istniało jednak przed laty słowo pikuś odnoszące się do człowieka. W gwarze uczniowskiej w Warszawie pikusiem nazywano ‘wesołego ucznia’ (z pewnością za pierwowzór owego określenia musiał posłużyć jakiś niewielki wzrostem chłoptaś, z którego podśmiewywali się koleżanki i koledzy). Funkcjonowały też inne określenia na ‘małego chłopca’, usługującego nieraz w kawiarni, w restauracji czy w hotelu: pikulik, pikulin, pikolak, pikolo.

W „Zaklętych rewirach” Henryk Worcell wspomina o pomocnikach kelnerów, tzn. pikolach, czasem zdrobniale nazywanych pikusiach:

Wieczór o wpół do ósmej personel restauracyjny był w komplecie; kelnerzy i  pikole  spacerowali między stołami”; „Fornalski poprawia palcami układ pieczeni i jarzyn na półmiskach, pikuś w bufecie dolewa męty do piwa, a kawiarka Elza wyjmuje palcami kożuszek z kawy…”.

Wszystkie przywołane określenia utworzone zostały jak najbardziej poprawnie, gdyż etymologicznie łączyły się z włoskim słowem  piccolo, czyli ‘mały’.

Pikuś był więc ‚małym chłopcem’, ale w polszczyźnie ogólnej, literackiej nigdy… ‘drobnostką, błahostką’. W tym drugim znaczeniu można owo słowa tolerować jedynie w języku potocznym, który często rządzi się innymi prawami (na tej samej zasadzie potocznie mówi się klituś-bajduś nie tylko na ‚gadułę, pleciugę’, ale także gdy mowa o ‚powiedzeniu pozbawionym sensu, opowiadaniu głupstw’).

Mimo to twórcy reklamy sięgnęli po potoczny neosemantyzm pikuś i zwrot to pikuś, to jest pikuś, kiedy chodzi ‘o coś mało znaczącego, mało ważnego’, i trzeba to przyjąć do wiadomości. Nolerns volens należy on już do współczesnej frazeologii potocznej. Przestrzegam jednak wszystkich przed mówieniem to jest  m a ł y  pikuś. Przecież pikuś to ‘coś małego, drobnego’, a więc po co dodawać przymiotnik mały, prawda? Powstaje wówczas pleonazm…

 MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry