StartWszystkie wpisyPorady językowePobory (‘pensja’)

Pierwotnie chodziło wyłącznie o twór środowiskowy wprowadzony do obiegu urzędniczego na przełomie XIX i XX stulecia przez anonimowego księgowego rodem z Galicji

– Czy można się jeszcze dzisiaj swobodnie posługiwać słowem „pobory” w znaczeniu „stałe wynagrodzenie za pracę, pensja”? Wydaje mi się ono trochę archaiczne (e-mail otrzymany od internauty albxxxx@interia.pl; szczegółowe dane do wiadomości mojej i redakcji).

Określenie pobory w znaczeniu ‘stałe wynagrodzenie za pracę, pensja, zapłata’ funkcjonuje współcześnie w obiegu, a słowniki odnotowują je bez żadnych zastrzeżeń (czyli nie uznają poborów za słowo dawne, przestarzałe…).

Różnica w traktowaniu tego wyrazu przez leksykografów polega jedynie na tym, że niektóre (np. Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny Wydawnictwa „Kurpisz” pod redakcją Haliny Zgółkowej, Poznań 2000, t. 29, s. 188) włączają pobory do hasła pobór, inne (np. Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza, Warszawa 2003, t. III, s. 198) traktują je jako coś oddzielnego, przypominając, że ów termin nie ma form syngularnych i że używa się go przede wszystkim w języku urzędowym.

Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego (Warszawa 2004, s. 782) opatruje z kolei nasze słowo kwalifikatorem: oficjalne, i podaje przykłady użycia: wysokie, niskie pobory; miesięczne pobory; skromne pobory nauczycielskie a. nauczycieli; podwyższyć, obniżyć, wypłacić komuś pobory.

W Uniwersalnym słowniku… wspomina się jeszcze o potocznym powiedzeniu wejść komuś na pobory, czyli ‘zająć pensję’ (z powodu jakichś zobowiązań).

Trudno jednoznacznie powiedzieć, skąd się wzięła w polszczyźnie ogólnej nazwa pobory na ‘wynagrodzenie za pracę, pensję’ (łac. pensio ‘zapłata’) i właściwie po co zaczęto tak kiedyś mówić i pisać, skoro istniały inne wyrazy.

Wszystko wskazuje na to, że pierwotnie chodziło wyłącznie o twór środowiskowy wprowadzony do obiegu urzędniczego na przełomie XIX i XX stulecia przez anonimowego księgowego rodem z Galicji.

Być może ów jegomość uznał, że skoro ludzie co miesiąc pobierają wynagrodzenie, czyli inaczej ‘biorą, otrzymują, dostają je’, to są to ich pobory. W ten sposób rzeczownik pluralny (te) pobory stał się synonimem ‘płacy, pensji, zapłaty’.

Nie wchodziło w tym wypadku w grę słowo lp. (ten) pobór, gdyż było obarczone wystarczająco wieloma znaczeniami (1. ‘powołanie, branie, zaciąg do wojska’, 2. ‘zbieranie, ściąganie należności, opłat itp., egzekwowanie podatków, czynszów’ itp., 3. ‘czerpanie z jakiegoś źródła, zaopatrywanie się w coś’, np. pobór mocy elektrycznej, pobór wody).

Niewykluczone jednak, że owe pobory miały jakiś ukryty sens, gdyż dotyczyły nie tylko samej pensji (pamiętajmy, że początkowo słowo to występowało w języku środowiskowym osób zatrudnionych w administracji, księgowości, kadrach itp.), ale także wszelkich dodatków, jakie urzędnicy otrzymywali i jakie im przysługiwały.

Tak rozumując, wyszłoby na to, że pobory musiały stanowić w dawnych czasach nie coś jednostkowego, ale sumę czegoś: 1. comiesięcznego wynagrodzenia (pensji) za pracę i 2. rozmaitych dodatków, które wtedy przysługiwały urzędnikom (np. brali oni ekwiwalent drożyźniany).

Poborami byłoby więc ‘wszystko to, co pobierano, co otrzymywano za pracę’, a nie tylko tzw. goła pensja.

Mimo to, kiedy na początku XX w. nasze słowo zaczęło powoli przenikać z Galicji do języka ogólnego (głównie do tekstów prasowych), odezwały się głosy jednoznacznie je potępiające.

Adam Antoni Kryński tak pisał w poradniku Jak nie należy mówić i pisać po polsku (Warszawa 1921, s. 145, pisownia oryginalna):

„(…) próby kancelaryjne wprowadzenia wyrazu pobory w znaczeniu płace, pensje lub wynagrodzenia są u nas nowością zgoła niepożądaną (…). Przenoszenie zatym znaczenia płacy na wyraz inny o znaczeniu odmiennym, musi w praktyce prowadzić do zamętu i nieporozumień. Tym samym posługiwanie się tym prowincjonalizmem nie może znaleźć uzasadnienia – jest pomysłem wprost niewłaściwym i chybionym”.

A jednak słowo pobory ostało się do dzisiaj…

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry