StartWszystkie wpisyPorady językoweStudiować zaocznie

Bez naświetlenia historycznego tła dawnego systemu szkolnictwa wyższego w Polsce tuż po drugiej wojnie światowej ów zwrot pozostaje rzeczywiście niezrozumiały dla nas, współcześnie żyjących

– Od dawna zastanawiam się, dlaczego o kimś, kto odbywa studia i pracuje, mówi się, że „studiuje zaocznie” (e-mail od internauty xkrxxx@pro.onet.pl; szczegółowe dane do wiadomości mojej i redakcji).

Zwrot studiować zaocznie i wyrażenia studia zaoczne pojawiły się w komunikacyjnym obiegu dość dawno, po wojnie, na przełomie lat 40. i 50., kiedy istniała w Polsce dość osobliwa (takie były czasy i wymagania) forma szkolnictwa wyższego skierowana do dużej grupy pracujących.

Ponieważ szkoły i przemysł (PRL-owskie rządy forsowały industrializację) na gwałt potrzebowały fachowców, wymyślono z jednej strony trzyletnie studia wieczorowe w dni robocze każdego tygodnia w godz. 16-21 z normalnymi wykładami, ćwiczeniami i laboratoriami dla osób pracujących i mieszkających w mieście, gdzie znajdowała się uczelnia, oraz trzyletnie studia zaoczne dla wszystkich chętnych spoza wielkich ośrodków akademickich w kraju (nikomu się wówczas nie śniły filie uczelni).

Ale owo studiowanie zaoczne nie wyglądało tak jak dzisiaj, kiedy to słuchacze normalnie uczestniczą w wykładach i ćwiczeniach, tyle że w nieco ograniczonym wymiarze i wyłącznie weekendy (piątki po południu, całe soboty i niedziele). Było… specyficzne.

Kilka lat po wojnie osoby studiujące w trybie zaocznym nie uczestniczyły w wykładach i ćwiczeniach, lecz uczyły się w domu samodzielnie. W określonym czasie rozsyłano im (pocztą) zadania i ćwiczenia do wykonania, co później należało odesłać, by zostało sprawdzone i ocenione. Po zakończeniu całej procedury prace domowe trafiały zwrotnie do studentów.

Osoby studiujące w trybie zaocznym nie uczestniczyły w wykładach i ćwiczeniach, lecz uczyły się w domu samodzielnie.
Osoby studiujące w trybie zaocznym nie uczestniczyły w wykładach i ćwiczeniach, lecz uczyły się w domu samodzielnie.

Na uczelnię przyjeżdżało się zazwyczaj dwa razy w roku akademickim (w lutym i w lipcu) na tzw. sesje naoczne, podczas których przewidziane były konsultacje u wykładowców połączone z wpisywaniem zaliczeń i zdawaniem egzaminów (można sobie jedynie wyobrazić, w jaki sposób to przebiegało…), a okazjonalnie pokazowy wykład.

Jak widać, studiowanie zaoczne odbywało się wtedy jak gdyby ‘za oczami wykładowców, pod nieobecność studiujących’, i stąd się właśnie wzięło sformułowanie studia zaoczne, które bez naświetlenia historycznego tła dawnego systemu szkolnictwa wyższego po drugiej wojnie światowej pozostaje rzeczywiście niezrozumiałe dla nas, współcześnie żyjących.

Z biegiem czasu (lata 60. i później) formuła studiów zaocznych  nieco ewoluowała (wymagania wzrosły, dawny sposób zdobywania wiedzy uznano za nie najlepszy… ), studenci pracujący zaczęli przyjeżdżać w piątki, soboty i niedziele na uczelnie i odbywali już regularnie wykłady, ćwiczenia i laboratoria.

Tak jest do dzisiaj. Co tydzień lub co dwa tygodnie trzeba przyjeżdżać do ośrodków akademickich (nie ma znaczenia, czy się mieszka blisko czy daleko…) i normalnie uczestniczyć w wykładach oraz ćwiczeniach, zaliczać kolokwia i zdawać egzaminy.

A zatem ze stanowiska etymologicznego całej nazwy słowo zaoczne (‘za oczami wykładowców’) w odniesieniu do późniejszej (w latach 60. i 70) oraz do obecnej formuły studiów dla osób pracujących jest nieuzasadnione.

Z tego względu w oficjalnej nomenklaturze nie używa się już sformułowania studia zaoczne (pozostało ono jako określenie zwyczajowe…), tylko studia niestacjonarne, a na studia dzienne (gdyż ‘studenci uczą się dzień w dzień’) mówi się: studia stacjonarne.

A swoją drogą wyraz stacjonarny (z fr. stationnaire) należy chyba uznać za niezbyt udany, gdyż głównie kojarzy się ze znaczeniem ‘pozostający na miejscu, stały, niezmieniający położenia’ (np. telefon stacjonarny, komputer stacjonarny, agregat stacjonarny).

Czyżby zdecydowano się na nań dlatego, że studenci s t a l e, codziennie przychodzą na zajęcia?

Nawiasem mówić, przysłówek zaocznie i przymiotnik zaoczny przedstawiciele nauki zapożyczyli przed półwieczem z terminologii prawniczej. Tam bowiem bardzo często operowało się i operuje wyrazami zaocznie, zaoczny w znaczeniu ‘dziejący się, dokonywany pod nieobecność osoby zainteresowanej’ (np. postępowanie zaoczne, rozprawa zaoczna, wyrok zaoczny).

Prawnikom znane jest też określenie zaoczność postępowania (tzn. ‘przeprowadzenie procesu karnego lub cywilnego bez obecności oskarżonego lub pozwanego’), więc per analogiam łatwo można by na przełomie lat 40. i 50. utworzyć podobny termin z zakresu szkolnictwa wyższego zaoczność studiowania (‘odbywanie studiów bez chodzenia na wykłady i ćwiczenia’). Z pewnością go niekiedy używano…

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry