StartWszystkie wpisyPorady językoweO kontaminacji na całe szczęście

Coraz więcej osób zaczyna tak mówić…

W czasie mistrzostw Europy w siatkówce rozgrywanych w naszych kraju komentator często używał zwrotu „na całe szczęście był aut”, „na nasze szczęście piłka dotknęła bloku rywali”. Według mnie popełniał błąd. Czy nie powinno się mówić: „na szczęście był aut”, „na szczęście dla nas piłka dotknęła bloku rywali” albo „całe szczęście, że był aut”, „całe szczęście dla nas, że piłka dotknęła bloku rywali”? (e-mail nadesłany przez internautkę anab*****@gmail.com); szczegółowe dane do wiadomości mojej i redakcji).

Korespondentka bardzo słusznie dopatruje się uchybienia w wyrażeniach na całe szczęście, na nasze szczęście itp. od dawna krytykowanych w wydawnictwach poprawnościowych.

Już prawie 40 lat temu zwracał na to uwagę Walery Pisarek w Słowniku języka niby-polskiego (Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1978, s. 59), pisząc:

Na całe szczęście – wyrażenie wynikłe ze skrzyżowania dwóch poprawnych wyrażeń polskich: całe szczęście, że… oraz na szczęście (coś się stało), np. Na całe szczęście (albo: na szczęście, albo: całe szczęście, że…) eksplozja nie pociągnęła za sobą ofiar w ludziach.

Owo ustalenie normatywne podtrzymał po 26 latach Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego (Warszawa 2004, s. 1135, hasło szczęście): niepoprawnie na całe szczęście, poprawnie na szczęście a. całe szczęście, że…, np. Na całe szczęście, poprawnie: na szczęście zdołał wyskoczyć z płonącego baraku. a. Całe szczęście, że zdołał wyskoczyć z płonącego baraku.

A zatem należy przyjąć do wiadomości, że mamy od dawna w polszczyźnie dwa wyrażenia: na szczęście i całe szczęście, że…, które znaczą to samo ’dzięki pomyślnemu zbiegowi okoliczności, szczęśliwym zrządzeniem losu; szczęśliwie’.

Można też powiedzieć lub napisać to szczęście, że… lub szczęście, że…, np. to szczęście, że w budynku nie doszło do wybuchu i szczęście, że zguba się znalazła. Wspomina się o tym w Uniwersalnym słowniku języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza (Warszawa 2003, t. III, s. 1503).

Wyszło za to z użycia powiedzenie szczęściem nic się nie stało; szczęściem nie doszło do tragedii; szczęściem nikt tego nie zauważył.

O przysłówku szczęściem, czyli formie narzędnika wyrazu szczęście – jako synonimie wyrażenia na szczęście – znaczącym ‘szczęśliwym trafem, trafunkiem’ wspominano jeszcze w Słowniku poprawnej polszczyzny PWN z 1973 r. pod redakcją Witolda Doroszewskiego i Haliny Kurkowskiej (s. 749).

Powodem była z pewnością obecność tego słowa zarówno w Słowniku języka polskiego (tzw. wileńskim) z 1861 r. (Lwów, t. II, s. 1624), jak i w Słowniku języka polskiego (tzw. warszawskim) Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego (Warszawa 1915, t. VI, s. 583).

W przeszłości chętnie do niego sięgali i Adam Mickiewicz (pisał w „Panu Tadeuszu” Szczęściem nikt nie zauważał, gdyż dotychczasowa / zakończyła się nagłym wybuchem hałasu), i Henryk Sienkiewicz (Łódź z San-Geromo rozbiła się na mieliźnie, szczęściem nikt nie utonął; „Nowele”).

Dzisiaj pozostały nam klarowne wyrażenia na szczęście i całe szczęście, że…, których nie wolno kontaminować (krzyżować), tzn. słowa całe (także twoje, jego, nasze, ich) włączać do pierwszego.

Rzecz jasna, połączenie wyrazowe na całe szczęście, na nasze szczęście jest jak najbardziej poprawne, ale w innej konstrukcji, np. wszystko może wpływać na nasze szczęście, wpływ rodziny na całe twoje szczęście był olbrzymi.

PS Czytam w Poradni Językowej PWN, że błędnym połączeniem na całe szczęście posłużyli się Alfred Szklarski w „Tomku w krainie kangurów”, Stefan Kisielewski w „Abecadle Kisiela”, Stanisław Lem w „Cyberiadzie” i Andrzej Kuśniewicz w „Lekcji martwego języka”.

Cóż, każdemu może się przytrafić błąd…

 MACIEJ  MALINOWSKI

1 komentarz

Komentowanie jest niedostępne.

Przewiń do góry