StartWszystkie wpisyPorady językoweNiedoczas

Jest to skrót wyrażenia niedostatek czasu, stworzony w latach 50. przez dziennikarza piszącego o szachach, niewystępujący w tekstach z zakresu literatury czy nauki i nieznany polszczyźnie potocznej

– Czy w starannej polszczyźnie można tolerować słowo „niedoczas”? Zdarza mi się nieraz usłyszeć, że „ktoś jest w ciągłym niedoczasie”, czyli że „brakuje mu czasu”, lub że „cierpi na niedoczas”, to znaczy „brak czasu”. Określenie to wydaje mi się dziwne, sztuczne i wręcz niepoprawne. Nie wiem, czy zamieszczają je słowniki, a jeśli tak, to ciekawi mnie, jaki jest jego status (pytanie od internautki).

Słowo niedoczas znane jest polszczyźnie przynajmniej od półwiecza, kiedy to zamieścił je Słownik języka polskiego PWN pod redakcją Witolda Doroszewskiego (Warszawa 1963, t. V, s. 44) w dwóch definicjach i z kwalifikatorami: sportowe i rzadkie.

Według tego najbardziej wówczas miarodajnego dzieła leksykograficznego niedoczas (bez form l.mn.) oznaczał:

  1. ‘końcową fazę partii szachowej, w której jednemu lub obu grającym grozi przegrana wskutek niewykonania przewidzianej regulaminem liczby ruchów w określonym czasie’ (np. Dał szansę na remis przeciwnikowi, ale jego partner był tak zmęczony grą w niedoczasie, że nie potrafił jej wykorzystać; był to tekstu z dziennika „Sport” z 1954 r.);
  2. ‘nienadążanie, opóźnianie się’ (np. Harcerstwo pozostaje pod względem wychowania technicznego w niedoczasie wobec potrzeb życia; tym razem chodziło o fragment tekstu z „Trybuny Ludu” z 1960 r.).

Jak widać z pojedynczych jedynie cytatów, był to neologizm stworzony najpierw przez dziennikarza specjalizującego się w szachach, później zaś użyty przez kolegę po fachu piszącego o innych sprawach, niewystępujący w tekstach z zakresu literatury czy nauki i nieznany polszczyźnie potocznej.

Znawca szachów nie wiadomo dlaczego zamiast posłużyć się wyrażeniem niedostatek czasu (czyli ‘brak czasu’), dokonał tzw. uniwerbizacji, to znaczy zastąpił określenie dwuwyrazowe jednym przez ucięcie od wyrazu niedostatek członu -statek i połączenie niedo– z rzeczownikiem czas.

Quiz

Wspomina o tym Andrzej Bańkowski w Etymologicznym słowniku języka polskiego PWN (Warszawa 2000, t. II, s. 298-299).

Tym samym z wyrażenia niedostatek czasu (‘brak czasu’) powstał rzeczownik z końcowym członem-czas, czyli niedoczas.

O utworzenie nowego słowa było o tyle łatwiej, że istniały już w obiegu wyrazy niewczas (inaczej ’niestosowny czas, nieodpowiednia pora’, z wyrażenia nie w czas ‘nie w porę’, stąd przysłówek poniewczasie ‘zbyt późno, za późno’) czy bezczas (‘coś, co jest poza czasem, nieobjęte wymiarem czasu’).

Jednak bezpośrednim wzorcem słowotwórczym dla niedoczasu stały się wyrazy z początkowym członem niedo– pochodzące z języka medycznego, np. niedoczynność, niedokwasota, niedorozwójniedokrwistość.

Te również powstały w wyniku uniwerbizacji z wyrażeń niedostateczna (‘czyli ‘niewystarczająca’) czynność, niedostateczna kwasota, niedostateczny rozwój, niedostateczna krwistość.

Tym sposobem słowo niedoczas trafiło do polszczyzny ogólnej i z wolna zaczęło oznaczać ‘deficyt czasu potrzebnego do wykonania określonej czynności, zadania’.

Dzisiaj Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny pod redakcją Haliny Zgółkowej (Poznań 1999, t. 23, s. 277-278) na pierwszym miejscu podaje właśnie tę definicji (żyć, działać w niedoczasie ‘odczuwać brak czasu na wywiązanie się z obowiązków’).

Według tego słownika niedoczas nadal nie występuje w l. mn., mimo że w Wielkim słowniku ortograficznym PWN pod redakcją Edwarda Polańskiego podaje się hasło niedoczasu, –sie; –sów. Jednym słowem, mogą być niedoczasy

Wychodzi na to, że niedoczasu nic już i nikt z polszczyzny nie wyruguje, choć ja się nim nie posługuję i do tego samego namawiam wszystkich innych.

Kiedy na początku lat 80. amerykański lekarz Larry Dossey ukuł pojęcie time-sickness z przesłaniem „czas ucieka, mamy go za mało, więc pędzimy coraz szybciej, by dotrzymać kroku wszystkiemu i wszystkim”, w Polsce przetłumaczono je jako choroba niedoczasu (a nie jako choroba niedostatku czasu).

Jak widać, już wtedy nie dało się wygrać walki z niedoczasem

(czytaj także tekst Poniewczasie)

MACIEJ MALINOWSKI

 

 

Przewiń do góry